Spór o 24-letniego kucyka. Krzysztof Rutkowski chce go przejąć. Na jego konferencję wkroczyła policja

23 listopada Krzysztof Rutkowski prowadził konferencję przed Starostwem Powiatowym w Wałbrzychu, dotyczącą przejęcia przez DIOZ 24-letniego kucyka szetlandzkiego. Zwierzęciem zajmowała się Sylwestra W., przewodnicząca rady powiatu wałbrzyskiego. Podczas interwencji schorowane zwierzę leżało na dworze i miało problem z poruszaniem się o własnych siłach.

Kucyk o imieniu Lusia został zabrany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt 3 listopada około godz 21.00. Przebywał wtedy na terenie gospodarstwa w Czarnym Borze (woj. dolnośląskie). "Zwierzę stworzone do ruchu. U doktor Sylwestry nie było chociażby w stanie ustać na czterech nogach. Trzymane było "pod chmurką" - bez siana, suchego posłania i wody. Ból wykrzywionej nogi był na tyle silny, że powodował krwotoki z nosa" - informował DIOZ o stanie kucyka kolejnego dnia po jego znalezieniu.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Lewica chce powołania Rzecznika Praw Zwierząt. Co to za urząd?

Wałbrzych. Krzysztof Rutkowski zorganizował konferencję. Były krzyki i szarpanina

Konferencję prasową w Wałbrzychu zorganizowało biuro detektywistyczne należące do Krzysztofa Rutkowskiego. "W związku z kontrowersyjnym zdarzeniem kradzieży kuca szetlandzkiego z pastwiska w Czarnym Borze, przy ul. Głównej 49B w nocy z 3 na 4 listopada 2022 r. Biuro Rutkowski organizuje briefing prasowy z udziałem Przewodniczącego Rady Powiatowej Dolnośląskiej Izby Rolniczej Powiatu Wałbrzyskiego, Pawła Mazura oraz siostry radnej Sylwestry Wawrzyniak" - poinformował na swoim kanale Facebook Krzysztof Rutkowski.

W spotkaniu wzięli udział również Konrad Kuźmiński, prezes DIOZ wraz z innymi działaczami inspektoratu. Próbowali włączyć się w dyskusje, jednak byli odpychani przez tzw. Rutkowski Patrol - mężczyzn w kamizelkach i z maskami na twarzy. - To nie jest pana konferencja, a ja nie jestem w stanie podczas mojego spotkania z mediami dopuszczać takich ludzi, do których mam obrzydzenie - mówił Rutkowski w rozmowie z Kuźmińskim. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie. Na miejscu pojawiła się również policja. Uczestnicy konferencji zarzucali przedstawicielom DIOZ, że kradną zwierzęta i dorabiają się na ich krzywdzie.

 

Komentarz po zdarzeniu zamieścił również DIOZ, podkreślając, że nie zrezygnuje z niesienia pomocy zwierzętom. "Cena naszej walki jest ogromna - jesteśmy oskarżani o kradzieże zwierząt, dorabianie się na ich krzywdzie, niszczenie dobrej opinii ich właścicielom. Skoro to taki intratny biznes, każdy może robić to, co my i cieszyć się fortuną" - napisano na Facebooku. "Dziś miał miejsce popis kolejnej błazenady detektywa, który detektywem nie jest. Poszarpani, zwyzywani, opluci, odchodzimy z briefingu prasowego z podniesionymi głowami. Celebryta z kryminalną przeszłością zadeklarował, że będzie wspierał oprawców, od których odbieramy zwierzęta. My natomiast współpracujemy z prokuraturą, która prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad koniem" - dodali.

Krzysztof Rutkowski kontaktował się przed konferencją z prezesem DIOZ, informując go, że chce odzyskać konia. "Po rozmowie telefonicznej, w której Krzysztof Rutkowski poinformował nas o chęci zabrania konia, przesłaliśmy do niego nasze stanowisko w sprawie: Szanowny Panie Detektywie, uprzejmie informuję, że kuc został legalnie odebrany w ramach instytucji z art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt. Wszelkie działania zmierzające do odbicia zwierzęcia i przekazania go w ręce oprawców, będą wiązały się z naszą stanowczą reakcją".

 

Pies (zdjęcie ilustracyjne)Skazany za zoofilię wciąż na wolności. Znęcał się nad kolejnym psem

Czarny Bór. DIOZ został zawiadomiony o złym stanie kucyka

O złym stanie kucyka działacze DIOZ dowiedzieli się od innej organizacji, która wcześniej pojawiała się na gospodarstwie. - Nic od tego czasu się nie zmieniło, więc przyjechaliśmy pod wskazany adres i odebraliśmy konia. Właściciel był nieobecny, jednak ustawodawca na to pozwala - przekazał Konrad Kuźmiński, prezes DIOZ w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Tłumaczył również, że właściciele nie wezwali policji ani przedstawiciela inspektoratu weterynarii - zapewne ze względu pełnione funkcje przez Sylwestrę W.

Kucykiem do tej pory zajmowała się Sylwestra W., która jest przewodniczącą rady powiatu wałbrzyskiego z ramienia PiS, nadkomisarzem wałbrzyskiej policji, a także gminną lekarką weterynarii w Czarnym Borze. "Latami patrzyła na cierpienie rodzinnego kucyka. W znęcaniu się nad zwierzęciem nie przeszkadzała również funkcja jej męża, który był ławnikiem sądowym, ani siostry, również lekarza weterynarii, zatrudnionego w wałbrzyskiej Inspekcji Weterynaryjnej. To w tej rodzinie doszło do skrajnego zaniedbania kucyka, który latami konał z bólu i cierpienia" - pisał DIOZ. Przedstawiciele DIOZ zwracali też uwagę na postawę Sylwestry W. "W maju próbowaliśmy ratować konającego kota od oprawczyni pracującej w wałbrzyskim MOPSie. Pani Sylwestra z iście rozanieloną i ironiczną miną stwierdziła, że nie ma pewności czy ten kot kona. Teraz wiemy skąd jej postawa. Pani Sylwestra nie widziała nie tylko konającego kota, ale również swojego własnego konającego pod jej nosem konika" - podano. Poinformowano również, że "Pani Sylwestra z ramienia policji utrudniała uratowanie kota, którego sadystka - pracownica wałbrzyskiego MOPS - bezprawnie wykradła z kliniki weterynaryjnej w asyście Policji" - przekazał DIOZ.

 

Koń, któremu DIOZ udzielił pomocy, przeszedł już operację nóg i jest pod opieką lekarzy. "Kucynka trafiła pod opiekę jednych z najlepszych w Europie specjalistów. To właśnie oni walczą z wieloletnimi zaniedbaniami i brakiem zainteresowania ze strony właścicieli. To już kolejna sytuacja, kiedy oprawca chce bezprawnie odbić od nas swoje zaniedbane zwierzę, by ukryć dowód przestępstwa". - napisano na Instagramie. Tego samego dnia przedstawiciele DIOZ-u byli przesłuchiwani około trzy godziny w prokuraturze, nie było jednak podstaw do zatrzymania za rzekomą kradzież kucyka. Wszystkie niezbędne informacje oraz nagrania dotyczące stanu zwierzęcia są dostępne tutaj.

 

Mimo prób kontaktu z wałbrzyską policją nie uzyskaliśmy więcej informacji na temat interwencji podczas konferencji.

Pies (zdjęcie ilustracyjne)Pies miał otrzymać nowy dom, został powieszony. 65-latek z zarzutami

Więcej o: