Toruń. Aktywiści protestowali przed komendą policji i pisali kredą. Usłyszeli zarzuty

Grupa aktywistów protestowała przeciw działaniom policji wobec 17-latki. Dziewczyna została zatrzymana we wrześniu za napisanie kredą przed kościołem hasła w obronie osób LGBT. Protestujący, również przy użyciu kredy, pisali na chodniku: "Stop brutalności policji". Jak podaje TVN24, dostali wezwanie na komendę i usłyszeli zarzuty.

Grupa ośmiu aktywistów protestowała w czwartek przed komendą policji w Toruniu. Celem demonstracji był sprzeciw wobec brutalnego, w ich ocenie, zachowania funkcjonariuszy, którzy we wrześniu zatrzymali 17-letnią Malwinę.

17 września 17-latka z Bydgoszczy podczas wycieczki w Toruniu zauważyła stojące na rynku osoby z transparentami obrażającymi osoby homoseksualne. W reakcji na to dziewczyna napisała na chodniku przed kościołem akademickim: "Zostawcie osoby LGBTQ+". Dopisała również nazwiska duchownych, którzy oskarżani byli o pedofilię. Po tym fakcie została zabrana na komisariat, gdzie usłyszała zarzuty.

W czwartek zgromadzeni przed komendą aktywiści napisali na chodniku: "Policjo, wstydź się" oraz "Stop brutalności policji". Po  manifestacji 7 osób zostało wezwanych na przesłuchanie - podaje TVN24. Do tej pory dwie kobiety usłyszały zarzuty z Kodeksu wykroczeń dotyczące umieszczania napisów w miejscu niedozwolonym. Pozostałe osoby mają pojawić się na komendzie w najbliższych dniach - informuje serwis.

Zobacz wideo Śmiszek: Promować to można chipsy albo kurczaka w supermarkecie, a nie homoseksualizm

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Toruń. 17-latka napisała przed kościołem hasła popierające osoby LGBT

"Trzech smutnych panów w mundurach mnie otoczyło. Jeden zaczął nagrywać te napisy. Najpierw mnie wylegitymowali, potem czekali na odpowiedź, co dalej ze mną zrobić. Jeden z policjantów wszedł do kościoła skonsultować się z księżmi" - relacjonowała wrześniowe wydarzenia we wpisie na Facebooku 17-letnia Malwina.

Zatrzymanie 17-latkiToruń. Chce wyjaśnień od policji ws. zatrzymania 17-latki

"W końcu stwierdzili, że to będzie urażanie uczuć religijnych, czyli kodeks karny, czyli mnie zawijają. Ja, doświadczona w pozycjach wynoszenia, już siadam w najłatwiejszej do przeniesienia, tzw. krzesełku, odmawiając samodzielnego wejścia do radiowozu. Co robi policja, zamiast mnie normalnie przenieść? Wyrywa mi ręce do tyłu, zakłada kajdanki i ciągnie do auta" - dodała.

17-latka twierdzi, że na komisariacie poprosiła o zdjęcie kajdanek, ale jeden z funkcjonariuszy miał je zacisnąć jeszcze mocniej.

Aktywistka usłyszała zarzut artykułu 63. Kodeksu wykroczeń, który brzmi: "Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny".

Więcej o: