W środę 24kurier.pl poinformował, że "szczecińskie służby zatrzymały studenta, który chciał dokonać zamachu terrorystycznego na Uniwersytecie Szczecińskim" - w mieszkaniu miał mieć "broń i skonstruowaną bombę". Portal powołał się na informacje od studentów.
Anonimowa kobieta miała przekazać serwisowi, że zatrzymany "chciał zabić najpierw wykładowcę, a potem studentów".
Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl
Jak podaje szczecińska "Gazeta Wyborcza", policja potwierdziła, że do zatrzymania studenta rzeczywiście doszło. Mieli ją zawiadomić przedstawiciele uczelni. Nie podaje jednak szczegółów sprawy.
- To był student jednego z wydziałów Uniwersytetu Szczecińskiego - powiedziała z kolei, cytowana przez Głos Szczeciński, prok. Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej. - Takie zatrzymanie miało miejsce. Zarzuty w stosunku do tego studenta to kierowanie gróźb w stosunku do jednego wykładowcy - dodała. Na razie nie ma więc mowy o zarzutach dotyczących planowania zamachu czy nawet posiadania broni lub materiałów wybuchowych.
Agnieszka Lizak, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Szczecińskiego, przekazała tylko, że "postępowanie w tej sprawie prowadzą odpowiednie ograny ścigania".