Uczelnia Ordo Iuris coraz bardziej "elitarna". Już nie 15, a tylko czworo studentów prawa

Na uczelni stworzonej przez Ordo Iuris studiuje stacjonarnie tylko czterech studentów, a w rekrutacji brało udział sześć osób - to dane przekazane Ministerstwu Edukacji i Nauki przez Collegium Intermarium. - Uczelnia wzmocniła swój elitarny charakter, przyjmując trzy razy mniej studentów niż w poprzedniej rekrutacji - komentuje Jakub Gawron, który ujawnił te informacje.

Na początku września podawaliśmy, że studentów stacjonarnych w Collegium Intermarium jest tylko piętnaścioro. Takie dane, po ponagleniu, uczelnia przekazała do Ministerstwa Edukacji i Nauki, któremu ma obowiązek raportować tego rodzaju dane. Sprawę od początku badał i nagłaśniał Jakub Gawron, aktywista działający m.in. na rzecz jawności życia publicznego. 

W październiku Gawron ponownie zwrócił się do ministerstwa, tym razem z prośbą o podanie danych za rok akademicki 2022/2023. Aktywista zapytał o to, ile miejsc przygotowała uczelnia, ilu kandydatów się zgłosiło i ilu zostało przyjętych, a także o to, ilu studentów z roku 2021/2022 ukończyło pierwszy rok studiów. 

Ministerstwo poinformowało, że na pierwszy rok studiów w roku akademickim 2022/2023 na stacjonarnym wydziale prawa w uczelni Ordo Iuris zgłosiło się sześcioro studentów, z których przyjęto czworo. Uczelnia ma czas do 30 października na przekazanie ministerstwu informacji, ilu studentów ukończyło pierwszy rok studiów.

Odpowiedź MEiN ws. Collegium IntermariumOdpowiedź MEiN ws. Collegium Intermarium Jakub Gawron

Prawo to jedyny kierunek stacjonarny w Collegium Intermarium. Uczelnia oferuje też studia podyplomowe, m.in. na kierunkach Zarządzanie organizacjami pozarządowymi oraz Etyka cnót i realnego dobra w dobie ponowoczesności. Dane o słuchaczach studiów podyplomowych nie podlegają jednak raportowaniu do ministerialnej bazy POL-on.

Odeszła sztuczna księżna, która nie doradzała papieżowi

Collegium Intermarium zatrudnia obecnie 35 wykładowców, o troje mniej niż w ubiegłym roku. Z uczelni odeszła m.in. Ingrid Detter, tytułująca się "księżną de Frankopan". W Polsce tytuły szlacheckie zostały zniesione przed ponad stu laty, ale nawet jeśli nie brać tego pod uwagę, arystokratyczne koligacje Ingrid Detter są zupełnie zmyślone. Jak pisał na łamach Wyborczej.pl historyk sztuki Prof. Sergiusz Michalski, w 1990 rok mąż prawniczki, chorwacki emigrant zmienił swoje nazwisko Doimi-Lupis na trzy nazwiska wymarłych dawno chorwackich rodów arystokratycznych - Frankopan-Subic-Zrinski (w Wielkiej Brytanii nie ma pod tym względem ograniczeń). Wówczas małżeństwo zaczęło używać tytułu książęcego.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Prof. Michalski podawał też w wątpliwość "zasługę", z której Detter uczyniła swoją wizytówkę - jakoby miała przez ponad 20 lat być doradczynią Jana Pawła II. Ostatecznie zaprzeczył temu Stanisław Dziwisz, który stwierdził, że Detter nigdy i w żadnej sprawie nie doradzała papieżowi

Gawron: Uczelnia wzmocniła swój elitarny charakter, przyjmując mniej studentów

- Gdy opinia publiczna dowiedziała się o 15 studentach i 38 wykładowcach Collegium Intermarium, władze uczelni utrzymywały, że to atak lewackich mediów rozjuszonych wywiadem z Jego Magnificencją rektorem Bartoszem Lewandowskim dla tygodnika "Do Rzeczy". Rzekomo miały one nie ścierpieć elitarnego charakteru uczelni. Nawiasem mówiąc, wtedy nawet nie wiedziałem o tym wywiadzie - komentuje Jaku Gawron i ironizuje: 

Uczelnia oświadczyła m.in. "Z doświadczenia wiemy, że atak odniesie efekt odwrotny od zamierzonego". I rzeczywiście wygląda na to, że uczelnia wzmocniła swój elitarny charakter, przyjmując trzy razy mniej studentów na stacjonarny wydział prawa niż w poprzedniej rekrutacji. To dobry prognostyk dla tej flagowej kuźni międzymorskich elit politycznych.
Więcej o: