Uroczyste otwarcie Baltic Pipe. Media odsłaniają kulisy spóźnienia Dudy i Morawieckiego

Z powodu obowiązkowej przerwy kontrolera ruchu lotniczego w Szczecinie samoloty z prezydentem Andrzejem Dudą i Mateuszem Morawieckim przyleciały z opóźnieniem na otwarcie gazociągu Baltic Pipe. Z kolei samolot z premierką Danii na pokładzie krążył na niebie przez godzinę - ujawnia TVN24.

Uroczystości w związku z uruchomieniem Baltic Pipe odbyły się 27 września. Gazociąg ma rocznie przesyłać 10 miliardów metrów sześciennych gazu do Polski i trzy miliardy z naszego kraju do Danii. Oficjalnie rozpoczęcie zaplanowano o godz. 11. Doszło jednak do opóźnienia, ponieważ samoloty z Andrzejem Dudą i Mateuszem Morawieckim utknęły w Warszawie.

Ceremonia otwarcia Baltic Pipe była opóźniona. Samolot z premierką Danii latał nad Pomorzem

Jak dowiedział się TVN24, przyczyną zdarzenia była obowiązkowa przerwa w pracy jedynego kontrolera lotów w Porcie Lotniczym Szczecin-Goleniów. Dwóch innych kontrolerów przebywało wówczas na zwolnieniu lekarskim. Szczecińskie lotnisko było zamknięte przez godzinę. Wieża wydała wcześniej powiadomienie o niedostępności osoby czuwającej nad bezpieczeństwem ruchu lotniczego.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Po otwarciu lotniska pierwszy w Szczecinie wylądował samolot Morawieckiego. Następnie maszyna z szefową duńskiego rządu. - Z danych serwisu internetowego Flightradar wynika, że w czasie gdy rządowy embraer leciał z Warszawy w kierunku Goleniowa, lecący z Kopenhagi samolot wykonywał kręgi nad Pomorzem Zachodnim - czytamy w artykule portalu TVN24. - Zgodnie z protokołem pierwszy powinien lądować nasz premier - wyjaśnił prezes zarządu Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów Maciej Dziadosz.

Jako ostatni wylądował samolot z Andrzejem Dudą. Na otwarcie Baltic Pipe prezydent dojechał 30 minut po czasie. Ceremonia ostatecznie rozpoczęła się w południe.

Ochrona prezydenta nie wiedziała o problemie

Informatorzy, z którymi rozmawiali dziennikarze, stwierdzili, że odpowiadająca za kontrolę ruchu lotniczego Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAŻP) nie poinformowała kapitana samolotu Morawieckiego o sytuacji na lotnisku w Goleniowie. Takiej informacji nie dostała również ochrona zarówno premiera, jak i prezydenta.

TVN24 przypomina, że Służby Ochrony Państwa i PAŻP podpisały w 2019 roku porozumienie o wymianie informacji w związku operacjami lotniczymi ze statusem HEAD (na pokładzie maszyn o takim statusie znajdują się prezydent, premier, marszałek Sejmu lub Senatu).

Zobacz wideo Kiedy przysługuje nam zwrot kosztów, a kiedy odszkodowanie od przewoźnika? Ekspertka wyjaśnia

Rusłana Krzemińska, rzeczniczka prasowa PAŻP pytana przez TVN24.pl o powody zamieszania odpowiedziała, że wiadomość o trzech planowanych na 27 września lotach o statusie HEAD została przekazana z centrali do kontrolerów w Szczecinie dzień wcześniej, czyli 26 września. Podkreśliła, że obie osoby, które mogłyby zmienić kontrolera "nagle zgłosiły zwolnienia lekarskie". 

Prezeska PAŻP straci stanowisko po awanturze związanej z opóźnionymi lotami? Jest dementi

Z kolei według "Newsweeka" po wyjaśnieniu incydentu stanowisko może stracić Anita Oleksiak, prezeska Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Informację zdementowała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" rzeczniczka PAŻP.

Więcej o: