Ofiara księdza pedofila domaga się od kurii miliona złotych. W czwartek sąd ma ogłosić wyrok

Po południu ma zostać ogłoszony wyrok w sprawie milionowego zadośćuczynienia, którego od kurii domaga się Mariusz Milewski. Mężczyzna jako dziecko był latami wykorzystywany seksualnie przez proboszcza z parafii w Ostrowitem.

Proces toczył się z wyłączoną jawnością. Ostatnia rozprawa odbyła się 22 września. - To był dla mnie bardzo ciężki dzień. Odbyła się ostatnia rozprawa o zadośćuczynienie od kościoła za molestowanie. Byłem przesłuchiwany, więc wspomnienia wróciły z dużą siłą - mówił wówczas Mariusz Milewski, cytowany przez torun.naszemiasto.pl.

Wyrok ma zostać ogłoszony w czwartek po godzinie 14. Milewski domaga się od kurii diecezjalnej w Toruniu miliona złotych zadośćuczynienia.

Zobacz wideo Czy czeka nas kolejny wzrost rat kredytów? Pytamy ekspertkę

"To wszystko wraca, jak w horrorze"

O swojej traumie Mariusz Milewski opowiadał marcu ubiegłego roku w Gazeta.pl. Gdy był dzieckiem, ksiądz P. z parafii św. Jakuba Apostoła w Ostrowitem (woj. warmińsko-mazurskie) wykorzystywał go seksualnie przez dziewięć lat. 

W 2016 roku Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim skazał P. na trzy lata więzienia. Rok później wyrok podtrzymał Sąd Okręgowy w Elblągu. Równolegle przez kilka lat trwało postępowanie kościelne.

- Praca sądu [kościelnego - red.] nie skupiała się na mojej krzywdzie, tylko na tym, żeby mnie zniszczyć. Świadków nie pytano, czy mogło dojść do przestępstw. Byli natomiast pytani, czy pan Milewski jest homoseksualistą. Właściwie o nic innego. Cały scenariusz był taki: próbowano zrobić ze mnie geja, który sprzedaje się za pieniądze, w ten sposób księża chcieli mnie zdyskredytować i oczyścić P. Gdybym poprzestał na sądzie biskupim, zrobiliby ze mnie wroga diecezji numer jeden - mówił. - To wszystko wraca, jak w horrorze. Powoli idę do przodu, ale nie sądziłem, że będzie aż tak źle. Jeszcze pięć lat temu powiedziałbym, że czuję się super, teraz jest źle, bardzo źle. Często nie mogę zasnąć, a jak już zasypiam, mam koszmary z Jarosławem P. w roli głównej - opowiadał w marcu ubiegłego roku.

Norbert KaczmarczykNorbert Kaczmarczyk nie jest ministrem, ale dostał "inny stołek"

Kolejne kurie przegrywają

Spraw o zadośćuczynienia, które przegrywają podmioty kościelne, jest coraz więcej. W maju tego roku kaliski sąd nakazał kurii w Kaliszu zapłatę 300 tys. zł ofierze księdza Arkadiusza H. Diecezja kaliska poinformowała, że odwoła się od wyroku. Z kolei we wrześniu ostatecznie wygrał z Kościołem Marek Mielewczyk. Mężczyzna pozwał za wykorzystywanie seksualne księdza Andrzeja S., parafię w Kartuzach i diecezję pelplińską. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał diecezji i parafii zapłacić 400 tys. zł zadośćuczynienia. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, ale ten oddalił kasację strony kościelnej.

Głośny jest wyrok Sądu Najwyższego w sprawie pani Katarzyny, która w dzieciństwie była wykorzystywana przez księdza Romana B. z zakonu chrystusowców. SN nie uwzględnił skargi kasacyjnej, którą wniosły Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej i prowadzony przez nie dom zakonny. Tym samym pozostały w mocy wyroki sądu okręgowego i apelacyjnego w Poznaniu, zgodnie z którymi zgromadzenie musiało wypłacić ofierze milion złotych zadośćuczynienia i dożywotnio opłacać rentę w wysokości 800 zł.

Biskupi / zdjęcie ilustracyjneWalczą do końca, żeby nie płacić ofiarom. I przegrywają. "Naganne"

Więcej o: