Naukowiec UW krytykował prace podkomisji smoleńskiej. Rektor zawiadomił prokuraturę

Dr Marek Michalewicz kierował pracami Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, do którego zgłosiła się podkomisja smoleńska z komercyjnym zamówieniem. Po prezentacji raportu Antoniego Macierewicza, naukowiec zakwestionował jego tezy i metody badawcze. Przypadkowo dowiedział się także, że rektor Uniwersytetu Warszawskiego złożył w jego sprawie zawiadomienie do prokuratury.

Sprawę postępowania wobec dra Marka Michalewicza opisuje portal tvnwarszawa.pl, który rozmawiał z rzeczniczką Uniwersytetu Warszawskiego. Potwierdziła, że rektor prof. Alojzy Z. Nowak na początku maja tego roku powiadomił prokuraturę, ponieważ jego zdaniem dr Michalewicz miał dopuści się przestępstwa z artykułu 269b paragraf 1 Kodeksu karnego, który mówi o "wytwarzaniu programu komputerowego do popełnienia przestępstwa".

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Nowacka: Przynajmniej raz do roku na trumnach bliskich skacze Macierewicz z Kaczyńskim

Naukowiec UW krytykował prace podkomisji smoleńskiej

Dr Marek Michalewicz był dyrektorem Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW w latach 2018-2021. Ze stanowiska odszedł z innych powodów niż postępowanie prokuratury. Nadal jest związany z uczelnią - jest opiekunem naukowym magistrantów. O postępowaniu śledczych dowiedział się przypadkowo, kiedy poprosił swojego następcę o wsparcie projektu jednej ze studentek. Wtedy usłyszał, że "uczelnia nie może pomóc z uwagi na trwające dochodzenie prokuratury w sprawie o podejrzenie popełnienia przestępstwa" - podaje tvnwarszawa.pl.

Naukowiec po prezentacji raportu podkomisji smoleńskiej w kwietniu tego roku odniósł się w "Wyborczej" do rzekomej współpracy ekspertów Macierewicza z ICM. Zaprzeczył, że była to współpraca. Podkomisja złożyła komercyjne zamówienie ws. wykorzystania superkomputera należącego do ICM. Obliczenia mieli wykonać zewnętrzni konsultanci, których wynajęła i opłaciła podkomisja.

- Od początku byłem sceptyczny - mówił były dyrektor Centrum. Zaznaczył, że konsultanci podkomisji nie rozumieli, jak duże są ich potrzeby i utrzymywali, że w ciągu trzech dni wykonają niezbędne obliczenia. Naukowiec podkreśla, że czas na to potrzebny to minimum trzy miesiące, czasem pół roku. Michalewicz ocenił, że podkomisji nie chodziło o "zbadanie realnej przyczyny katastrofy w sposób naukowy, ale na podparcie politycznej tezy argumentami". Więcej w poniższym artykule "Gazety Wyborczej": 

Prezentacja raportu katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez komisję Macierewicza.Blaga Macierewicza. Ekspert zdradza kulisy "współpracy" podkomisji smoleńskiej z naukowcami

Naukowiec, z którym nie skontaktował się jeszcze nikt z prokuratury, przypuszcza, że jego wyjaśnienia mogą mieć związek z zawiadomieniem śledczych.

TVN24: Raport podkomisji smoleńskiej pominął dowody niepasujące do tezy o zamachu

Przypomnijmy, że reporter TVN24 Piotr Świerczek ustalił, że sześć lat działań podkomisji Antoniego Macierewicza, która miała wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej, pochłonęło 30 mln zł publicznych pieniędzy, a jej członkowie mieli ukryć część zdjęć, nagrań i danych dotyczących katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Po ujawnieniu tych informacji w reportażu "Siła kłamstwa" Antoni Macierewicz zapowiedział kroki prawne wobec stacji. 

Według informacji zawartych w materiale TVN członkowie podkomisji dysponowali o wiele większą liczbą danych, których nigdy nie upubliczniono, ponieważ podważały lansowaną przez PiS tezę o zamachu na polską delegację w 2010 r. Podkomisja zapłaciła równowartość 8 mln zł za badania amerykańskiemu instytutowi NIAR (National Institute for Aviation Research) w Wichita. Mimo to nie został on do tej pory ujawniony w całości, choć został sfinansowany z publicznych pieniędzy i Antoni Macierewicz dysponuje nim już od ok. dwóch lat.

Eksperci ze Stanów Zjednoczonych potwierdzili w symulacji komputerowej trajektorię lotu tupolewa, uwodnioną wcześniej przez biegłych polskiej prokuratury. Z analizy NIAR wynika jednoznacznie, na jakiej wysokości ścinane były poszczególne drzewa tuż przed katastrofą, w symulacji pokrywały się z rzeczywistością też m.in. bruzdy wyryte w ziemi przez maszynę. Ten dokument, jak wskazuje TVN24, nie został jednak dołączony do raportu podkomisji smoleńskiej.

Macierewicz musi ponieść karę. On poniszczył życia rodzin ofiar, wbrew ich woli ekshumowano bliskich. Naruszono tabu. Podział, który zrobili Macierewicz i Kaczyński ma wpływ na nasze życie, wszystkie te brednie 

- mówiła gościni Porannej Rozmowy Gazeta.pl. Barbara Nowacka, która przyznała, że los oszczędził jej rodzin bólu ekshumacji. [W katastrofie 10 kwietnia 2010 r. zginęła matka Barbary Nowackiej, Izabela Jaruga-Nowacka, wicepremierka i ministerka polityki społecznej w rządzie Marka Belki - przyp. red.] - Ale kiedy rozmawiam ze znajomymi, to jest dla nich traumatyczne przeżycie. Nasza żałoba nie została przeżyta, bo co roku Macierewicz i Kaczyński skaczą po trumnach - dodała Nowacka.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: