Krzysztof Kosiński w Porannej Rozmowie Gazeta.pl: Samorządy nie dostały dodatkowych pieniędzy

- Samorządy nie dostały dodatkowych pieniędzy. Odkłamujemy to, co mówi rząd - mówił gość Porannej Rozmowy Gazeta.pl Krzysztof Kosiński. Prezydent Ciechanowa podkreślił, że ustawą zlikwidowano subwencję rozwojową i rząd przeniósł pieniądze, które samorządy miały i tak dostać w 2023 roku na rok 2022. - To kreatywna księgowość - mówił Kosiński.

Karolina Hytrek-Prosiecka rozmawiała z prezydentem Ciechanowa o sytuacji materialnej samorządów w obliczu inflacji i kryzysu energetycznego i pytała o możliwości zadłużania budżetów miast i gmin.

Rząd wyraźnie poluźnił reguły wydatkowe dla siebie. Podobnie koszt obsługi długu. Co do dodatkowych środków, my jako samorządowcy odkłamujemy to, co mówi PiS. To nie są dodatkowe środki. Rząd przesunął pieniądze z rozliczeń podatkowych, które dostalibyśmy w 2023 roku w ramach subwencji rozwojowej, która przez rząd została skasowana

- wyjaśnia Krzysztof Kosiński. Jego zdaniem władza centralna uprawia "kreatywną księgowość". - Chcą pokazać, że samorządy mają nadwyżkę w 2022 r. Ale problemem będzie rok 2023 r., kiedy tych wydatków bieżących będzie bardzo dużo - uzupełnił prezydent Ciechanowa z PSL-u. W jego ocenie rok 2023 będzie dużo gorszy niż poprzednie lata miasta, którym zarząd. - Wystąpi deficyt. Czasy prosperity się skończyły. To jest też spowodowane zmianami podatkowymi. Wycofano się z Polskiego Ładu, zmieniono też stawkę PIT-u z 17 do 12 proc. i spadły wpływy samorządów z podatku - wylicza.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Krzysztof Kosiński gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl
Dzisiaj zachęcanie samorządów, żeby się zadłużały, nie jest odpowiedzialne. Samorządy są przy ścianie, więcej się nie da. Wyczerpują się możliwości oszczędzania. Ucierpią inwestycje, zwłaszcza infrastrukturalne. Nie ma KPO, nie jest też uruchomiona perspektywa siedmioletnia 2021-2027. KE będzie z pewnością również warunkowała te pieniądze

- mówi Kłosiński. Karolina Hytrek-Prosiecka dopytała, dlaczego nie ma unijnych funduszy z nowej perspektywy już pod koniec drugiego roku jej obowiązywania. - Nie są rozpisane programy regionalne, powinno ich być 16, po jednym dla każdego z województw. Musi być porozumienie z KE, trzeba rozpisać konkursy, zwracamy się z tym do poszczególnych instytucji. Tego jeszcze nie ma - przyznaje Kłosiński. 

Krzysztof Kosiński w Porannej Rozmowie Gazeta.pl: To jest chory system

Gość Karoliny Hytrek-Prosieckiej przyznaje, że włodarze miast, gmin i powiatów nie wiedzą, jakich decyzji rządy się spodziewać w związku z przeciwdziałaniem kryzysowi energetycznemu. 

Jest chaos prawny czy organizacyjny. Jesteśmy zaskakiwani ze strony rządowej. To przypomina taktykę: 'My sobie nie radzimy, damy to samorządom' Albo odsunięcie odpowiedzialności, żeby była wspólna, a najlepiej tylko nasza. To jest chory system, w którym funkcjonujemy

- ocenia Kosiński. W sprawie zakupu węgla na sezon grzewczy również nie dopatruje się wsparcie ze strony władz centralnych, ale mnożenia obowiązków i odpowiedzialności. - Miejskie spółki muszą mieć pieniądze na zakup węgla. Żeby spółka w Ciechanowie kupiła węgiel, pożyczyliśmy jej 2 mln zł. Ona dostarcza ciepło 20 tys. mieszkańcom. Nie ma możliwości, żeby jeszcze kupować węgiel i sprzedawać go innym odbiorcom - tłumaczy prezydent. 

Zapytany o oszczędności w Ciechanowie, prezydent wymienia: instalacja paneli fotowoltaicznych, zmiana oświetlenia na LEDowe, zakup reduktorów mocy do lamp oświetlenia ulicznego, rezygnacja z iluminacji świątecznych, wyłączanie fontann i podświetlenia zabytkowych budynków.

Ciepło do szkół i przedszkoli dostarcza spółka miejska, która kupiła węgiel, czyli nie grozi nam nauka zdalna

- taką deklarację złożył Kłosiński zapytany o sytuacje w placówkach oświatowych. Na słowa Przemysława Czarnka o zarządzie komisarycznym dla tych, którzy nie ogrzeją szkół, odpowiada krótko. - Takie słowa są po prostu niegodne. Wiemy, że państwo ponosi odpowiedzialność za kryzys energetyczny. A jego pomoc ma charakter propagandowy. To jest niepoważne, to są słowa ministra - mówi gość Porannej Rozmowy Gazeta.pl.  

Krzysztof Kosiński w Porannej Rozmowie Gazeta.pl: W 2024 r. samorządów może nie być 

Nie jesień 2023 r., ale wiosna 2024 r. - wtedy odbędą się wybory samorządowe. Krzysztof Kosiński decyzję rządzących w tej sprawie postrzega jako złamanie umowy społecznej. 

PiS do perfekcji opanowało dzielenie Polaków. W tej sprawie podzielili samorządowców, bo wydłużenie kadencji jest różnie odbierane. Ja jestem zwolennikiem wyborów jesienią 2023 r. Umawialiśmy się z mieszkańcami na kadencję pięcioletnią. Dzisiaj mamy ponad rok do wyborów samorządowych i parlamentarnych. Sześć tygodni to czas, kiedy poradzimy sobie ze sprawami organizacyjnymi, finansowymi

- uważa prezydent Ciechanowa. Prowadząca przytoczyła słowa Jarosława Kaczyńskiego, który oskarżył w mało zawoalowany sposób samorządowców o ewentualne fałszerstwa wyborcze. Przypomnijmy, we wrześniu Jarosław Kaczyński na spotkaniu z sympatykami partii w Siedlcach powiedział: - Nasi przeciwnicy mówią: "Wygramy wybory, ale jeśli przegramy, to znaczy, że będą sfałszowane". To znaczy, że sami chcą fałszować. Wybory organizują samorządy. A kto ma najwięcej samorządów? No, oni niestety, zwłaszcza w dużych miastach - stwierdził prezes PiS-u.

- To jest oskarżenie, które jest bardzo daleko idące. Dotyczy tysięcy, dziesiątek tysięcy ludzi, którzy są zaangażowani w proces liczenia głosów w całym kraju. Robią to za minimalne wynagrodzenie, niemal w sposób społeczny - mówi Kłosiński. Nie ma wątpliwości, że taki ruch to ewentualne przygotowanie swojego elektoratu na porażkę. - W przypadku wygranej PiS-u za rok, w 2024 r. może już nie być samorządów. To nie pesymizm, ale brutalny realizm. Widzimy, co się dzieje z finansami - zauważył prezydent. 

Wybory samorządowe przełożone. Posłowie podjęli decyzję

Sejm przyjął w czwartek ustawę przesuwającą termin wyborów samorządowych. Zgodnie z propozycją wniesioną przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości, premier będzie musiał ogłosić termin elekcji między 30 grudnia, a 30 stycznia przyszłego roku, po konsultacjach z Państwową Komisją Wyborczą. Ustawa zakłada jednocześnie przedłużenie trwającej kadencji jednostek samorządu terytorialnego do końca kwietnia 2024 roku. Za ustawą głosowało 231 posłów, przeciw było 209, a 1 wstrzymał się od głosu.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Teresa Wargocka uważa, że przesunięcie terminu wyborów samorządowych pozwoli uniknąć kolizji głosowania z wyborami do Sejmu i Senatu. Na antenie Polskiego Radia 24 stwierdziła też, że zmiana terminu rozpoczęcia kadencji władz lokalnych wpłynie na usprawnienie prac nad ich budżetami.

- Przedłużenie kadencji jest zawsze utrzymaniem status quo, co wielu włodarzom też pasuje. Przede wszystkim jednak spełniamy postulat podnoszony od lat, by zrobić wybory wiosną po to, aby nowe rady uchwalały nowe budżety. Chcemy skończyć z sytuacją, że budżet uchwala rada, która jest już w innym składzie, bo jesteśmy po wyborach - argumentowała posłanka PiS.

Podwyżki cen energii. W Ciechanowie kryta pływania skróciła czas działania

Samorządy w całej Polsce próbują walczyć z drastyczną podwyżką cen za energię. Niektóre wyłączają latarnie, inne skracają czas działania niektórych obiektów - w przypadku Ciechanowa jest to kryta pływalnia. W rozmowie z Radiem 7 samorząd przekazał, że zmiany zostają wprowadzone z uwagi na narzucone przez rząd przepisy nakazujące administracji samorządowej zmniejszenie zużycia energii o 10 proc.

Prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński mówił, że jeszcze w tym roku zostaną podjęte dalsze działania zmierzające do zmniejszenia zużycia energii. Kosiński poinformował, że latarnie uliczne w tym roku nie będą wyłączane, bo do końca grudnia Ciechanów obowiązuje stara, niższa taryfa.

Prezydent Ciechanowa zapowiedział, że weźmie udział w manifestacji pod kancelarią premiera w związku z drastycznymi podwyżkami cen energii. Protest ma się odbyć 7 października. Organizatorzy wydarzenia oczekują od rządu przygotowania tarczy taryfowej, która ochroni mieszkańców przed konsekwencjami drastycznych podwyżek cen energii.

Sekretarz generalny PiS: Apelujemy, aby Senat jak najszybciej rozpatrzył ustawę dotyczącą zamrożenia cen energii

Do Senatu wpłynęły ustawy dotyczące zamrożenia cen energii dla gospodarstw domowych czy likwidacji obliga giełdowego przy sprzedaży energii. W ubiegłym tygodniu zostały uchwalone przez Sejm. Obie mają skutkować obniżeniem rachunków za prąd.

Prawo i Sprawiedliwość apeluje do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z Koalicji Obywatelskiej o to, aby izba jak najszybciej rozpatrzyła ustawy. Sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski powiedział Polskiemu Radiu, że liczy na to, iż Tomasz Grodzki nie będzie wykorzystywał 30-dniowego terminu konstytucyjnego, przysługującego na ich rozpatrzenie. Podkreśla, że są to przepisy, które mają zminimalizować Polakom skutki kryzysu energetycznego, który zaczyna dotykać nasz kraj. Krzysztof Sobolewski apeluje, aby te ustawy jak najszybciej były procedowane w Senacie.

Nowelizacja Prawa energetycznego i ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii przewiduje całkowite zniesienie obliga giełdowego, czyli obowiązku sprzedaży wytworzonej energii elektrycznej poprzez rynek giełdowy. Z kolei ustawa o szczególnych rozwiązaniach, służących ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023 roku, zakłada zamrożenie cen energii elektrycznej do określonych limitów zużycia na poziomie cen z bieżącego roku.

Najbliższe posiedzenie Senatu odbędzie się 5 i 6 października.

Więcej o: