To on krzyknął "hańba" i "kłamstwo", gdy przemawiał Kaczyński. Na spotkanie wszedł z plakietką z koncertu

Wszedł na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, bo miał plakietkę. Z koncertu i w innym kolorze, ale miał. To on - Maksym Arłukowicz, syn europosła PO Bartosza Arłukowicza krzyczał podczas przemówienia lidera Prawa i Sprawiedliwości "hańba" i "kłamstwo".

W niedzielę Jarosław Kaczyński spotkał się z mieszkańcami Szczecina. Podczas tego wydarzenia doszło do dwóch incydentów. Ochrona wyprowadziła znanego działacza Komitetu Obrony Demokracji Łukasza Olejnika. Zdaniem członków Prawa i Sprawiedliwośc,i Łukasz Olejnik miał zachowywać się nachalnie. Innego zdania jest działacz KOD.

- Na to spotkanie zostałem wpuszczony, podałem swoje imię i nazwisko i dostałem plakietkę z napisem gość. Sekretarz PiS Witold Witkowski zobaczył mnie i kazał opuścić salę. Nie zamierzałem. Podszedł do mnie i na wysokości klatki piersiowej złapał mnie obiema rękami za ubranie. Zaczął szarpać. Broniłem się. Chciałem się uwolnić. Wtedy przybiegli jacyś panowie, rzucili się na mnie, wykręcili ręce do tyłu i siłą wyprowadzali z sali - relacjonował w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Olejnik.

Krzyczał "hańba" na spotkaniu z Kaczyńskim. Na wydarzenie wszedł dzięki plakietce z koncertu

W trakcie przemówienia Jarosława Kaczyńskiego ochrona wyprowadziła również inną osobę. Młody mężczyzna, który siedział w pierwszym rzędzie, w pewnym momencie zaczął krzyczeć "hańba" i "kłamstwa" w kierunku lidera Prawa i Sprawiedliwości.

Okazało się, że był nim Maksym Arłukowicz, syn byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. W rozmowie z Onetem powiedział, ze decyzję o wejściu na spotkanie podjął spontanicznie. 20-latek zaznaczył, że to była jego inicjatywa i nie ma nic wspólnego z ojcem.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Na Twitterze udostępnił zdjęcie z plakietką, dzięki której udało mu się wejść na spotkanie. "Jak dostałem się na wczorajsze, zamknięte spotkanie z Prezesem PiS? Pokazałem plakietkę z sobotniego koncertu Fukaja" - napisał Arłukowicz.

Jak relacjonował, plakietka którą pokazał ochronie, znacznie różniła się od tych, które rozdawano gościom. Identyfikator 20-latka był zielony z granatowymi i białymi dodatkami. Te rozdawane na spotkaniu były granatowe z jasnoczerwonymi i białymi elementami.

- Powiedziałem, że dostałem coś takiego i jestem po to, żeby pomóc. Jak zobaczyli, że przyszła młoda osoba, to postanowili mi dać plakietkę PiS-u i posadzili mnie w pierwszym rzędzie, naprzeciwko prezesa Kaczyńskiego. Powiedzieli wprost, że skoro jestem młody, to usiądę w pierwszym rzędzie. Chodziło o to, żeby to ładnie w kadrze wyglądało. Byłem chyba jedną z dwóch młodych osób na całym spotkaniu - powiedział w rozmowie z Onetem Maksym Arłukowicz.

Zobacz wideo

Krzyknął do Kaczyńskiego "hańba". Został wyprowadzony z sali

Decyzji o tym, żeby krzyknąć w kierunku Jarosława Kaczyńskiego hasła "hańba" oraz "kłamstwa" nie podjął pod wpływem nagłych emocji. Student powiedział, że od dawna chciał to powiedzieć prezesowi w imieniu swoim i swoich przyjaciół. Po tych słowach został wyproszony z sali.

Proszę państwa, oczywiście każdy może mieć swoje zdanie. Ja bym nie miał nic przeciwko, żeby ten młodzieniec tutaj wrócił, żeby tylko nie zakłócał spotkania, żeby pozwolił normalnie przemawiać. Później może wyrazić swoje zdanie, bo oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania

- mówił Kaczyński widząc, jak ochrona wyprowadza z sali młodego mężczyznę.

Dziwią mnie te słowa prezesa Kaczyńskiego, bo ja dostałem kategoryczny zakaz wracania na aulę. Zostałem wyrzucony poza teren obiektu. To nie była kulturalna prośba o opuszczenie zgromadzenia

- powiedział z kolei Arłukowicz.

Więcej o: