Przyjechali na otwarcie przekopu, chwalą PiS. "Gomułka i Gierek próbowali, Kaczyński był odważny" [WIDEO]

- Wrażenia wspaniałe, jesteśmy dumni - mówią osoby, z którymi dziennikarz Gazeta.pl rozmawiał na otwarciu przekopu Mierzei Wiślanej. Ci, którzy tu przyjechali (nierzadko z różnych części Polski), popierają rząd i chwalą inwestycję.

- Inwestycja i okno na świat dla Polski, nie musimy się pytać wiadomo kogo, czy wpłynąć, czy wypłynąć. I dla wojska - wymienia jeden z rozmówców dziennikarza Gazeta.pl, Patryka Strzałkowskiego, który podczas otwarcia kanału łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską pytał o pierwsze wrażenia osób, które pojawiły się na miejscu. Byli to głównie zwolennicy rządu.

Otwarcie przekopu Mierzei Wiślanej. Co mówią osoby, które spotkaliśmy na miejscu?

 - Wrażenia wspaniałe, jesteśmy dumni, szczęśliwi, że to się zrealizowało. Inwestycja jest wspaniała - podkreśliła inna rozmówczyni Gazeta.pl.

Osoby, z którymi udało nam się porozmawiać, podkreślały, że pochodzą z różnych części Polski. 

- Bardzo nam się podoba, szalenie. Uniezależniliśmy się od naszych przyjaciół największych. Gomułka próbował to zrobić, potem Gierek, ale bali się uniezależnić od Rosjan. Jedyny prezes Kaczyński był odważny i po prostu nie bał się. I obecny rząd, i cały obecny rząd - dodał jeden z mężczyzn. 

Rozmowy można obejrzeć w nagraniu poniżej:

Zobacz wideo Przyjechali na otwarcie przekopu i chwalą rząd: Jesteśmy dumni, inwestycja wspaniała

Na hucznym otwarciu kanału przemawiali Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki oraz prezydent Andrzej Duda, a jeszcze przed otwarciem na falochronie zauważono pierwszej pęknięcia. - Dziś udowadniamy, że jesteśmy poważnym państwem. Pokazaliśmy, że jesteśmy sprawczy - mówił Kaczyński, dodając, że wierzy, iż "to początek rozwoju tej ziemi, że to kolejny akt tego, co było naszym marzeniem, by Polska była naprawdę niepodległa, suwerenna, by była silnym i poważnym, liczącym się państwem". Duda stwierdził z kolei, że otwarcie przekopu jest dowodem na to, że "Polska zwycięża". 

Jak relacjonuje Wirtualna Polska, przekopem mogli przepłynąć jedynie uczestnicy uroczystości - w porcie w Tolkmicku patrol policji próbował zatrzymać żeglarzy i przekonać ich, żeby nie wypływali (na wpłynięcie czekało 11 jachtów i tratw, mogły podpłynąć nie bliżej, niż na 300 metrów od falochronu przekopu).  - Żeglarze to nie jest środowisko partyjne. Jest mi przykro, że normalni ludzie nie są mile widziani dziś na przekopie - mówił Wp.pl żeglarz Ryszard Doda.

Otwarcie kanału to jednocześnie zakończenie pierwszego etapu przekopu Mierzei Wiślanej. W planach jest jeszcze pogłębienie Zalewu Wiślanego i rzeki Elbląg wraz z dojściem do portu. Całość ma być oddana do użytku w przyszłym roku.

Koszty przekopu Mierzei Wiślanej opiewają na prawie dwa miliardy złotych. Inwestycja od początku wzbudzała wątpliwości wśród ekologów. "Ta inwestycja to kpina z systemu ochrony przyrody w Polsce. To ewidentny brak poszanowania zarówno polskiego, jak i unijnego prawa ochrony środowiska, zlekceważenie głosów sprzeciwu obywateli oraz skrajnie nieodpowiedzialna decyzja gospodarcza wyłącznie o charakterze politycznym. Przekop mierzei, gdyby powstał 60 lat temu, dzisiaj prezentowany byłby jako książkowy przykład arogancji i szkodliwej megalomanii władzy. To, że powstaje, teraz gdy nie ma żadnych wątpliwości, że człowiek musi zmienić swój stosunek do przyrody, przestać ją niszczyć i zacząć dbać o jej kurczące się zasoby dla dobra przyszłych pokoleń, jest niewyobrażalne" - komentowała Magda Figura z Greenpeace w komunikacie opublikowanym na stronie organizacji w maju 2020 roku. 

Radosław Gawlik, prezes EKO-UNII, tłumaczył z kolei: "Marnowanie publicznych środków na utopijny cel żeglugi towarowej łączącej kanałem Bałtyk z Elblągiem jest karygodne. Miliardy złotych, które rząd chce utopić w przekop Mierzei oraz w betonowanie rzek pod pretekstem budowy dróg wodnych, należy przeznaczyć dziś na walkę z suszą, na odtwarzanie retencji naturalnej, zasilającej wody podziemne, na renaturyzację rzek oraz ochronę mokradeł i torfowisk. Pora zmienić radykalnie złą politykę wodną i ignorowanie zasad systemu ochrony przyrody. Zbiorniki zaporowe dla żeglugi nie uchronią to nas przed suszą i katastrofą klimatyczną".

Więcej o: