Śledzińska-Katarasińska: To zwiastuje zmianę strategii. "Może Kurski to danina"

- Dość niespodziewana informacja, ale Rada Mediów Narodowych już raz odwołała prezesa Kurskiego, po czym niestety musiała go w szybkim tempie przywołać. Boję się, aby to się nie powtórzyło. Nie uwierzę, póki decyzja nie będzie utrzymana przez dłuższy czas - powiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Posłanka PO zwróciła uwagę na drugi aspekt odwołania Kurskiego. - Nie wiadomo, czy chodzi o jakiś kopniak w górę, czy kopniak w bok. Czy właściwie, o co chodzi? Przyznam, że nie rozumiem, bo wydawało mi się, że Telewizja Publiczna w dalszym ciągu wypełnia absolutnie wszystkie oczekiwania prezesa Kaczyńskiego. Być może czegoś nie zauważyłam, bo szczerze powiem, że zbyt wnikliwie nie oglądam - zaznaczyła nasza rozmówczyni. 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Rostowski: Inflacja w Polsce staje się mniej przewidywalna

Śledzińska-Katarasińska: Czyim człowiekiem jest następca Kurskiego?

Wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej decyzję o powołaniu Mateusza Matyszkowicza określiła jako "zaskakującą".

Następca Kurskiego kierował "Frondą", był w TV Republika i w Radiu Wnet. Więc wszystko, by się zgadzało, ale zapytam tak: czyim jest człowiekiem? Bo czyimś być musi

- oceniła Iwona Śledzińska-Katarasińska. Podkreśliła, że innych nominacji przy tych rządach być nie może.

O możliwych powodach odwołania Jacka Kurskiego pisze dziennikarz Gazeta.pl Jacek Gądek:

Posłanka, zapytana, czy to ewentualne przygotowania do kampanii wyborczej, odpowiedziała, że "to by znaczyło, że jest nowa strategia, w której prezes Kurski byłby zbyt dosłowny i bezkompromisowy". - Ponieważ pan Matyszkowicz był i w TVP Kultura i wydaje się, że wszystkiego liznął, to teraz może być taka strategia, że na paskach wszyscy będziemy obwoływani zdrajcami narodu i sługusami Niemiec, ale już bez takiej nachalności - rozważała posłanka PO. 

Iwona Śledzińska-Katarasińska podkreśliła, że są badania, z których wynika, że widownia TVP i elektorat PiS-u przestają wierzyć w przekaz TVP. - Więc trzeba coś zmienić. Może zmiękczyć, może opakować czymś innym, może więcej trzeba się chwalić, a nie zajmować się opozycją. Może trzeba uznać, że jej nie ma? Nie wiem. Wiem, że to zwiastuje zmianę strategii - oceniła nasza rozmówczyni. W zmianie prezesa TVP dopatruje się jeszcze jednego aspektu - targu z prezydentem. - Może chodzi o to, żeby prezydent poparł pomysł przeniesienia wyborów samorządowych? Coś trzeba dać, jakąś marchewkę prezydentowi, który od czasu do czasu stara się wybić na niepodległość. I może ten Kurski to taka danina - zastanawiała się polityczka.

Odwołanie Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP. "Bez szans na konkurs"

"Rada Mediów Narodowych właśnie odwołała Jacka Kurskiego z funkcji prezesa TVP" - przekazał członek rady Robert Kwiatkowski. Nowym prezesem TVP został Mateusz Matyszkowicz. "Niestety bez szansy na konkurs" - podkreślił Robert Kwiatkowski.

Przypomnijmy, Jacek Kurski już raz został odwołany przez Radę Mediów Narodowych. Nastąpiło to w marcu 2020 roku. Wówczas prezes TVP oddał się do dyspozycji prezydenta Andrzeja Dudy, który miał według mediów lobbować za usunięciem go z tego stanowiska, a w zamian podpisać ustawę gwarantującą blisko dwa miliardy złotych mediom publicznym, do czego ostatecznie doszło. Po odwołaniu Kurski wciąż był blisko kierownictwa telewizji, pełniąc rolę doradcy zarządu TVP. Pełniącym obowiązki prezesa został Maciej Łopiński. Cztery miesiące później Kurski wrócił na stanowisko.

Po skończonej kadencji - w czerwcu ubiegłego roku Rada Mediów Narodowych - uznała, że niepotrzebny jest otwarty konkurs na stanowisko prezesa publicznej telewizji. Wówczas zatwierdzone zostały kandydatury jedynych kandydatów do dwuosobowego zarządu TVP - krótko mówiąc: Jacek Kurski i Mateusz Matyszkowicz zostali powołani na kolejną, trwającą cztery lata, kadencję.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: