Świętokrzyskie. Maszyna wciągnęła włosy 12-latce. Dziewczynka przeszła operację, jest w śpiączce

Maszyna rolnicza wciągnęła włosy dziewczynki i zerwała skórę z jej głowy. 12-latka została przetransportowana helikopterem do szpitala. Operowało ją wielu lekarzy różnych specjalizacji. Na jednym zabiegu się jednak nie skończy.

Do zdarzenia doszło w sobotę 27 sierpnia około godz. 19.30 w Raszkowie, koło Szczekocin (woj. świętokrzyskie). Dziewczynka była na polu z rodzicami i dziadkiem. Kopali ziemniaki specjalnym kombajnem, podpiętym do traktora. W pewnym momencie wciągnął włosy 12-latki i zerwał skórę z jej głowy. 

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wystarczyła chwila nieuwagi. 5-latka sama wyszła na ulicę

Świętokrzyskie. 12-latkę przetransportowano śmigłowcem do szpitala

Według policji maszyna się zatrzymała, a dziewczyna weszła między traktor a kombajn. - Ustalamy, jak to się stało, że tam się znalazła, co tam robiła. Traktor stał, ale wał do odbioru mocy kombajnu cały czas pracował, najprawdopodobniej dlatego, że ziemniaki przesypywane były na przyczepę - tłumaczy funkcjonariusz KPP w Jędrzejowie.

Jak pisaliśmy, dziewczynka z poważnymi obrażeniami głowy została przetransportowana śmigłowcem do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. "Dziecko doznało obrażeń skóry głowy. Na miejsce zadysponowano zespół ratownictwa medycznego, a także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz dwa zastępy straży pożarnej. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, by umożliwić lądowanie śmigłowca" - relacjonował st. kpt Marcin Bajur, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach.

Wolsztyn. Na przejściu dla pieszych ciężarówka potrąciła 4-latka. Chłopiec nie żyjeWolsztyn. Na przejściu dla pieszych ciężarówka potrąciła 4-latka

Dziewczynka jest w śpiączce farmakologicznej. Przed nią kolejne operacje

Stan 12-latki lekarze określają jako stabilny. Dziewczynka utrzymywana jest w śpiączce farmakologicznej. - Za nią wielogodzinna operacja, dokonana przez wielu specjalistów. To był bardzo trudny zabieg. Była to pierwsza operacja, będą kolejne - poinformowała w poniedziałek 29 sierpnia TVN24 Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. W operacji oprócz chirurga wziął udział także specjalista z dziedziny laryngologii, okulistyki i plastyki. - W późniejszym czasie będą konieczne kolejne zabiegi rekonstrukcyjne - zapowiedziała Pokorna-Hryniszyn.

Karetka pogotowia - zdjęci ilustracyjneŁódź. Drut przebił serce 5-latka. Na ciele miał jedynie draśnięcie

Więcej o: