Nawet 15 mln Polaków przeszło COVID-19 tego lata. Co będzie jesienią? Prof. Krüger z MOCOS o prognozach

- W tym momencie mamy sztuczny efekt zerocovidowy. To nie jest rzeczywistość - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prof. Tyll Krüger z Politechniki Wrocławskiej, założyciel Grupy MOCOS, która od początku pandemii zajmuje się modelowaniem i przewidywaniem kolejnych fal COVID-19. Jak dodaje, tego lata zakażenie koronawirusem przeszła nawet 1/3 Polaków. Co nas czeka na jesieni?

- Im mniej testujemy, tym mniej precyzyjne są prognozy dotyczące tego, jak krytyczna może być sytuacja w przyszłości, podczas nowej fali. W Polsce ten poziom testowania jest nie do zaakceptowania. Mówiąc wprost: trochę wstyd, że mamy taką słabą wykrywalność - podkreśla Tyll Krüger, pytany, jakie mogą być skutki zawieszenia masowego testowania na COVID-19 w Polsce. Od 2020 roku jest w zespole naukowców, którzy przedstawiają rządowi prognozy nt. rozwoju pandemii.

W Polsce znów masowo chorujemy na COVID-19 - tym razem w zaciszu swoich domów, zwykle nieobjęci przez statystykę. Jedni przechodzą zakażenie już po raz drugi lub trzeci, a nawet dwadzieścia procent z nas zakażenie okupi syndromem long-COVID. Po tym, jak rząd skończył monitorować pandemię na szerszą skalę, wzrosty zakażeń widzimy m.in. dzięki obserwacji ścieków - jak w Poznaniu (pod tym linkiem aktualizowane dane) czy w Warszawie (próbki pobierane są m.in. z oczyszczalni "Czajka" i oczyszczalni "Południe"), gdzie pod koniec lipca poziom materiału genetycznego SARS-CoV-2 gwałtownie wzrósł. Mówi nam o tym także gwałtowny skok sprzedaży aptecznych testów antygenowych (w lipcu - o prawie 700 proc.). Żeby kupić taki test, trzeba wydać od 20 złotych wzwyż, a żeby nie roznosić wirusa, trzeba poddać się dobrowolnej samoizolacji. 

Oficjalne statystyki rządowe obejmują osoby, które dostały skierowanie na test od lekarza pierwszego kontaktu - wynika z nich, że liczba zakażeń w Polsce po sierpniowym piku delikatnie się zmniejsza. W sobotę 27 sierpnia resort zdrowia poinformował o 3934 zakażeniach (w porównaniu do 4,8 tys. przypadków z ubiegłej soboty), w piątek - o 3852 nowych przypadkach (tydzień wcześniej - 4,8 tys. przypadków). Tyle że to zaledwie ułamek realnych danych - bo w tym czasie wykonano zaledwie kilkanaście tysięcy testów. Nawet co trzeci z nich był pozytywny.

Tyll Krüger: Nawet  15 milionów Polaków zaraziło się wariantem BA.5 w te wakacje

Prof. Krüger w rozmowie z Gazeta.pl podkreśla, że gdy porównamy liczbę zakażeń w Polsce i w innych krajach, np. w Niemczech, gdzie w połowie lipca notowano ich 150 tysięcy dziennie, widać bardzo dużą różnicę - wręcz próżnię.

- Ona wcale nie wynika z tego, że w Polsce pandemia przebiega jakoś inaczej. To jest tzw. ciemna liczba niewykrytych zakażeń, która wynika z tego, że w Polsce praktycznie nie testujemy. To powoduje, że mamy sztuczny efekt zerocovidowy - to nie jest rzeczywistość. Im ta ciemna, niedoszacowana liczba zakażeń jest wyższa, tym trudniej o dokładny obraz sytuacji i o prognozy - mówi, dodając, że nawet w szpitalach w Polsce testowanie nie jest już robione regularnie.

Prawdopodobnie raportowanych zgonów z powodu COVID też mamy  mniej, niż jest ich w rzeczywistości. Porównując do innych krajów, można przypuszczać, że w Polsce jest około 2-3 razy więcej zgonów niż w statystykach. Nie jest to już taka wysoka liczba, jak w poprzednich falach - ze względu na wariant omikron i na poziom wypracowanej odporności, która jest spowodowana m.in. przyjęciem szczepionek i nabyciem odporności w poprzednich falach

- wskazuje.

Zobacz wideo Niedzielski: Naszym celem jest sprowadzenie zakażenia COVID do charakterystyki, jaką ma grypa

Co będzie dalej? "Są duże szanse, że zimą pojawi się nowa odmiana"

Pytany, co to oznacza dla jesiennej fali zakażeń i czego możemy się spodziewać po tym, jak Polacy zamkną się w domach, a dzieci pójdą do szkół, odpowiada:

Wiele zależy od tego, ile osób zaraziło się teraz. A nasze szacunki są takie, że w ciągu ostatnich dwóch i pół, trzech miesięcy, w wakacje, nawet 1/3 Polaków zaraziła się COVID-em, wariantem BA.5. W zależności od szacunków to może być nawet 15 milionów Polaków - może być trochę mniej, może być trochę więcej.

Dodaje także, że to, ile osób zarazi się w kolejnych falach, zależy też od stopnia tzw. odporności krzyżowej na kolejne odmiany [po przechorowaniu po raz pierwszy układ odpornościowy "uczy się" i wytwarza odporność na kolejne odmiany wirusa - red.]. - Nie jest łatwo to oszacować zarówno w Polsce, jak i za granicą - mówi.

Jak wskazuje, z ustaleń grupy MOCOS (MOdelling COronavirus Spread) wynika, że duża część osób, które mogły się zarazić, już się w ostatnich miesiącach się zaraziła. - Z tego powodu jesienią - a precyzyjniej: we wrześniu i w październiku - nie widzę dużego potencjału, że z wariantu omikronu BA.5 wygeneruje się kolejna fala zakażeń, nawet po otwarciu szkół. Wzrost zakażeń może oczywiście być bardziej widoczny, gdy zaczniemy więcej testować - dodaje nasz rozmówca.

I zaznacza, że to, jak mało testujemy, widać po porównaniu z innymi krajami - choćby z Węgrami. - Tam mają teraz około 15 tys. zakażeń tygodniowo, w szczycie zakażeń na początku sierpnia mieli nawet 23 tys., przy czym Węgry mają jednocześnie znacznie mniejszą populację [populacja Węgier - 9,7 mln, populacja Polski - 37,9 mln - red.] - mówi.

To niejedyny przykład. - Z kolei w Anglii mają grupę testową - 150 tys. osób ma regularnie robione testy PCR co dwa tygodnie, niezależnie od tego, czy mają objawy zakażenia, czy nie. Pozwala im to uzyskać rzeczywisty, aktualny obraz pandemii, co ma zasadnicze znaczenie również dla przygotowania na pandemię - władze wiedzą, ile jest zakażeń i dzięki temu mogą w odpowiednim czasie reagować. Testy antygenowe w aptekach w Niemczech są tańsze niż w Polsce, poza tym są tam czynne centra testowania, do których każdy, kto źle się czuje, może pójść i będzie miał zrobiony test antygenowy za darmo - dodaje.

"Za późne reagowanie kosztuje życie"

Co mogą przynieść kolejne miesiące?

Są duże szanse, że zimą - może np. w grudniu, pod koniec roku - pojawi się nowa odmiana, której specyfikacji jeszcze nie znamy. Może to być wariant omikronu, może być mutacja z deltą, może to być też mieszanka. To, jak ciężko ludzie będą przechodzić zakażenie, pozostaje pytaniem otwartym, dopóki ten wariant się nie pojawi. W obecnej sytuacji pandemii powinniśmy  obserwować liczbę zakażeń, żeby w odpowiednim momencie podjąć stosowne działania, z wyprzedzeniem i przygotować się na negatywne scenariusze rozwoju pandemii.
Ale gdy mamy niski poziom testowania, to powoduje też logistyczny problem, ponieważ trudno jest szybko zwiększyć wydajność firm, które prowadzą testowanie

- mówi Tyll Krüger.

- Jedna lekcja z dwóch lat epidemii jest taka: za późne reagowanie kosztuje życie ludzkie. Gdyby w drugiej i trzeciej fali restrykcje były wprowadzone dwa tygodnie wcześniej, moglibyśmy mieć mniej zgonów. Szybka reakcja to podstawa, dlatego potrzebne są dobre dane, dobre monitorowanie i przygotowanie - zaznacza.

Co można było zrobić lepiej?

W poprzednich falach - nie licząc pierwszej, która była paradoksalnie najmniejsza - reakcje były opóźnione. Działania były podejmowane, gdy mieliśmy już do czynienia ze zwiększoną liczbą zgonów. Mam nadzieję, że kolejne fale czy epidemie nas tego nauczą, że wysoka liczba zgonów jest nie do zaakceptowania i że można uniknąć niepotrzebnych śmierci.
Nie możemy traktować liczby zgonów z powodu COVID - a teraz to już łącznie 200 tys. osób w Polsce - jako naturalnej katastrofy, której nie dało się zapobiec. Częściowo się dało. Z badań przeprowadzonych w Anglii wynika, że średnio osoby, które umarły z powodu COVID-19, mogłyby żyć o 10 lat dłużej. To jest dużo. Tak nie powinno być

- wskazuje. Szef MOCOS zachęca też, by szczepić się czwartą dawką szczepionką przeciwko COVID-19. Na razie w Polsce mogą ją przyjmować osoby po 60. roku życia i te z osłabioną odpornością (dotychczas zaszczepiło się nią w Polsce 1,33 mln osób). Ale w nadchodzącym tygodniu odbędzie się posiedzenie Europejskiej Agencji Leków, która ma wydać zgodę, by mogły ją przyjmować wszystkie osoby po 18. roku życia.

Niedługo będzie też dostępna dedykowana szczepionka przeciwko omikronowi (od Pfizer-BioNTech,). Ta kolejna dawka sprawi, że jak zachorujemy, przejdziemy zakażenie lżej. Ale też chroni długofalowo przed ciężkim przebiegiem i hospitalizacją.
Należy pamiętać, że to, że system ochrony zdrowia jest teraz wydolny i nie ma masowych śmierci w szpitalach, nie oznacza, że nie ma problemu - nawet osoby, które przechodzą teraz COVID z umiarkowanymi objawami, często odczuwają długoterminowe skutki choroby. Long-covid dotyka nawet dwadzieścia procent osób, które przeszły zakażenie, i to też jest problem dla publicznej opieki zdrowotnej

- mówi Krüger.

Rząd wie od ekspertów, że testowanie jest kluczowe. - Zazwyczaj raz w tygodniu spotykamy się z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia. W czasie tych spotkań swoje prognozy przedstawiają łącznie trzy grupy badaczy z Polski. Przedstawiciele ministerstwa zdrowia widzą nasze prognozy, wszelkie kwestie związane z zagrożeniem pandemią na bieżąco komunikujemy - kwituje nasz rozmówca.

MOCOS - wyniki krótkoterminowego modelowania rozwoju pandemii po 20.08.2022.MOCOS - wyniki krótkoterminowego modelowania rozwoju pandemii po 20.08.2022. MOCOS.pl

Więcej o: