Warszawa. Śmierć czterolatka ciągniętego przez tramwaj. PAP: Motorniczy nadal nie został przesłuchany

Trwa wyjaśnianie przyczyn wypadku, do którego doszło 12 sierpnia na warszawskiej Pradze. Czteroletni chłopiec został przytrzaśnięty przez drzwi tramwaju, który następnie pociągnął go wzdłuż torowiska. W wyniku odniesionych obrażeń dziecko zmarło. Według ustaleń PAP motorniczy nie został jeszcze przesłuchany w związku ze sprawą.

12 sierpnia na ulicy Jagiellońskiej na warszawskiej Pradze doszło do wypadku, w którym zginął czteroletni chłopiec. Kiedy dziecko wysiadało wraz z babcią z tramwaju, drzwi pojazdu przytrzasnęły jego nogę. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa w sobotę 20 sierpnia, motorniczy nie został jeszcze przesłuchany.

Zobacz wideo Ku przestrodze. Lubuska policja pokazała niebezpieczne wypadki z udziałem pieszych i rowerzystów na przejściach

Tragiczny wypadek w Warszawie, nie żyje czterolatek. PAP: Motorniczy nie został jeszcze przesłuchany

Motorniczy tramwaju, pod którym zginął czterolatek, "nie świadczy pracy" - przekazały PAP Tramwaje Warszawskie. Z nieoficjalnych ustaleń agencji wynika, że mężczyzna przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim i nie zostanie przesłuchany do końca miesiąca. Mężczyzna ma być w złym stanie po wypadku. Jak pisaliśmy, tramwajem kierował motorniczy z 14-letnim stażem pracy. W chwili wypadku był trzeźwy. Śledczy chcą sprawdzić, czy mężczyzna nie rozmawiał w trakcie jazdy przez telefon.

Więcej aktualnych wiadomości z kraju znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Tragiczny wypadek przy ul. JagiellońskiejWarszawa. Tramwaj śmiertelnie potrącił czteroletnie dziecko

Czterolatek przytrzaśnięty przez drzwi tramwaju

Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek 12 sierpnia koło południa przy przystanku Batalionu "Platerówek". Kiedy dziecko wysiadało z ostatniego wagonu tramwaju, jego noga została przytrzaśnięta zamykającymi się drzwiami, jednak pojazd ruszył, ciągnąc czterolatka wzdłuż torowiska. Chłopiec nie przeżył wypadku. 

Według ustaleń Tramwajów Warszawskich doszło do użycia hamulca bezpieczeństwa. "Z analizy zapisu urządzeń rejestrujących tramwaju wynika, że tramwaj zahamował po użyciu hamulca bezpieczeństwa. Zahamował na dystansie 28 metrów w około cztery sekundy" - napisało w komunikacie na Twitterze przedsiębiorstwo.

Rzecznik Tramwajów Warszawskich Maciej Dutkiewicz przekazał natomiast portalowi Gazeta.pl, że w pojeździe nie ma monitoringu - to tramwaj starego typu, Konstal 105. Motorniczy nie był w stanie dostrzec w lusterku, że dziecko utknęło. Pojazd jest natomiast wyposażony w mechanizm zapobiegający przytrzaśnięciu przez pasażera, a także w mechanizm zapobiegający jeździe z otwartymi drzwiami. Przyczyny wypadku ma ustalić śledztwo.

Miejsce tragicznego wypadku na ulicy Jagiellońskiej, w którym zginął pięcioletni chłopiecWarszawa. Czterolatek zginął ciągnięty przez tramwaj. Są nowe ustalenia

Więcej o: