Katastrofa na Odrze. Marszałkini woj. lubuskiego: Składamy wniosek o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej!

Marszałkini woj. lubuskiego Elżbieta Anna Polak poinformowała, że w piątek złoży wniosek o ogłoszenie klęski żywiołowej. Od kilku tygodni w rzece pływają śnięte ryby.

Marszałkini o wniosku o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej poinformowała na Facebooku. 

Niemcy zbadali Odrę. [Stacja radiowa] Oderwelle: "Jest duże stężenie rtęci". Pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do Odry, poić zwierząt. Dzisiaj składamy wniosek o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej!

- napisała Elżbieta Anna Polak. 

Sytuacja jest nadzwyczajna. Nigdy w Polsce zachodniej nie mieliśmy takiej klęski ekologicznej. Odra umiera na naszych oczach, a rząd nic nie zrobił w tej sprawie. Dysponując narzędziami nie ostrzegli mieszkańców, dzieci kąpały się Odrze

- mówiła marszałkini w TVN24. 

Będziemy też wnioskować o przyjęcie specjalnego planu ratunkowego dla Odry (...). Podjęliśmy dzisiaj decyzję o skierowaniu do Polskiego związku wędkarskiego kwoty 100 tys. zł na środków ochrony osobistej i narzędzia.

- poinformowała Elżbieta Anna Polak. 

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

W piątek rano również dr Paweł Grzesiowski, uznał, że zostały spełnione kryteria klęski żywiołowej

W zaistniałej sytuacji zagrożeń dla ludzi, zwierząt i środowiska, chyba spełnione są kryteria stanu klęski żywiołowej, co wymaga nadzwyczajnych środków, we współdziałaniu różnych organów i instytucji oraz służb i formacji działających pod jednolitym kierownictwem

 - podsumował Grzesiowski. 

Zobacz wideo Katastrofa nad Odrą. "Nie znajdzie tu pan żywego organizmu. A jeśli będzie, to będzie walczył o życie"

Katastrofa ekologiczna na Odrze

Według najnowszych doniesień, na które powołała się również marszałkini, Niemcy w próbkach z Odry znaleźli rtęć. Według informacji niemieckiej telewizji RBB odczytana wartość jej stężenia była tak wysoka, że test trzeba powtórzyć, bo w teście zabrakło skali. Jednocześnie stacja zaznacza, że nie jest jeszcze pewne, czy to właśnie rtęć przyczyniła się do zgonów ryb, które od wielu dni można obserwować w Odrze.

Wciąż też nie wiadomo, gdzie znajduje się źródło zatrucia. Jest kilka tropów, bo problem ginących ryb pojawił się w Gliwicach. Z kolei w Oławie, na granicy woj. dolnośląskiego, mieszkańcy od lat alarmują na temat ścieków przemysłowych zrzucanych do kanału Odry.

Kiedy rozpoczęło się zatrucie Odry?

Oławskie koło Polskiego Związku Wędkarskiego o problemie informowało 30 lipca. Wędkarze przekazali, że pierwsze pojedyncze przypadki śniętych ryb odnotowano we wtorek 26 lipca wieczorem. 

Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pierwsze zgłoszenie otrzymali dwa dni później, w czwartek 28 lipca.

Problem dotyczy Dolnego Śląska i woj. lubuskiego. Śnięte ryby widziano m.in. w Głogowie, Nowej Soli, Krośnie Odrzańskim, Zielonej Górze, a nawet we Wrocławiu.

W środę Szef Wód Polskich przekazał, że w Odrze w okolicach Krosna Odrzańskiego znaleziono tylko kilka padłych ryb, więc można przypuszczać, że zanieczyszczenie dalszych odcinków rzeki nie będzie groźne.

"Gazeta Wyborcza" tego samego dnia poinformowała jednak, że skażenie dotarło już wrót Pomorza Zachodniego. Martwe ryby pojawiły się na brzegu rzeki w Kostrzynie nad Odrą, już za Krosnem Odorzańskim.

Według ustaleń TVN24 śnięte ryby zauważano kolejno:

  • 26 lipca w Lipkach, na granicy woj. opolskiego i dolnośląskiego,
  • 30 lipca w Oławie, 
  • 5 sierpnia w Głogowie,
  • 9 sierpnia w Brodach i Krośnie Odrzańskim,
  • 10 sierpnia w Słubicach i Kostrzynie nad Odrą.
Więcej o: