Kleszczów. Pseudokibice liczyli na bójkę. A skończyło się na tym, że uciekali przez pola

W okolicach Kleszczowa o mały włos nie doszło do konfrontacji kibiców. Jak informuje bełchatowska policja, funkcjonariusze "skupili swoje siły wokół pseudokibiców Widzewa, którzy z zasłoniętymi twarzami w kominiarkach uciekali przez pola".

W środę na stadionie w Kleszczowie w woj. łódzkim rozgrywany był meczu o mistrzostwo VI ligi pomiędzy drużynami LKS Omega Kleszczów a Fundacja Akademia GKS Bełchatów.

Jak informują policjanci, przed rozpoczęciem rozgrywek dostali informacji o planowanej konfrontacji pseudokibiców Widzewa Łódź z pseudokibicami bełchatowskiej drużyny.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

"Jednocześnie na terenie stadionu w Kleszczowie pojawiła się grupa pseudokibiców. Zachowanie osób z zasłoniętymi twarzami w barwach Widzewa Łódź jednoznacznie wskazywało, że szukają bezpośredniej konfrontacji z kibicami drużyny przeciwnej (..). Na widok radiowozów grupa zamaskowanych mężczyzn zaczęła pośpiesznie przechodzić przez trybuny i opuszczać stadion, przeskakując przez ogrodzenie" - czytamy w komunikacie funkcjonariuszy z Bełchatowa.

Zobacz wideo Katastrofa ekologiczna na Odrze. "Tylko wczoraj wyłowiono tu ok. 2 ton martwych ryb"

Kleszczów. Konfrontacja pseudokibiców udaremniona

Jak dodają policjanci, "pseudokibice Widzewa z zasłoniętymi twarzami w kominiarkach uciekali przez pola".

"Mundurowi błyskawicznie zlokalizowali ich pojazdy, które ukryte były w zaroślach, na obrzeżach Kleszczowa. Na widok policjantów pseudokibice próbowali uciekać, jednak bezskutecznie. Policjanci wylegitymowali wszystkich agresorów, nie dopuszczając jednocześnie do żadnej chuligańskiej konfrontacji. Mecz odbył się bez jakichkolwiek zakłóceń" - wskazuje KPP w Bełchatowie.

Policjanci informują też, że w trakcie tych działań interweniowali wobec kierowcy jaguara, który nie chciał zatrzymać się do kontroli. Kierowcą okazał się 32-letni mieszkaniec Łodzi, a jego pasażerami czterech mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego.

"Finalnie kierowca stracił prawo jazdy, poniesie też odpowiedzialność karną za przestępstwo niedostosowanie się do polecenia zatrzymania pojazdu do kontroli. Grozi mu kara do 5 lat więzienia" - czytamy w komunikacie.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: