Międzygórze. Sześć lat temu wszedł do kościoła w czapce. Od pięciu jest ciągany po sądach

Sześć lat temu 19-letni wówczas Bartosz Horbowski wszedł do kościoła w czapce, co nie spodobało się niektórym wiernym i księdzowi Andrzejowi Adamiakowi. Chociaż mężczyzna został uniewinniony od zarzutu pobicia, to teraz próbuje się mu dowieść, że "jego czyn" obraził uczucia religijne.

Do zdarzenia doszło 24 grudnia 2016 roku w kościele Marii Śnieżnej w Międzygórzu (województwo dolnośląskie). Pod koniec pasterki do przedsionka wszedł 19-latek, który miał na głowie czapkę. To nie spodobało się niektórym wiernym, a zwłaszcza księdzu Andrzejowi Adamiakowi. Na nagraniu z monitoringu, do którego dotarła "Gazeta Wyborcza" widać, jak duchowny zrywa młodemu mężczyźnie czapkę z głowy.

Zobacz wideo Dlaczego księża milczą w sprawach patologii w Kościele?

Ksiądz zerwał mu czapkę z głowy. Wówczas zaczęła się przepychanka

Nagranie z monitoringu trafiło później do sądu, jako dowód przeciwko 19-letniemu Bartoszowi. Tak rozpoczęła się trwająca już pięć lat batalia sądowa. Na jednej z rozpraw mężczyzna podkreśla, że nie miał zamiaru obrazić niczyich uczuć religijnych, a nie zdjął czapki, ponieważ było mu zimno i był chory. Na początku do 19-latka podeszła gospodyni parafii, która zwróciła mu uwagę, a następnie wyrwała nastolatkowi telefon z ręki. Gdy dochodzi do sporu między mężczyzną a innymi parafianami, od tyłu podchodzi ksiądz i zrywa mu czapkę z głowy. Wówczas 19-latek wyciąga telefon i nagrywa zdarzenie. Ksiądz rzuca się na nastolatka, próbując wyrwać mu telefon. Między nimi dochodzi do przepychanki. 

Początkowo Prokuratura Rejonowa w Bystrzycy Kłodzkiej dwukrotnie umarzała śledztwo w sprawie. Ostatecznie śledczy oskarżyli Bartosza o pobicie duchownego, chociaż na nagraniu widać, że to ksiądz pierwszy atakuje 19-latka. Młody mężczyzna początkowo zostaje skazany, jednak w apelacji został uniewinniony. Sędzia Sądu Okręgowego w Świdnicy stwierdziła, że sprawa ta w ogóle nie powinna trafić na wokandę. 

- Pozostaje wyrazić ubolewanie, że Bartosz Horbowski został bezpodstawnie oskarżony, zmuszony do udziału w niepotrzebnym, bardzo stresującym procesie, a skarb państwa, czyli my wszyscy podatnicy zapłacimy nie tylko koszty procesu, ale i oskarżonemu koszty obrony - mówiła w maju 2021 roku sędzia Ewa Rusin. Prokuratura wniosła kasację do Sądu Najwyższego, jednak została ona odrzucona. 

Przeczytaj więcej informacji z Polski na stronie głównej Gazeta.pl.

Wypadek polskiego autokaru w ChorwacjiWypadek autokaru w Chorwacji. Grupa medyków z Polski podzieli się na trzy zespoły

Sprawa o pobicie zakończyła się uniewinnieniem. Ksiądz oskarżył go więc o obrazę uczuć religijnych

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Niedługo później przed Sądem Rejonowym w Kłodzku ruszyła sprawa ws. obrazy uczuć religijnych parafian. Sprawę do sądu wniósł ks. Andrzej Adamiak - jednak ponownie zakończyła się uniewinnieniem. Prokuratura w Bystrzycy odwołała się od wyroku i w uzasadnieniu odniosła się do argumentów, które zostały odrzucone przez sąd w poprzedniej rozprawie o rzekome pobicie. Według prokuratury to Horbowski miał ponieść odpowiedzialność za to, że ksiądz, który go zaatakował, w trakcie przepychanki wysypał na podłogę opłatki znajdujące się na tacy.

Ślub Ludmiły i Władimira PutinaByła żona Putina - jaki ma majątek i gdzie zniknęła Ludmiła? Raport

W czwartek 4 sierpnia sędzia Waldemar Majka uznał, że wszczyna z urzędu postępowanie dowodowe, by sprawdzić zeznania świadków z prowadzących dotychczas postępowań. Dotyczy to więc także świadków, którzy zeznawali w sprawie o pobicie. 24-latek po raz kolejny w ciągu ostatnich pięciu lat będzie ciągany po sądach za to, że sześć lat temu nie zdjął czapki w kościele.

Ksiądz Adamiak w 2016 roku raził pielgrzyma paralizatorem. Został skazany

Jak podaje portal dolnyslaskinfo.pl, ksiądz Andrzej Adamiak jest znany ze swoich kontrowersyjnych zachowań. Duchowny odgrodził nawet Sanktuarium Matki Bożej "Maria Śnieżna" i wedle swojego uznania decydował, kto może wejść na teren parafii. Dotyczyło to zwłaszcza turystów.

W 2016 roku ksiądz Adamiak w "obronie świątyni" wdał się w bójkę z pielgrzymami. Jedną z osób zaatakował przy użyciu paralizatora. Duchowny został za to skazany na 10 miesięcy prac społecznych.

Więcej o: