Jastrzębie-Zdrój. Trzylatek, który wypadł z okna na trzecim piętrze, jest wybudzany ze śpiączki

Trzyletni chłopiec po tym, jak wypadł z okna na trzecim piętrze bloku w Jastrzębiu-Zdroju, trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami głowy. - Przez kilka dni toczyła się walka o jego życie. Wszystko wskazuje na to, że nasi lekarze tę walkę wygrali - przekazał rzecznik placówki w Katowicach. Trwa proces wybudzania dziecka ze śpiączki.

29 lipca późnym popołudniem z okna mieszkania na trzecim piętrze, przy ulicy Pszczyńskiej w Jastrzębiu-Zdroju (woj. śląskie), wypadł mały chłopiec. Z obrażeniami ciała został przewieziony przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe do szpitala. Ojciec dziecka oraz jego partnerka w tym czasie byli pod wpływem alkoholu.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wystarczyła chwila nieuwagi. 5-latka sama wyszła na ulicę

Jastrzębie-Zdrój. Walka o życie dziecka. "Trwa proces wybudzania dziecka"

Trzyletni chłopiec trafił do szpitala w ciężkim stanie z poważnymi obrażeniami głowy. Jak poinformował Wojciech Gumułka, rzecznik Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, od 29 lipca przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej. - Tak naprawdę przez te kilka dni toczyła się walka o życie dziecka. Wszystko wskazuje na to, że nasi lekarze tę walkę wygrali - powiedział w TVN24.

- Stan dziecka ustabilizował się na tyle, że od wczoraj trwa procedura wybudzania chłopczyka. Proces ten potrwa do jutra, wtedy zostanie odłączony od niezbędnej do tej pory aparatury i będą podjęte dalsze decyzje terapeutyczne - przekazał we wtorek (2 sierpnia) rzecznik szpitala. - Rokowania są bardzo ostrożne, ale jednak optymistyczne - dodał Gomułka.

Czerwony szlak w okolicach Kasprowego Wierchu, TatryRodzina zabrała niemowlę w Tatry. Wychłodzone dziecko trafiło do szpitala

Ojcu chłopca i jego partnerce grozi do trzech lat pozbawienia wolności

50-letni ojciec chłopca i jego 45-letnia partnerka, która nie jest biologiczną matką dziecka, zostali objęci dozorem policyjnym. Postawiono im zarzuty narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Podczas przesłuchania para tłumaczyła, że gdy doszło do zdarzenia, kobieta była w toalecie, a ojciec wyszedł na chwilę do sąsiada. Oboje zostaną zwolnieni do domu, ale grozi im do trzech lat więzienia.

Karetka pogotowia - zdjęcie ilustracyjneSosnowiec. 4-latka wypadła z okna z piątego piętra. Nie udało się jej uratować

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina. 

Więcej o: