Żaryn odpowiada na prowokacje Miedwiediewa. "Rosyjski kłamca"

"Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny wykorzystuje kłamstwa i dezinformację do ataku na Polskę i Ukrainę" - napisał na Twitterze rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. W ten sposób zareagował na kolejne próby forsowania propagandy ze strony byłego prezydenta Rosji.

Dmitrij Miedwiediew opublikował na Telegramie dwie mapy. Pierwsza mapa pokazuje terytoria Ukrainy przed 2014 rokiem, w tym obszary, które obecnie są częściowo okupowane przez Rosję. Druga, według naczelnego propagandzisty Kremla, miała być rzekomo przedstawiona przez "zachodnich analityków".

Widać na niej podzieloną Ukrainę, której terytorium zostaje dołączone do innych państw. Cała wschodnia i południowa Ukraina należałaby do Rosji, część zachodnia byłaby podzielona między Rosję i Polskę, Węgrom przypadłby Użhorod (miasto w zachodniej części Ukrainy, nad Użem, przy granicy ze Słowacją), a Rumunii obwody czerniowiecki i winnicki. Ukraina zajmowałaby tylko obwód kijowski.

Więcej informacji o wojnie w Ukrainie na stronie głównej Gazeta.pl

Stanisław Żaryn reaguje na mapę Miedwiediewa. "Rosyjski kłamca"

Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych na Twitterze odniósł się w czwartek do dezinformacji rozpowszechnionej przez czołowego propagandystę Kremla.

"Rosyjski kłamca sugeruje, że: Ukraina jest skazana oraz że Polska chce zaatakować i zaanektować Ukrainę. Oszukańcza publikacja powtarza także insynuacje kierowane pod adresem prezydenta Ukrainy. Kreml od wielu miesięcy rozpowszechnia materiały odczłowieczające prezydenta Zełenskiego" - napisał na Twitterze Żaryn.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych dodał w kolejnym wpisie, że publikacja Miedwiediewa to kolejne kłamstwo mające na celu zwiększenie wrogości między Polakami a Ukraińcami. Zdaniem polityka mapa przedstawiona przez byłego prezydenta Rosji ma na celu kontynuację operacji dezinformacyjnej, która jest elementem agresji militarnej Rosji w Ukrainie.

Zobacz wideo To nie propaganda Kremla wyprała Rosjanom mózgi. Sami wypierają fakt inwazji na Ukrainę

"Typowe dla rosyjskich działań dezinformacyjnych jest zaangażowanie najważniejszych przedstawicieli Kremla w operacje przeciwko innym państwom. Mamy kolejny sygnał cynicznego wykorzystywania kłamstw przeciwko innym krajom" - skomentował rzecznik prasowy.

Rosja powiela propagandową dezinformację ws. ataku na Ukrainę

Od początku rosyjskiej inwazji Kreml powiela kłamstwa o rzekomej potrzebie "denazyfikacji" Ukrainy i "reżimie" w Kijowie. W szerzeniu nieprawdziwych zarzutów wobec okupowanego przez Rosję kraju Putinowi wtórują jego najwierniejsi politycy, jak m.in. rzecznik Dmitrij Pieskow. Warto więc w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że to Rosja najechała Ukrainę i to Rosja prowadzi wojnę z Ukrainą. 

Przypomnijmy też, że denazyfikacja są to środki podjęte po II wojnie światowej po to, aby oczyścić życie społeczno-polityczne, gospodarcze oraz kulturalne Niemiec i Austrii z nazistowskich zasad i organizacji. Działania denazyfikacyjne polegały na uznaniu ideologii nazistowskiej za nielegalną oraz na pozbyciu się z przestrzeni publicznej wszelkich jej symboli. W jej ramach zlikwidowano NSDAP i podlegające jej organizacje, rozwiązano SS i gestapo, a zbrodniarzy wojennych postawiono przed sądem. Zniesiono dyskryminujące prawa wprowadzone przez nazistów. Przeprowadzono także szeroko zakrojoną akcję uświadamiającą społeczeństwu rozmiar i okrucieństwo zbrodni hitlerowskich.

Więcej o: