"Gazeta Wyborcza" o szczegółach pobytu Andrzeja I. w Albanii. Tam też chciał handlować respiratorami

"Gazeta Wyborcza" ujawnia szczegóły dotyczące pobytu Andrzeja I. w Albanii. Według jednego z rozmówców dziennika również z tamtejszym resortem zdrowia I. chciał handlować respiratorami. Albańscy prokuratorzy donoszą z kolei, że polskie służby nie kontaktowały się z nimi po śmierci handlarza.

Cały artykuł pt. "Śmierć handlarza bronią. Do Albanii pojechał, by handlować respiratorami" dostępny na wyborcza.pl>>>

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" opisał swoje ustalenia dotyczące pobytu w Albanii Andrzeja I., handlarza bronią z Lublina, z którym w 2020 roku Ministerstwo Zdrowia podpisało umowę na dostarczenie 1241 respiratorów. Spółka E&K przekazała jedynie 200 urządzeń, które nie nadawały się do użytku z powodu braków w dokumentacji. W ubiegłym tygodniu portal tvn24.pl poinformował, że I. zmarł podczas pobytu w Albanii. Jego ciało miało zostać skremowane w Polsce. 

Zobacz wideo O co chodzi w "kontrakcjach przeciwko smartfonom"? Rzecznik rządu wyjaśnia słowa Kaczyńskiego

Afera respiratorowa. Co Andrzej I. robił w Albanii?

Albańscy policjanci, z którymi rozmawiała "Gazeta Wyborcza", poinformowali, że I. zmarł na zawał. Podobną informację przekazuje Arens Cela, szef stołecznej prokuratury. - Co miesiąc mamy około dwudziestu takich przypadków: nagle na zawał serca umiera starsza osoba - mówi. Jak dodaje, śledczy nie badali przeszłości I. Jak się okazuje, też nikt z Warszawy nie pytał go o śledztwo dotyczące polskiego przedsiębiorcy

- Nic o tym (m.in. aferze z respiratorami - red.) nie wiedzieliśmy. Ale też nikt z Polski nie występował o informacje w sprawie tego śledztwa - mówi "Wyborczej" prokurator Naim Totta.

Gazeta ustaliła, że mieszkanie, w którym znaleziono ciało I., należało do jego znajomego, Ylli'ego Zyli. Dziennik przedstawia go jako "wieloletniego partnera w interesach Polaka". Mężczyzna był dyrektorem Służby Wywiadu Wojskowego. 

22-latek zginął podczas wysiadania z helikopteraGrecja. Tragiczna śmierć brytyjskiego turysty. Został zdekapitowany

"Andrej powiedział, że zajmiemy się handlem respiratorami z albańskim ministerstwem"

Zarejestrowana w mieszkaniu spółka nazywała się Tim Invest. Z albańskiego rejestru przedsiębiorstw wynika, że firma miała zajmować się m.in. handlem bronią i sprzętem wojskowym. Formalnie prezesem jest Syrja Myftari. Mężczyzna miał zarabiać jako prezes 80 tys. leka miesięcznie, czyli ok. 3,2 tys. zł. Jak twierdzi, pieniędzy nie zobaczył. - Andrej powiedział, że zajmiemy się najpierw handlem respiratorami z albańskim ministerstwem zdrowia, a później zaczniemy sprzedawać broń. Powiedziałem, że w tej drugiej sprawie w grę wchodzi tylko odzież wojskowa, ale na broń mojej zgody nie będzie - powiedział w "GW". 

Wojciech Andrusiewicz: Trwa postępowanie komornicze

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz mówił w ubiegłym tygodniu w TVN24, że obecnie dług za respiratory wynosi 21 mln zł.  - Właściciel umarł, ale pamiętajmy, że jest prawo spadkowe, mamy zidentyfikowany majątek, z którego możemy dochodzić roszczeń - powiedział. Jak dodał, obecnie resort "ma zajętych 46 respiratorów". - Trwa postępowanie komornicze. Mamy zidentyfikowane nieruchomości, które należały do naszego kontrahenta. To, że kontrahent zmarł, zmienia tylko tyle, że trochę dłużej potrwa dochodzenie tych należności. Biorąc pod uwagę zidentyfikowany majątek, liczymy, że wszystko powoli odzyskamy - stwierdził.

Dziecko (zdjęcie ilustracyjne)Włochy. 16-miesięczna Diana nie żyje. Matka zostawiła ją samą w domu

Więcej o: