Rzecznik MZ komentuje doniesienia o śmierci handlarza respiratorami. "Mamy zidentyfikowany majątek"

- Trwa postępowanie komornicze. Mamy zidentyfikowane nieruchomości, które należały do naszego kontrahenta. To, że kontrahent zmarł, zmienia tylko tyle, że trochę dłużej potrwa dochodzenie należności - powiedział Wojciech Andrusiewicz, komentując informację o śmierci Andrzeja I., handlarza respiratorami.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia skomentował w rozmowie z TVN24 zawiadomienie do prokuratury, o którym poinformowała we wtorek Najwyższa Izba Kontroli. - Jest to dość dziwne postępowanie, jeśli organ kontrolny najpierw informuje na Twitterze, a do Ministerstwa Zdrowia nie docierają żadne informacje. Zgodnie z art. 63 ustawy o NIK Izba ma obowiązek powiadomić właściwego ministra - powiedział Wojciech Andrusiewicz.

Zobacz wideo Jak uniknąć buntu maszyn? Czy da się wychować sztuczną inteligencję? [Next Station]

Afera respiratorowa. Rzecznik MZ: Dług kontrahenta wynosi 21 mln zł

Odnosząc się do sprawy umowy na respiratory z 2020 roku, rzecznik MZ przekonywał, że kiedy kontraktowano zakup 1200 respiratorów, "nie było na rynku fizycznie żadnej firmy, która zaoferowałaby dostawę na cito". - Nie było żadnej oferty, żaden kontrahent nie był w stanie dostarczyć sprzętu - podkreślał.

Andrusiewicz poinformował, że obecnie dług kontrahenta, który miał dostarczyć sprzęt, wynosi 21 mln zł. - Właściciel umarł, ale pamiętajmy, że jest prawo spadkowe, mamy zidentyfikowany majątek, z którego możemy dochodzić roszczeń - powiedział. Jak dodał, obecnie resort "ma zajętych 46 respiratorów". - Trwa postępowanie komornicze. Mamy zidentyfikowane nieruchomości, które należały do naszego kontrahenta. To, że kontrahent zmarł, zmienia tylko tyle, że trochę dłużej potrwa dochodzenie tych należności. Biorąc pod uwagę zidentyfikowany majątek, liczymy, że wszystko powoli odzyskamy - stwierdził.

NIK zawiadamia prokuraturę ws. respiratorów. NIK zawiadamia prokuraturę ws. respiratorów. "Niedopełnienie obowiązków"

Śmierć handlarza respiratorami

We wtorek Najwyższa Izba Kontroli poinformowała o złożeniu "kolejnego uzasadnionego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy publicznych Ministerstwa Zdrowia". Zawiadomienie dotyczy tzw. afery respiratorowej. - Zawiadomienie dotyczy niedopełnienia obowiązków przez przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, którzy byli zobowiązani do gospodarowania mieniem Skarbu Państwa. Chodzi o to, że nie podejmowali działań, które miały zapewnić użytkowanie środków publicznych w sposób celowy i oszczędny - mówił Gazeta.pl Łukasz Pawelski, rzecznik NIK. - Zawiadomienie nie wymienia katalogu konkretnych osób. W treści merytorycznej pojawiają się informacje mogące wskazywać na konkretne osoby, ale jest to objęte tajemnicą postępowania - dodaje. 

Ministerstwo Zdrowia w 2020 roku zawarło umowę ze spółką E&K na dostawę 1241 respiratorów za 250 mln złotych. Ostatecznie firma dostarczyła jedynie 200 urządzeń, które nie miały kompletnej dokumentacji, zostały też dostarczone niezgodnie z harmonogramem oraz, jak wskazywali posłowie KO, były niesprawne. W efekcie ministerstwo zrezygnowało ze współpracy.

Wtorkowy komunikat NIK zbiega się w czasie z doniesieniami tvn24.pl o śmierci Andrzeja I., szefa firmy E&K. Prokuratura Regionalna w Lublinie oficjalnie potwierdziła, że dysponuje "niepotwierdzoną informacją o śmierci Andrzeja I." w Albanii.

- Fakt śmierci potwierdziliśmy swoimi kanałami, bezpośrednio w Albanii oraz za pośrednictwem Europolu - stwierdził z kolei informator portalu z Komendy Głównej Policji.

W tej kamienicy w centrum Lublina ma swoją siedzibę spółka E&KProkuratura ma "niepotwierdzoną informację" o śmierci handlarza bronią

Więcej o: