Warszawa. Proces ws. zabójstwa 21-letniego Igora K., radnego z Lublina. Świadkowie słyszeli jego krzyki

W Sądzie Okręgowym w Warszawie trwa proces o zabójstwo Igor K., wiceprzewodniczącego Młodzieżowej Rady Miasta w Lublinie. 21-latek zginął od ciosu nożem, który - według oskarżenia - zadała mu partnerka, 26-letnia prawniczka Karolina B. Z zeznań świadków na środowej rozprawie wynika, że kobieta nie wezwała pogotowia ratunkowego do konającego mężczyzny i powiedziała, że nadział się na płot. Mówili, że wyglądała, jakby była w szoku.

13 lipca, podczas drugiej rozprawy o zabójstwo 21-letniego Igora K., o które oskarżona jest jego partnerka Karolina B. - 26-letnia prawniczka miała ugodzić mężczyznę 15-centymetrowym nożem; cios okazał się być śmiertelny) - zeznawali świadkowie, m.in. pracownik ochrony, który wezwał pogotowie, ratownik medyczny, sąsiedzi.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo "Jesteśmy na terenie >>Szpiegowa<<". Warszawa przejmuje budynek przy Sobieskiego 100

Warszawa. Proces ws. zabójstwa radnego Igora K. "Ratunku, dłużej tak nie wytrzymam"

Do zabójstwa doszło między 3 a 4 nad ranem 30 kwietnia 2021 roku w apartamencie Karoliny B. przy ul. Sarmackiej w warszawskim Miasteczku Wilanów. Oskarżoną jest Karolina B. Proces w tej sprawie rozpoczął się 31 maja.

Na drugiej rozprawie (13 lipca) przed sądem zeznawali pracownik ochrony, ratownik medyczny, policjant i sąsiedzi, którzy chcieli pomóc mężczyźnie oraz ci, którzy obserwowali rozwój wydarzeń z balkonu. Kilka osób zeznało, że słyszało wołanie: "ratunku, pomocy, dłużej tak nie wytrzymam" - cytuje wypowiedzi świadków Wirtualna Polska.

Ochroniarz budynku, gdzie prawniczka wynajmowała na parterze mieszkanie z ogródkiem, zeznał, że w noc zabójstwa Karolinę B. odwiedziło dwóch kolegów oraz jej chłopak, nie hałasowali. Po kilku godzinach mężczyźni opuścili budynek, a ochroniarz podczas obchodu spotkał Karolinę B. i Igora K. na korytarzu. - Byli tuż obok siebie, rozmawiali, wyglądali jak zakochani. To się dało odczuć - zeznał przed sądem mężczyzna, którego cytuje "Gazeta Wyborcza".

Proces o zabójstwo radnego Igora K. Świadkowie: Karolina B. nie zadzwoniła po pogotowie

Godzinę po zakończeniu obchodu ochroniarz odebrał telefon od jednej z lokatorek, że ktoś wzywa pomocy. Gdy wyszedł na patio, spostrzegł, że pod klatką schodową leżał 21-letni Igor K., wydawał jakieś dźwięki. Przy brzuchu przytrzymywał kurtkę, przy nim klęczała Karolina B., miała zakrwawione ręce i była w szoku. Nie umiała powiedzieć, co się stało. - Powiedziała, że zadzwoniła na pogotowie, ale gdy karetka nie przyjeżdżała, sam zadzwoniłem na 112. Gdy zapytałem, czy ktoś zgłaszał ten adres, dyspozytor odpowiedział, że nie - relacjonował ochroniarz.

Sąsiad, który znalazł się na miejscu zdarzenia, zeznał, co Karolina B. mówiła o przyczynie obrażeń Igora K.: - Gdy zobaczyłem dziurę w brzuchu, oskarżona powiedziała, że wezwała karetkę. W końcu wezwał ją ochroniarz. Powiedziała, że przechodził przez płot i się nadział. Krwi nie było ani na rękach, ani obok. Pytałem, czy była wzywana karetka, powiedziała, że tak. Pytałem, czy nie trzeba go czymś przykryć, czegoś podłożyć pod głowę. Poszła do mieszkania, ale nic nie przyniosła.

Świadkowie zeznali, że Karolina B. była roztrzęsiona i zapłakana, i że po przyjeździe karetki stan mężczyzny był ciężki. - Dostrzegłem zmianę na jego twarzy - mówił jeden z mężczyzn. Dodał, że ostatnimi słowami Igora była obawa, że traci wzrok. Ratownik medyczny zeznał, że u Igora K. nie dało się już wyczuć ciśnienia: - To oznacza, że był właściwie nieprzytomny, reagował tylko na bodźce bólowe.

Karetka odwiozła mężczyznę na najbliższy SOR. Igor K. zmarł w szpitalu.

Po odjeździe karetki ochroniarz zauważył rolki papieru toaletowego na ziemi. - Wysprzątałem to miejsce - zeznał. 

Ryszard Bogucki, Warszawa 15.02.2010Zabójca "Pershinga" odsiedział 21 z 25 lat. Nie wyjdzie ani dzień wcześniej

Karolina B. nie przyznaje się do zabójstwa radnego Igora K.

Karolina B. złożyła wyjaśnienia na pierwszej rozprawie. Tłumaczyła, że był to nieszczęśliwy wypadek. Nie przyznała się do winy, twierdząc, że tego wieczoru dostała ataku paniki, a jej partner chciał iść do apteki. Przed rozprawą oskarżona przeprosiła matkę ofiary. - Nie ma słów, które mogłyby to wyrazić. Gdybym mogła przywrócić życie Igorowi, zrobiłabym to nawet kosztem własnego życia - mówiła  Karolina B. i zwróciła się do świadków: - Czy wyglądałam na przejętą, na przestraszoną, na załamaną? Czy wyglądałam jak osoba, która jest w szoku? Czy wyglądałam, jakbym żywiła jakieś negatywne uczucia? - relacjonuje Wirtualna Polska.

Karolina B. jest oskarżona o zabójstwo w zamiarze bezpośrednim, co oznacza, że grozi jej dożywotni pobyt w więzieniu. 26-letnia prawniczka przebywa w areszcie od momentu zatrzymania w dniu popełnienia przestępstwa. Podczas śledztwa nie przyznała się do winy. Tłumaczyła, że tego wieczoru dostała ataku paniki, gdy jej chłopak chciał wyjść do apteki. „Wybiegłam za nim, by mu powiedzieć, że jest nieczynna. Nie wiem, dlaczego miałam nóż w ręce" – wyjaśniała. Przyznała, że tej nocy piła alkohol i paliła papierosy z zawartością substancji psychotropowych.

Karolina B. skończyła prawo, odbyła staż w kilku instytucjach centralnych, pracowała w gabinecie jednego z dyrektorów Kancelarii Premiera. Była prezeską fundacji Portia i działaczką Stowarzyszenia Konserwatywno-Liberalnego „KoLiber". Trenowała szermierkę

 21-letni Igor K. studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Był też marszałkiem Parlamentu Dzieci i Młodzieży Województwa Lubelskiego oraz członkiem Rady Dialogu z Młodym Pokoleniem, a także posłem na Sejm Dzieci i Młodzieży. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na wrzesień. Po wakacjach stawią się m.in. biegli z dziedziny toksykologii.  

Ewakuacja na Krakowskim PrzedmieściuKrakowskie Przedmieście. Pilna ewakuacja. Pirotechnicy zabezpieczyli pocisk

Więcej o: