Zebrano już ponad 2 mln zł na bayraktara dla Ukrainy. "Oprócz rosyjskich gratów potrzebujemy broni"

W czwartek Sławomir Sierakowski utworzył zbiórkę na bojowego drona Bayraktar dla ukraińskiej armii. Do tej pory na ten cel udało się zebrać już 2 311 862 zł. - Chłopaki i dziewczyny na wojnie mówią, że rosyjska armia dziś jest głównym dostawcą sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy. To prawda, ale oprócz rosyjskich gratów, starego sprzętu, potrzebujemy prawdziwej, normalnej broni, sprzętu - mówi Serhij Żadan, który wraz ze swoim zespołem dołączył do akcji.
Zobacz wideo Ukraińska armia pokazała nagranie z akcji tureckiego drona Bayraktar

Sławomir Sierakowski, inicjator akcji, zamieścił w mediach społecznościowych nagranie z udziałem pisarza Serhija Żadana i jego zespołu. - Przyjechaliśmy do naszych żołnierzy z koncertem. I znaleźliśmy tu takie coś. To trofeum - rosyjska terenówka "Tigr", którą nasi zdobyli pod Kijowem. Przybliża teraz nasze zwycięstwo. Chłopaki i dziewczyny na wojnie mówią, że rosyjska armia dziś jest głównym dostawcą sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy - mówi.

- To prawda, ale oprócz rosyjskich gratów, starego sprzętu, potrzebujemy prawdziwej, normalnej broni, sprzętu. Wiem, że obywatele Polski i Ukraińcy, którzy teraz w Polsce się znajdują, zbierają pieniądze na zakup bayraktara dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Dołączamy do tej inicjatywy jako zespół muzyczny, jako wolontariusze i zachęcamy wszystkich do wsparcia zbiórki, ponieważ Ukraina teraz tego potrzebuje - podkreśla Żadan. - Potrzebne są bezzałogowce, dobry sprzęt wojskowy, który będzie pracował na nasze zwycięstwo. A my jeszcze dziś zagramy i zaśpiewamy dla żołnierzy. Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom! - kończy.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Rosyjscy żołnierze (zdjęcie ilustracyjne)Coraz więcej starć w rosyjskiej armii. Kłótnie na tle etnicznym, walka o łupy

Sierakowski: Gdyby Ukraińcy zastanawiali się, czy dadzą radę Rosji, to złożyliby broń

Sławomir Sierakowski w rozmowie z Gazeta.pl podkreślał, że akcja jest "totalnie spontaniczna". - W drodze do Sztokholmu przeczytałem, że firma Bayraktar przekazała Ukrainie trzy drony w prezencie, a środki poleciła przekazać na pomoc dla zaatakowanego społeczeństwa ukraińskiego. Wcześniej Litwini zebrali fundusze na jednego drona i stało się tak samo. Nie ukrywam, że liczę na to samo - podkreślił dziennikarz.

- Akcja zaczęła rosnąć tak naprawdę dzięki zwykłym Polakom, którzy wpłacają bardzo różne kwoty, choćby po dziesięć albo kilkadziesiąt złotych. Kopa ruskim chcą dać zwykli ludzie po tym, co zobaczyli w Mariupolu, Buczy, po tych gwałtach na kobietach. Samo nagłaśnianie zbiórki w mediach społecznościowych robi robotę - powiedział.

- Gdy w półtora dnia zebraliśmy milion, powiedziałem do Żeni Klimakina, mojego przyjaciela z Ukrainy: "Żenia, mamy ten milion, ale to nadal jest mnóstwo forsy do zebrania. Myślisz, że my damy radę?". A on na to: "Sławek, po 24 lutego ja nie myślę, tylko działam. I się udaje". I ja się tym kieruję. Gdyby Ukraińcy zastanawiali się, czy dadzą radę Rosji, to złożyliby broń. Gdybyśmy nie dali rady - a może zbierzemy więcej, bo to też nie jest wykluczone - to zgodnie z celami akcji wszystkie środki trafią na fundusz ukraińskich sił zbrojnych w Narodowym Banku Ukrainy. Krótko: Nie ma co lękać się tej sumy, nie kalkulujmy, tylko działajmy - zaznaczył Sławomir Sierakowski.

>>>LINK DO ZBIÓRKI<<<

Całą rozmowę ze Sławomirem Sierakowskim można przeczytać tutaj:

Sławomir SierakowskiSierakowski o zbiórce na Bayraktara: Kopa ruskim chcą dać zwykli ludzie

Więcej o: