Informacja o ciąży trafi do Systemu Informacji Medycznej. Niedzielski podpisał głośne rozporządzenie

Minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie, w wyniku którego w Systemie Informacji Medycznej zostanie odnotowana m.in. ciąża pacjentki. Pomysł wzbudził jesienią ubiegłego roku spore kontrowersje. Resort tłumaczył, że zmiana ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, a dane nie będą przekazywane urzędom ani instytucjom.

Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie w piątek, ma ono wejść w życie w ciągu dwóch tygodni od dnia ogłoszenia.

Dokument doprecyzowuje zasady przekazywania danych do Systemu Informacji Medycznej. Katalog rozszerzono m.in. o informację ws. alergii, grupy krwi oraz ciąży. To właśnie ta ostatnia wzbudziła sporo kontrowersji jesienią, gdy projekt trafił do konsultacji. W debacie publicznej zaczęło krążyć hasło "rejestr ciąż".

Wśród działaczek i działaczy organizacji broniących praw kobiet, a także polityków opozycji pojawiły się obawy, że "rejestr" może przyczynić się do zastraszania Polek, które zdecydowałyby się np. na aborcję za granicą.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

"Podkreślamy, że rozporządzenie Ministra Zdrowia nie zmieni przepisów prawa karnego – legalnym pozostanie więc przerwanie własnej ciąży. Proponowany system potencjalnie utrudnić może za to uzyskanie aborcji osobom szukającym opieki i wsparcia poza państwowym systemem opieki zdrowia – do czego mają one prawo!" - zaznaczały działaczki Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w ubiegłorocznym komunikacie.

"Projekt niebezpiecznie zbliża nas również do sprawowania ostatecznego nadzoru nad wyborami reprodukcyjnymi mieszkanek i mieszkańców naszego kraju. Już dziś obserwujemy przecież nieuzasadnione prawnie przypadki poszukiwań kobiet po poronieniach czy domowych aborcjach – co stanie się więc w sytuacji, w której ciąża pacjentki widnieć będzie w krajowym rejestrze? Jak ogromny poziom zastraszenia chcą osiągnąć tym projektem rządzący? I jak głęboką traumę projekt ten zgotuje kobietom po poronieniach, które mogą znaleźć się pod ostrzałem pytań lekarzy i organów ścigania, wezwanych na miejsce bez żadnego uzasadnienia prawnego?" - dodawały.

"Można potem weryfikować, która z pań była w ciąży, która poroniła, a może nie poroniła, bo coś się stało i wyjechała za granicę. A jeżeli poroniła w Polsce, to czy poroniła naturalnie. To jest realizacja projektu radykałów z PiS" - komentował w ubiegłym roku senator KO Krzysztof Brejza.

Zobacz wideo Grudzień 2021 r. Donald Tusk ocenia prawo aborcyjne w Polsce

Ministerstwo Zdrowia: Chodzi o bezpieczeństwo kobiet

W uzasadnieniu rozporządzenia Ministerstwo Zdrowia wskazywało, że przekazywanie do systemu informacji o ciąży ma na względzie bezpieczeństwo ciężarnej kobiety. Jak wskazano, "część badań nie może być wykonywana w ciąży lub wymaga zmiany w procedurze".

"W wybranych przypadkach normy dla kobiet ciężarnych są inne niż poza ciążą. Szczególnego znaczenia informacja o ciąży nabiera w sytuacji urazów, konieczności wykonania badań radiologicznych z kontrastem, znieczuleń itp. Poza tym wiedza na temat badań zlecanych i wykonywanych w czasie ciąży może być przydatna w przypadku ewentualnego poszerzania zakresu refundacji dla kobiet ciężarnych i będących w połogu" - czytamy.

Rejestr ciąż sprawi, że jeszcze więcej kobiet będzie ukrywać to, że są w ciążyNowe informacje o rejestrze ciąż. Wiemy, kto będzie miał do niego dostęp

Jednocześnie podkreślono, że "informacja, że pacjentka jest w ciąży, to zwrócenie uwagi na konieczność zachowania odpowiedniej dbałości i staranności w doborze proponowanych badań dodatkowych i zlecanych leków".

Ministerstwo Zdrowia w przesłanym w grudniu portalowi Gazeta.pl oświadczeniu zaznaczało, że dostępu do danych nie będą miały żaden organ czy instytucja państwowa, a mają one jedynie umożliwiać wymianę informacji między podmiotami wykonującymi działalność leczniczą i tylko w zakresie danych konkretnych pacjentów.

Aborcyjny Dream Team: Wiele zależy od personelu i prokuratury

Do sprawy odniósł się w niedzielę w mediach społecznościowych Aborcyjny Dream Team.

"Niezależnie od tego, jak przerwiemy ciąże, to w świetle obowiązujących przepisów nie możemy być za to karane i nie jesteśmy winne nikomu tłumaczeń, co się z ciążą stało" - podkreśliły działaczki.

 

"Wiele zależy od personelu medycznego i prokuratury. Intencje prokuratury zazwyczaj nigdy nie są dobre. Z personelem medycznym tez bywa różnie - czasem im się wydaje, że muszą zaraportować policji, że ciąża została przerwana, choć żadne prawo od nich tego nie wymaga. Może zdarzyć się, że personel będzie to komentować" - dodały.

Działaczki podkreśliły, że poronienia samoistne zdarzają się w niemal w 25 proc. ciąż.

"Nie jest to naprawdę nic zaskakującego dla personelu medycznego. Czy rejestr ciąż to zmieni i sprawi, że do poronień będzie wzywana policja? Nie sądzimy. Serio. Fajnie byłoby usłyszeć uspokajający głos środowiska medycznego, że nie powinno się i nie będzie wykorzystywać tego rejestru ciąż przeciwko pacjentkom" - zaznaczyły.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: