Ponad miesiąc głodówki Kurdów w ośrodku Straży Granicznej. Byliśmy na miejscu. "Wypuścić ich!" [WIDEO]

W tym tygodniu minęło 30 dni od początku protestu głodowego Kurdów w strzeżonym ośrodki Straży Granicznej w Lesznowoli. To kolejna głodówka migrantów w zamkniętych ośrodkach SG. Protestują przeciwko - ich zdaniem niesprawiedliwemu - trzymaniu w zamknięciu przez wiele miesięcy. Rozmawialiśmy z aktywistami, którzy wspierają protestujących. Zobacz naszą relację:
Zobacz wideo Trwa strajk Kurdów przetrzymywanych w placówce Straży Granicznej w Lesznowoli. Kurdowie domagają się zwolnienia z detencji

Na początku maja grupa ponad 20 osób - Kurdów z Turcji i Iraku - zaczęła protest głodowy w strzeżonym ośrodku Straży Granicznej w Lesznowoli pod Warszawą. Dziewięciu z nich wciąż protestuje. Jeszcze na początku tygodnia strajkujących było 10, ale jeden z nich został zabrany do szpitala.

W środę Laura Kwoczała z Partii Zielonych, specjalistka ds. praw człowieka, psycholożka Maria Książak oraz tłumacz Darin Loka próbowali wejść do ośrodka, by porozmawiać z Kurdami.

- Chcieliśmy z pomocą tłumacza porozmawiać z protestującymi osobami, zadbać o ich dobrostan psychiczny. Nie zostaliśmy wpuszczeni, ponieważ podobno wnioski od tych osób, które chciały się z nami zobaczyć, nie dotarły do SG - stwierdziła Laura Kwoczała. Aktywiści mają wątpliwości co do tego, czy wnioski rzeczywiście mogły nie dotrzeć i podkreślają, że próby spotkań od dawna są bezskuteczne.

- Poprosiłam też o rozmowę z komendantem na temat pisma, które w sprawie tych osób wysłała grupa posłów - dodała Kwoczała. Komendant nie miał dla niej czasu.

Ubiegający się o azyl strajkują przeciwko trzymaniu ich w ośrodku zamkniętym. Trafili do niego po tym, jak zostali zatrzymani po przekroczeniu granicy z Białorusią w sposób nielegalny. Złożyli wnioski o nadanie w Polsce statusu uchodźcy. Jednak Urząd ds. Cudzoziemców ma pół roku na ich rozpatrzenie, a - jak mówią aktywści - nie raz trwa to dłużej. Do tego, jak stwierdzili nasi rozmówcy, samo składanie wniosków jest utrudniane i migranci czasem miesiącami nie są informowani o tym, jakie przysługują im możliwości prawne i co powinni zrobić, żeby otrzymać ochronę w Polsce.

W czasie oczekiwania na rozpatrzenie wniosku azylanci mogliby przebywać o ośrodkach otwartych. Jednak sąd może zdecydować, by umieścić ich w ośrodkach strzeżonych, których nie mogą opuścić i gdzie ich kontakt ze światem zewnętrznym jest ograniczony.

Jednym z argumentów Straży Granicznej za tym, by migranci byli w ośrodku zamkniętym do czasu rozpatrzenia wniosku, jest to, że w przeciwnym razie mogliby wcześniej wyjechać z Polski do innych krajów UE. Były przypadki, że osoby przebywające w ośrodkach otwartych wyjechały z Polski, zanim urząd wydał decyzję w ich sprawie.

Jednak zdaniem psycholożki Marii Książak to właśnie takie traktowanie ich przez polskie służby - push-backi na granicy, utrudnianie składania wniosku i trzymanie miesiącami w ośrodku zamkniętym - przyczynia się do tego, że chcą wyjechać do innego kraju UE.

Nie warunku są problemem

Straż Graniczna przekonuje, że warunki w ośrodku w Lesznowoli są dobre. W mediach społecznościowych opublikowano zdjęcia ludzi w ośrodku (choć nie wiadomo, kiedy dokładnie zostały wykonane), którzy korzystają z kuchni, boiska itd. Aktywiści przyznają, że tak jest, szczególnie na tle niektórych innych ośrodków strzeżonych w Polsce.

Jednak - jak podkreślają - nie to jest tutaj głównym problemem, a sam fakt trzymania azylantów w zamknięciu przez wiele miesięcy. Psycholożka podkreśliła, że dla niektórych z nich - gdy mają doświadczenie przemocy i tortur w krajach pochodzenia - samo przebywanie w przypominającym więzienie ośrodku za drutem kolczastym może być traumatyzujące. Osoby w takiej sytuacji nie są identyfikowane - mówią.

Działacze mówią też, że zamknięci tam azylanci nie mają m.in. dostępu do lekcji języka polskiego, nie mają możliwości wyboru lekarza, co jest podstawowym prawem pacjenta.

Mężczyzna w szpitalu

W tym tygodniu jeden z protestujących mężczyzn stracił przytomność i został zabrany do szpitala. Maria Książak razem z tłumaczem chcieli z nim porozmawiać, ale najpierw im na to nie zezwolono, a później tylko tłumaczowi udało się zamienić kilka słów z pacjentem.

- Mówił, że czuje się bardzo źle. Było widać, że jest bardzo osłabiony, ledwo mówił - stwierdził tłumacz.

Później Straż Graniczna poinformowała, że 35-letni mężczyzna (Kurd z tureckim obywatelstwem, opisywany przez SG jako Turek), który "od 27 dni odmawia przychodzenia na posiłki, twierdząc, że prowadzi protest głodowy" został przewieziony do szpitala. "Okazało się, że stan jego zdrowia jest dobry. Lekarze zadecydowali, że nie wymaga hospitalizacji" - napisano.

Później w odpowiedzi na nasze pytania Straż Graniczna poinformowała, że "mężczyzna po interwencji służb medycznych, przewiezieniu do szpitala i przebadaniu nie wymagał hospitalizacji, z uwagi na to, że jego stan ogólny był dobry, został skierowany do szpitala specjalistycznego na obserwację, w którym na miejscu - zaczął przyjmować posiłki".

Strajki głodowe w ośrodkach dla uchodźców

Protest Kurdów w Lesznowoli jest kolejnym strajkiem głodowym w ośrodkach Straży Granicznej. Wciąż przebywają w nich setki osób, które przekroczyły granicę z Białorusią, a każdego tygodnia kolejne podejmują próby dostania się w ten sposób do Polski. Po zatrzymaniu przez Straż Graniczną mogą zostać wywiezieni z powrotem do Białorusi, a tylko niektórzy mają możliwość złożenia wniosku o status uchodźcy i oczekiwania w Polsce na jego rozpatrzenie. 

Już w ubiegłym roku protestowała grupa migrantów w Białej Podlaskiej. W kwietniu w Lesznowoli głodówkę prowadziła grupa Syryjczyków, którzy byli zamknięci pomimo tego, że byli ofiarami tortur w swoim kraju. Zakończyli go po dojściu do porozumienia ze służbami. Największe protesty odbywały się w ośrodku w Wędrzynie.

1 czerwca zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska powiedziała w Radiu ZET, że jest już gotowy raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur na temat sytuacji cudzoziemców w tych ośrodkach. - Niebawem zostanie opublikowany. Wizytowaliśmy ostatnio ośrodek w Lesznowoli. Brakuje tam komunikacji pomiędzy Urzędem do Spraw Cudzoziemców a uchodźcami. Oni nie wiedzą, jaki będzie ich dalszy los. To jest źródło ich protestów - mówiła.

Zapytaliśmy  Straży Granicznej pytania o sytuację uchodźców oraz powody decyzji o uwieszeniu ich w ośrodku zamkniętym.

Jak poinformowała rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej kpt. SG Dagmara Bielec, wszyscy protestujący złożyli wnioski o udzielenie im ochrony międzynarodowej na terytorium Polski i są one rozpatrywane przez Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Podkreśliła, że sama procedura, w tym czas jej trwania, nie zależy od Straży Granicznej.

 W odpowiedzi na pytanie o umieszczenie ich w ośrodku strzeżonym rzeczniczka napisała:

"Wszyscy, czyli 10 cudzoziemców (6 ob. Iraku i 4 ob. Turcji ) – mężczyźni w wieku od 21 do 44 lat, zostało zatrzymanych na terytorium naszego kraju za nielegalny pobyt oraz za przekroczenie granicy państwowej wbrew przepisom, w tym również za organizowanie nielegalnego przekroczenia granicy i postanowieniem sądu skierowani do strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców. Cudzoziemcy deklarują, że powodem protestu są przedłużające się według nich procedury administracyjne związane ze złożonymi przez cudzoziemców wnioskami o udzielenie ochrony międzynarodowej do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców oraz sam fakt przebywania w detencji".

Kpt. SG Dagmara Bielec napisała ponadto, że "przyjęty i funkcjonujący model zabezpieczenia opieki medycznej w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Lesznowoli jest rozwiązaniem optymalnym, zabezpieczającym w pełni potrzeby osób umieszczonych w strzeżonym ośrodku, również w zakresie pomocy psychologicznej, jak i psychiatrycznej (w zależności od występujących w tym zakresie potrzeb)".

"Wszyscy cudzoziemcy (zarówno ci podejmujący tzw. protest głodowy jak i pozostali przebywający w ośrodku) są objęci kompleksową pomocą psychologiczną, udzielaną im przez psychologa zewnętrznego. Dlatego też osobom wspomnianym w pytaniu nie zezwolono na wejście na teren ośrodka" - napisała.

Więcej o: