NFZ obniżył stawki za domowe respiratory. "Jednym ruchem długopisu NFZ skazał nas na śmierć"

Narodowy Fundusz Zdrowia obniżył stawki za korzystanie z domowych respiratorów. Wentylacja mechaniczna jest jedynym sposobem na uratowanie życia chorych. Ceny taryf są jednak tak wysokie, że pacjentów nie stać. Jedyną opcją pozostaje opieka szpitalna, na którą nie każdy chce się zgodzić. - Jesteśmy niezauważalni, niepotrzebni. Przecież nie zorganizujemy głodówki, nie pójdziemy strajkować, bo nam po prostu zdrowie nie pozwala - mówi w rozmowie z Gazeta.pl pani Ewa Ciechomska.

Pani Ewa zmaga się z POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobą płuc. Każdą noc spędza podłączona do respiratora, który pomaga jej oddychać podczas snu. Od przeszło miesiąca jej dni są pewne niepewności, boi się, co przyniesie jutro. Wpływ na to nie ma pogarszający się stan zdrowia, tylko decyzja Narodowego Funduszu Zdrowia.  

NFZ na początku maja obniżył stawki za korzystanie z domowych respiratorów. Nowe wyceny świadczeń zostały obniżone. Od maja wynoszą 120,06 zł (obniżka o 16 proc. w przypadku pacjentów wentylowanych mechanicznie ponad 16 godzin dziennie), 90,40 zł (obniżka o 29 proc. w przypadku pacjentów wentylowanych mechanicznie w przedziale 8-16 godzin dziennie), czy tak, jak w przypadku pani Ewy - 39,33 zł (obniżka o 62 proc. w przypadku pacjentów wentylowanych mechanicznie poniżej 8 godzin dziennie). - To jest uderzenie w ludzi ciężko chorych. To jest najbardziej oburzające. Jest nas 10 tysięcy osób chorych i uderzać w tych, którzy są na schyłku życia, to jest po prostu granda - komentuje pani Ewa.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

"Jednym ruchem długopisu skazali nas na śmierć" 

Ewa Ciechomska choruje na POChP od 20 lat. Jej choroba postępuje. Kobieta cały czas jest pod opieką pielęgniarki, fizjoterapeuty i lekarza, który czuwa pod telefonem w razie ewentualnego pogorszenia się stanu zdrowia pacjentki. 

Pani Ewa leczy się w domu. Może odbywać codzienne ćwiczenia w swoim zaciszu. Jednak od miesiąca kobieta obawia się, że wszystko może się zmienić. Nowe stawki za korzystanie z domowych respiratorów sprawiły, że kobietę nie będzie zaraz stać na indywidualną opiekę, przez co będzie musiała resztę życia spędzić w szpitalnym łóżku.  - Ja sobie nie wyobrażam, żebym musiała do końca życia leżeć przykuta do łóżka w jakimś szpitalu czy ośrodku. Do tego nieodwiedzana przez rodzinę, pozbawiona bliskich. To straszna przyszłość - mówi.  

Dla niej każdy dzień to walka o każdy oddech. Kobieta mówi roztrzęsiona, że NFZ swoją decyzją podpisał na pacjentów wyrok. - Jednym ruchem długopisu skazali nas na śmierć. - komentuje pani Ewa. - Najgorsze jest to, że nie wiemy, jaka nas czeka przyszłość. Nikt się z nami nie kontaktował, nie rozmawiał. Nikt nic nie wie. My, lekarze, nasi opiekunowie. Teraz zostało mi tylko czekać na śmierć - dodała.

Zobacz wideo Minister Niedzielski powinien podać się do dymisji? Pytamy senatora Koniecznego

Stowarzyszenie pisze list do Ministerstwa Zdrowia. "Pacjentów będzie tylko przybywać" 

20 maja Stowarzyszenie JEDNYM TCHEM! na Rzecz Wentylacji Domowej, która udziela pomocy i wsparcia wszystkim pacjentom, którzy korzystają z wentylacji domowej, wystosowało list otwarty do Ministerstwa Zdrowia. 

W liście przedstawiciele stowarzyszenia zwrócili uwagę, że w ciągu miesiąca pacjenci, którzy trafili do szpitala, już zostali odesłani do domu z powodu braku wolnych łóżek.   

"Obniżki świadczenia przy odnotowanych ogromnych nadwykonaniach przez ostatnie lata, rosnącej inflacji i kosztach utrzymania oraz wynagrodzenia personelu medycznego są dla nas wysoce niezasadne. Zgoda na funkcjonowanie zarządzenia Prezesa NFZ oznaczałaby dla nas zgodę na drastyczne zwiększenie śmiertelności pacjentów wentylowanych, którym dostęp do tlenu i wymaganej opieki zostanie mocno ograniczony lub zabrany" - czytamy w liście  

Stowarzyszenie zaznacza, że pacjenci nie są w stanie samodzielnie ponieść kosztów aparatury i opieki. W liście podkreślają, że takich osób będzie tylko przybywać. W Polsce z wentylacji mechanicznej przy pomocy respiratorów domowych korzysta ok. 10 tysięcy osób. Zdaniem autorów listu takich osób będzie przybywać. Z roku na rok przybywa pacjentów chorych m.in. na POChP oraz tych, którzy wciąż odczuwają powikłania układu oddechowego po przebyciu COVID-19. 

NFZ obniżył stawki za domowe respiratory. "Żywiliśmy nadzieję na dialog i współpracę, jednak do nich nie doszło"

Zwrócono uwagę, że po spotkaniu dotyczącym wyceny świadczeń z przedstawicielami m.in. Ministerstwa Zdrowia w marcu 2022 roku pacjenci otrzymali zapewnienia i zapowiedzi dalszych rozmów i spotkań w celu wypracowania satysfakcjonujących rozwiązań dla pacjentów.   

Podkreślono, że do dziś nie zostały podjęte żadne rozmowy, natomiast ministerstwo pozwoliło na wprowadzenie zarządzenia, które mocno uderzyło w chorych. "Żywiliśmy nadzieję na dialog i współpracę, jednak do nich nie doszło" - napisano. 

W swoim liście członkowie stowarzyszenia zaapelowali o spotkanie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim oraz o natychmiastowe zawieszenie zarządzenia prezesa NFZ i powrót do pierwotnych taryf obowiązujących od 2016 roku. Dodano, że rozmowy na temat nowych świadczeń powinny odbyć się podczas spotkania z pacjentami, których problem dotyczy. 

- Niestety odpowiedzi na nasz list nie uzyskaliśmy do dnia dzisiejszego - mówi nam Maria Dzięcielska z biura prasowego stowarzyszenia.

W czwartek kontaktowaliśmy się drogą mailową z Ministerstwem Zdrowia. Niestety również nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Więcej o: