Wojciech Żabiński nie stawił się w areszcie. Sąd zapowiada podjęcie czynności

Wojciech Żabiński, znany przedsiębiorca prowadzący obiekty hotelowe na Zanzibarze, nie stawił się do odbycia zasądzonej kary - dowiedział się portal Gazeta.pl. Żabiński przed blisko trzema laty został skazany m.in. za oszustwo na dwa lata i dwa miesiące więzienia. W nadchodzących tygodniach Sąd Najwyższy ma rozpatrywać kasację przedsiębiorcy.

Wojciech Żabiński od kilku lat prowadzi na Zanzibarze obiekty pod marką Pili Pili, wcześniej chętnie opisywane przez media i równie ochoczo odwiedzane przez celebrytów.

W grudniu ubiegłego roku opisaliśmy nieznane fakty z życia znanego hotelarza. Ujawniliśmy, że Żabiński w związku ze swoją poprzednią działalnością biznesową został skazany przez Sąd Okręgowy w Gdańsku na dwa lata i dwa miesiące więzienia m.in. za oszustwo.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał wyrok. Żabiński zaskarżył orzeczenie do Sądu Najwyższego. Nie wstrzymało to jednak obowiązku odbycia kary.

We wrześniu ubiegłego roku sąd nie zgodził się na jej odroczenie. W tym samym miesiącu zarządzono poszukiwania listem gończym. W listopadzie kara została jednak odroczona na sześć miesięcy, do 23 maja tego roku, w związku z czym poszukiwania listem gończym zostały odwołane.

Wojciech ŻabińskiNieznana twarz "Wojtka" z Zanzibaru. Hotelarz skazany na więzienie

Jak ustalił portal Gazeta.pl, choć termin minął, Wojciech Żabiński nie stawił się do odbycia kary.

"Sąd będzie podejmował czynności zmierzające do osadzenia skazanego. Takie czynności będą podjęte w przyszłym tygodniu" - przekazał nam w piątek Tomasz Adamski, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Z informacji udostępnianych w mediach społecznościowych przez Żabińskiego wynika, iż przebywa on obecnie na Zanzibarze, gdzie po kilku miesiącach przerwy wznawia, choć na mniejszą niż dotychczas skalę, swoją hotelową działalność. Hotelarz często publikuje zdjęcia, obszerne wpisy oraz nagrania (poniższe pochodzi np. z 7 maja).

10 maja zwróciliśmy się do przedsiębiorcy z prośbą o komentarz, czy pojawi się w Polsce, by odbyć zasądzoną karę. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, podobnie jak na kilka innych przesłanych w ostatnich miesiącach próśb o odniesienie się do pytań ws. działalności Pili Pili. 

Zobacz wideo Bożek: Zdecydowanie łatwiej jest nam walczyć o Puszczę Amazońską niż o drzewo, które niszczy sąsiad

Wojciech Żabiński i problemy Pili Pili

Z informacji przekazywanych nam w ostatnich miesiącach przez byłych pracowników i turystów wynikało, że Pili Pili borykało się z problemami. Pracownicy skarżyli się m.in. na opóźnienia w wypłatach, a turyści - na coraz gorszą jakość pobytu, braki w towarach.

Wojciech Żabiński"Wojtek z Zanzibaru" nagle ogłosił przerwę, ale problemy narastały od dawna

W lutym Żabiński ogłosił nagle, że obiekty hotelowe działające na Zanzibarze wstrzymują działalność do czerwca. W praktyce oznaczało to, że odwołano pobyty turystów, którzy mieli przylecieć na Zanzibar w najbliższych miesiącach.

Żabiński informował także, że ważność zakupionych przez turystów voucherów i Pili Pili Punktów (umożliwiających płacenie na miejscu za różne usługi) pozostaje bezterminowa. We wpisie nie znalazła się jednak informacja, czy będzie można odzyskać wpłacone pieniądze.

"Nie dam satysfakcji osobom, które tylko uległy panice i z nerwami krzyczą "straciłem, straciłam wszystko…". Póki co nikt w Pili Pili nic nie stracił… a jeśli zamiast rezerwować i zmieniać termin woli zajmować się krzyczeniem, że coś stracił… to już jego prywatna, osobista sprawa. Całe szczęście jest mnóstwo osób, które nie ulegają takim stadnym zachowaniom i robią swoje… zmieniły termin… i czekają na swoje wakacje" - skomentował 25 lutego Żabiński na Facebooku.

W maju przedsiębiorca poinformował, że pierwsi goście już pojawiają się na wyspie.

Pili Pili. Działalność Wojciecha Żabińskiego pod lupą prokuratury

W marcu rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk przekazała portalowi Gazeta.pl, że w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku zarejestrowano zawiadomienia od osób, które "czują się pokrzywdzone w związku z niezrealizowaniem przez firmę Pili Pili opłaconych usług turystycznych".

"Łączna liczba pokrzywdzonych wynikająca z wszystkich zawiadomień to 13 osób" - dodała wówczas rzeczniczka. Zawiadomienia wpłynęły pod koniec lutego i w marcu.

Wojciech ŻabińskiProkuratura przyjrzy się Pili Pili. Są zawiadomienia

Osobne zawiadomienie złożyło również Ministerstwo Sportu i Turystyki. Dotyczy ono prowadzenia działalności turystycznej bez wymaganego prawem wpisu, a następnie wbrew zakazowi. 

To skutek toczących się od kilku miesięcy postępowań. Przypomnijmy: w ubiegłym roku Marszałek Województwa Pomorskiego ocenił, że dwie spółki: Pili Pili Club (oferująca pobyty na wyspie) i Pili Pili Fly (organizująca przeloty czarterowe) wykonują działalność organizatora turystyki i przedsiębiorcy ułatwiającego nabywanie powiązanych usług turystycznych bez wymaganego wpisu.

Marszałek, w efekcie, zakazał spółkom wykonywania tej działalności. Pełnomocnicy Pili Pili składali odwołania, wskazując, że spółki nie łamią obowiązujących przepisów. To jednak nie przekonało urzędników. Jak informował w lutym portal WaszaTurystyka.pl, w styczniu Ministerstwo Sportu i Turystyki podtrzymało decyzje w sprawie zakazu. Z informacji ujawnionych przez prokuraturę wynika zatem, iż resort zdecydował się na jeszcze surowszy krok w postaci zawiadomienia.

Samolot Enter Air. Zdjęcie ilustracyjneEnter Air i Pili Pili kończą współpracę. Chodzi o loty Warszawa - Zanzibar

Prokuratura będzie też przyglądać się oferowanym przez hotelarza inwestycjom.

Żabiński zachęcał Polaków do inwestowania w nieruchomości na Zanzibarze. Rozpoczął dwie inwestycje - Natural Park (setka willi stojąca nad oceanem w dziesięciu rzędach) i Orient Beach Resort (kompleks apartamentów i kilku domów). Schemat był następujący: polski inwestor wpłaca pieniądze, po wybudowaniu obiektu mieszkają w nim turyści, a inwestor co miesiąc otrzymuje czynsz (sam może spędzić w obiekcie kilka tygodni w roku).

Przykładowo, domy w "Naturalu" kosztowały od 170 do 250 tys. dolarów.

Obie inwestycje zaliczyły wielomiesięczne opóźnienia. Z naszych ustaleń wynika, że według stanu na luty powstały dwa pierwsze rzędy domów w Natural Parku, a budowa trzeciego była na poziomie ok. 40 proc. Żabiński deklarował wcześniej, że trzy rzędy będą gotowe do połowy ubiegłego roku.

Do końca lutego miał zostać oddany pierwszy rząd obiektów w "Oriencie". W drugiej połowie lutego był jeszcze w stanie surowym, bez dachów. Z rozmów z inwestorami wynikało, że niektórzy odczuwali niepokój związany z przebiegiem prac. Niektórzy rozważali ścieżkę prawną.

Jak udało nam się ustalić, rzeczywiście do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście wpłynęło w marcu jedno zawiadomienie dotyczące niewywiązywania się z umowy deweloperskiej. Zawiadomienie złożyła osoba, która wpłaciła pieniądze na jedną z inwestycji promowaną przez Żabińskiego.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: