Policja z Poznania zatrzymała Zoltana P. To jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców w Europie

W środę poznańscy "łowcy głów" zatrzymali w Kępnie Węgra Zoltana P. Mężczyzna był jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców w Europie, który przed organami ścigania ukrywał się od ośmiu lat. Jest podejrzany m.in. o zlecenie zabójstwa swojego wspólnika i napad, podczas którego doszło do strzelaniny.

Jak informuje Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu, przestępcę ujęli policjanci z poznańskiego Zespołu Poszukiwań Celowych przy współpracy sieci ENFAST w Biurze Kryminalnym KGP.

Zobacz wideo Zatrzymanie Zoltana P., jednego z najbardziej poszukiwanych przestępców w Europie

W środę w nocy do wytypowanego mieszkania w Kępnie (województwo wielkopolskie) weszła grupa bojowa Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Poznaniu. Zoltan P., który posługiwał się fałszywymi danymi, przebywał w lokalu już od pewnego czasu. 

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl.

Zoltan P. ukrywał się przez osiem lat. Schwytano go w Kępnie

Policja podaje, że P. był jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców na Węgrzech i w Europie. Przed organami ścigania ukrywał się od 2014 roku. "Jest podejrzany o zlecenie zabójstwa swojego wspólnika. Brał udział w napadzie na grupę obywateli Chin, podczas którego doszło do strzelaniny z użyciem karabinów Kałasznikow. 55-letni mężczyzna odpowiada także za kradzież 1,5 mln Euro w gotówce" - czytamy w komunikacie KWP w Poznaniu. Jak podaje policja, mężczyzna figurował na stronie Europes Most Wanted. 

Okupowany przez Rosjan MariupolRosjanie organizują tournée prasowe po Mariupolu. Zaproszą dziennikarzy

Obecnie Zoltan P. przebywa w areszcie. Czeka go ekstradycja do Węgier. 

Zmienił tożsamość, zapuścił brodę

Nieoficjalne ustalenia na temat zatrzymania Węgra przedstawiła "Gazeta Wyborcza". Według dziennika P. ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem w Polsce od czterech lat. Miał zapuścić wąsy i brodę, w Kępnie zaś mieszkał z kobietą, która nie była świadoma jego przeszłości. Nie pracował i rzadko wychodził z domu - podaje "Wyborcza". Mężczyzna nie stawiał oporu w chwili zatrzymania i nie znaleziono przy nim broni. 

Więcej o: