Warszawa. Pijany urzędnik jechał zygzakiem, przyłapano go przed wejściem do pracy. Miał 2 promile

Prawie 2 promile alkoholu we krwi miał urzędnik z dzielnicy Włochy w Warszawie, który przyjechał do pracy własnym samochodem, stwarzając zagrożenie w ruchu. Policja zatrzymała go na parkingu przed urzędem, kiedy koło południa w poniedziałek chciał stawić się w miejscu pracy.

Policja potwierdziła, że Adam K. spożywał alkohol tego samego dnia. - Kierujący mazdą został przebadany na obecność alkoholu w organizmie. Pierwsze badanie wykazało obecność 0,96 miligramów alkoholu na litr, a drugie ponad 2 promile - powiedział "Faktowi" podkom. Karol Cebula z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III. Dwukrotne badanie alkomatem wskazało, że mężczyzna wypił alkohol, zanim wsiadł za kierownicę.

Policja dostała wiadomość o prowadzonym przez pijanego mężczyznę samochodzie od innego kierowcy. Rzeczniczka urzędu dzielnicy Włochy potwierdziła, że urzędnik został zatrzymany na parkingu przed budynkiem.

Adam K. jest pracownikiem samorządowym od kilkunastu lat. Wcześniej pracował w dzielnicy Bemowo, później - Praga-Północ.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie zarejestrowane przez kamerkę samochodową jednego z kierowców, który miał jechać za Adamem K. "Jechałem do Urzędu Miasta Warszawa Włochy, jak widać na filmiku trafiłem na mazdę, która jechała przede mną. Zaniepokoiła mnie jazda "zygzakiem". Kierowca na szczęście również zajechał pod urząd i finalnie zaparkował na parkingu pracowniczym (przy pierwszym szlabanie jak widać użył karty do wjazdu). Pod urzędem zgłosiłem sytuację ochronie o moich podejrzeniach, jednak to zlekceważyli. Na szczęście na parkingu był radiowóz, w którym był policjant. Zgłosiłem swoje podejrzenia, a policjant razem ze mną podszedł do mazdy" - opisuje mężczyzna cytowany przez profil Portal Warszawski.

Więcej o: