Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. wywózki azylantów do lasu. "Postępowanie prawidłowe"

Prokuratura w Białymstoku nie dopatrzyła się przestępstwa w działaniach Straży Granicznej, której funkcjonariusze wywieźli do Białorusi grupę osób z Iraku i Iranu. Deklarowali oni, że chcą ubiegać się w Polsce o status uchodźcy. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli aktywiści Grupy Granica.
Zobacz wideo O czym powinniśmy pamiętać, pomagając uchodźcom? Ekspertka wyjaśnia

Nie będzie śledztwa ws. wywózki grup azylantów, w tym dzieci, do Białorusi - zdecydowała prokuratura Rejonowa Białystok-Północ. Jak podaje Onet, prokuratura zakończyła postępowanie sprawdzające postanowieniem o odmowie wszczęcia śledztwa "wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego".

Postanowienie uprawomocni się za siedem dni, o ile żadna ze stron nie złoży zażalenia. 

Sprawa dotyczyła grup, które wcześniej przebywały w centrum transportowo-logistycznym w Bruzgach. Tam białoruskie służby jeszcze w ubiegłym roku umieściły tysiące migrantów.

Warszawskie spotkanie szefa MON Mariusza Błaszczaka i sekretarza obrony Wielkiej Brytanii Bena WallaceWielka Brytania: Wesprzemy Polskę jeśli dostarczy myśliwce Ukrainie

Rodziny i dzieci wywiezione do lasu

W marcu magazyn został zamknięty, a "na miejscu zostali najsłabsi" - mówiła w rozmowie z Gazeta.pl Marta Górczyńska, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, aktywistka Grupy Granica. Próbowali oni dostać się do Polski. Jak informowała grupa, polska straż graniczna zatrzymała i wywiozła do lasu w grupy Kurdów z Iraku i Irańczyków z małymi dziećmi. Mieli oni zgłaszać Straży Granicznej, że chcą złożyć wniosek o status uchodźcy - ale mimo tego zastosowano wobec nich push-back. 

W związku z tym działacze Grupy Granica złożyli do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Dotyczyło ono narażenia życia i zdrowia azylantów, których wywieziono do lasu. 

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Zdaniem prokuratury "postępowanie funkcjonariuszy straży granicznej było prawidłowe, pozostawało w zgodzie z obowiązującymi regulacjami prawa" - mówił cytowany przez Onet prokurator Michał Toruński.

Proceder łamiący prawo międzynarodowe

W ubiegłym roku PiS wprowadziło przepisy, które usankcjonowały proceder wywózek do Białorusi osób, które przekroczyły granicę z Polską w sposób nielegalny - nawet, jeśli chciały one ubiegać się o status uchodźcy. 

Aktywiści alarmowali, że jest to nie tylko sprzeczne z prawem międzynarodowym, ale też naraża migrantów na utratę zdrowia lub życia. Z jednej strony groziły im brutalne białoruskie służby, z drugiej - uwięzienie w lesie między polskimi a białoruskimi funkcjonariuszami, bez wody, jedzenia i schronienia. 

Także według Rzecznika Praw Obywatelskich te procedury są sprzeczne m.in. z przepisami Konwencji genewskiej dotyczącej statusu uchodźców, Karty Praw Podstawowych UE, Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, zakazującej zbiorowego wydalania cudzoziemców, a także z przepisami Konstytucji RP.

Ambasador Rosji Siergiej Andriejew oblany czerwoną farbąOblała farbą ambasadora Rosji w Polsce. Kim jest Iryna Zemliana?

Wciąż płyną prośby o pomoc

Kryzys humanitarny na granicy z Białorusią wciąż trwa, także w czasie, gdy Polska przyjmuje miliony uchodźców z Ukrainy. 

Jak informowała Grupa Granica, "pomiędzy 26 kwietnia a 5 maja w strefie przy granicy białoruskiej do samej Grupy Granica z prośbą o pomoc zgłosiło się 198 osób. Wśród nich było przynajmniej siedmioro dzieci".

Wciąż obowiązuje też pozakonstytucyjny stan wyjątkowy, czyli ustawowa strefa zakazu wjazdu. To "w praktyce uniemożliwia niesienie pomocy humanitarnej oraz interwencje medyczne, pomocy udzielono jedynie 152 osobom" - piszą aktywiści. 

Więcej o: