Oblała farbą ambasadora Rosji w Polsce. Kim jest Iryna Zemliana?

Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew został oblany czerwoną farbą, kiedy 9 maja chciał złożyć wieniec na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Warszawie z okazji Dnia Zwycięstwa. Do ataku przyznała się ukraińska dziennikarka Iryna Zemliana, choć twierdzi, że był przypadkowy.

Do oblania Siergieja Andriejewa czerwoną cieczą, która miała symbolizować krew, przyznała się ukraińska dziennikarka Iryna Zemliana. - Uniemożliwiliśmy Rosjanom złożenie kwiatów pod Cmentarzem-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. My, ukraińscy aktywiści, przynieśliśmy ze sobą sztuczną krew. Rozlaliśmy ją na siebie. Podeszliśmy do ambasadora i rozerwaliśmy kolejne worki ze sztuczną krwią. Spadła na ambasadora i jego asystenta. Odeszli zhańbieni, kiedy my krzyczeliśmy "faszyści". Po prostu odjechali, nie pozwoliliśmy im złożyć kwiatów - relacjonowała w poniedziałek.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Aleksander Kwaśniewski był gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl (10.05)

Oblała farbą ambasadora Rosji w Polsce. Kim jest Iryna Zemliana?

Iryna Zemliana ma 34 lata. Była aktywną uczestniczką protestów Euromajdanu rozpoczętych w 2013 r. przeciwko Wiktorowi Janukowyczowi. Do dnia ataku Rosji na Ukrainę, 24 lutego pracowała w kijowskim Instytucie Masowej Informacji. Była sekretarzem Komisji Etyki Dziennikarskiej - możemy przeczytać na portalu Ukraińska Pravda. Teraz w Polsce wspiera tych, którzy zostali w kraju.

Jak powiedziała Iryna Zemliana portalowi Wirtualnemedia.pl, atak na dyplomatę to przypadek. Dziennikarka z innymi protestującymi na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich oblewali się sztuczną krwią. W pewnym momencie, podczas rozrywania kolejnego worka z płynem, ciecz trafiła także na twarz i garnitur Siergieja Andriejewa. - Nie zrobiłam niczego złego, oblałam się czerwoną farbą, a ambasador po prostu stał za blisko i na niego też poleciało. Teraz dostaję groźby od setek Rosjan, na wszystkich portalach społecznościowych - stwierdziła Iryna Zemliana - Przypadkowo został trochę trafiony - dodała.

Ambasador Rosji oblany czerwoną farbą przez ukraińską dziennikarkę

Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, do zdarzenia doszło w poniedziałek 9 maja w dniu, w którym Rosja hucznie obchodzi Dzień Zwycięstwa w II wojnie światowej. Rosyjski ambasador Siergiej Andriejew próbował z tej okazji złożyć kwiaty pod Cmentarzem-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Ambasadora Federacji Rosyjskiej przywitały banery: "Zbrodnie wojenne w Mariupolu i Buczy. Tysiące zabitych cywilów", "Putin jest zbrodniarzem wojennym", "Ratujcie Mariupol, ratujcie Azowstal" czy "Jesteście twarzą nazizmu". Dyplomaci próbowali ominąć demonstrację, jednak protestujący im nie pozwolili i oblali ich czerwoną farbą. Ponadto ambasadorowi Rosji w Polsce Siergiejowi Andriejewowi został wyrwany wieniec, którego złożyć nie zdołał.

Wołodymyr Zełenski (zdjęcie ilustracyjne)Ukraina pędzi do Europy. Zełenski: Zrobiliśmy kolejny krok do UE

Aleksander Kwaśniewski: Został popełniony błąd. Będziemy mieli konsekwencje 

W Porannej Rozmowie Gazeta.pl Aleksander Kwaśniewski stwierdził, że zachowanie demonstrantów było błędem.

 - Obowiązkiem policji było zapewnienie ambasadorowi wejścia na cmentarz, złożenia wieńca i wyjścia - powiedział b. prezydent. - My możemy mieć jak najbardziej krytyczny stosunek do Rosji, Putina i jego przedstawicieli, ale są pewne reguły, które nas obowiązują - mówił i zwrócił uwagę na reguły wynikające z Konwencji genewskiej.

- My po prostu musimy być cywilizowanym partnerem w tych relacjach - dodał. - Wczoraj został popełniony błąd i będziemy mieli tego konsekwencje jako Polska, ale przede wszystkim polski personel dyplomatyczny i ambasador w Moskwie. On dzisiaj nie może być pewny swojego bezpieczeństwa w żadnej chwili. Myślę o bezpieczeństwie fizycznym - wyjaśnił Aleksander Kwaśniewski.

- Przecież ambasador Polski w Moskwie nie dysponuje jakimiś niebywałymi siłami ochronnymi i każde wyjście na zewnątrz, czy wyjazd na zewnątrz może być spotkaniem z nieznanymi sprawcami. Rosja ma tutaj duże doświadczenie. To narażanie jego i całej ekipy w polskiej ambasadzie w Moskwie na niepotrzebne ryzyko - podkreślał.  

Rzecznik rządu:  Ambasada Rosji została uprzedzona o ryzyku

Piotr Müller w poniedziałek 9 maja na briefingu przed kancelarią premiera powiedział, że rosyjska ambasada została poinformowana o możliwym niebezpieczeństwie. Jak twierdzi, została skierowana nota, "wskazująca na ryzyka związane z tym, że przedstawiciel państwa, które prowadzi wojnę najeźdźczą, które realizuje politykę ludobójstwa na terenie Ukrainy, będzie składał publicznie kwiaty w tym dniu i że to rodzi ryzyka, które mogą spotkać się, choćby z protestami opinii publicznej". Rzecznik dodał, że zgłaszała to zarówno strona rządząca, jak i przedstawiciele opozycji. 

Zdjęcie ilustracyjneSąd unieważnił dwie uchwały anty-LGBT. "Bezsprzecznie dyskryminują"

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: