Sprawa śmierci Ewy Tylman. Jest wyrok sądu: Adam Z. uniewinniony

Sąd nie znalazł dowodów, by Adam Z. był winny śmierci Ewy Tylman - wynika z wyroku ogłoszonego w poniedziałek przez poznański sąd. Zdaniem sądu Adam Z. nie jest też winny nieudzieleniu pomocy kobiecie. Jej ciało znaleziono w Warcie po kilkumiesięcznych poszukiwaniach. Zdaniem prokuratury mężczyzna miał wrzucić kobietę do wody.

W poniedziałek, w powtórzonym procesie w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, ogłoszono wyrok w sprawie dot. śmierci Ewy Tylman. Ciało kobiety znaleziono w lipcu 2016 roku, kobieta zaginęła w listopadzie 2015. Prokuratura wnioskowała o uznanie winy Adama Z., który - zdaniem prokuratury - po kłótni miał wrzucić kobietę do wody. Sąd jednak uniewinnił Adama Z. We wcześniejszym procesie w tej sprawie również zapadł wyrok uniewinniający.

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?

Śmierć Ewy Tylman. Adam Z. uniewinniony, ojciec kobiety w końcowym przemówieniu: Stoję przed wami jako ojciec

- Nie było kluczowych, realnych dowodów, które zdaniem sądu uprawdopodobniłyby to, że Adam Z. zabił z zamiarem ewentualnym Ewę Tylman - relacjonował reporter TVN24 zaraz po ogłoszeniu wyroku.

Sędzia Katarzyna Obst uzasadniła, że nie było dowodów pozwalających na skazanie Adama Z., a sąd dysponował tylko "łańcuchem poszlak" przedstawionym przez prokuraturę. Nie ma również nagrań ani relacji świadków, które miałyby uwiarygodnić tezę, że Adam Z. był przy Ewie Tylman, gdy ta wpadła do Warty.

Poznańska "GW" przytaczała w ubiegłym tygodniu dramatyczną mowę ojca Ewy Tylman, Andrzeja Tylmana.

- Staję przed wami po sześciu latach jako ojciec. (...) Chciałem poznać prawdę i po sześciu latach jej nie poznałem. Mam ogromny żal do organów ścigania za popełnione błędy - mówił mężczyzna, cytowany przez poznańską "GW". O Adamie Z. mówił z kolei: - To oskarżony zna całą prawdę. Ukrywa ja, nie przyjeżdża na rozprawy, nie chce patrzeć mi w oczy. Nie wiem, co nim kieruje. (...) Przyjaciel? Kolega? Prowadził moją córkę na szafot.

Z kolei obrońca Adama Z., adwokat Ireneusz Adamczak, przekonywał, że jego klient jest niewinny. Cytował też wcześniejszy wyrok sądu apelacyjnego w tej sprawie ("żaden dowód nie wskazuje na to, że Adam Z. dokonał zabójstwa Ewy Tylman"). - Nie możemy uznawać średniowiecznej zasady, że najlepiej by było, żeby ten nieobecny przyznał się, gdyby powiedział. Ale on proszę sądu nie może się przyznać - mówię to, bo wierzę, bo przeanalizowałem, bo dojrzałem ten problem, bo sumienie mocno pracowało - mówił, cytowany przez TVN 24.

Prokuratura chciała dla Z. 15 lat więzienia. Wskazywano, że we wcześniejszej, nieprotokołowanej wersji zeznań złożonych - rzekomo - na policji, Adam Z. miał przyznać się do winy. Już wcześniej sąd apelacyjny stwierdził jednak, że notatka policjantów ani ich zeznania nie mogą zastąpić przyznania się do winy samego podejrzanego.

Wyrok jest nieprawomocny.

Więcej o: