Afera respiratorowa. "GW": Ministerstwo Zdrowia kupiło aparaty od KGHM za ponad 3,5 mln zł

Na początku kwietnia 2020 roku Ministerstwo Zdrowia kupiło od KGHM 30 chińskich respiratorów, które w ogóle nie nadawały się do użytku. Jak ujawniła "Gazeta Wyborcza", polska spółka sprzedała aparaty za ponad dziesięciokrotnie wyższą stawkę niż rynkowa.

Pełny tekst na ten temat można przeczytać na stronie internetowej "Gazety Wyborczej". 

W piątek Najwyższa Izba Kontroli poinformowała, że skierowała do prokuratury dwa zawiadomienia o "uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych". Chodzi o zakup respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia w 2020 roku.

"W związku z kontrolą dotyczącą zakupu respiratorów w 2020 roku Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury dwa zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych. Jednym z nich jest Janusz Cieszyński. Sprawa jest rozwojowa." - przekazał w piątek na Twitterze wydział prasowy NIK.

Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" ujawniła szczegóły tego zawiadomienia. Doniesienie NIK nie dotyczy zakupu respiratorów od firmy E&K z Lublina, której właścicielem był Andrzej I., w przeszłości zamieszany w nielegalny handel bronią. Według "Gazety Wyborczej", chodzi o chińskie aparaty JIXI-H-100A kupione przez resort zdrowia na początku epidemii od państwowego koncernu KGHM.

Aktualne informacje z Polski i świata na głównej stronie Gazeta.pl

"Z listy zakupów covidowych, którą przedstawiło wówczas Ministerstwo Zdrowia, wynikało, że były to pierwsze aparaty kupione przez resort" - pisze "Gazeta Wyborcza".

KGHM sprzedał Ministerstwu Zdrowia aparaty po cenie ponad dziesięciokrotnie wyższej niż cena producenta. Resort zapłacił za 30 respiratorów 3 mln 564 tys. zł, czyli prawie po 119 tys. zł za sztukę. Według "Gazety Wyborczej", producent Jiuxin Medical Technology Co. oferował te same respiratory za niecałe 10 tys. zł.

Zobacz wideo Wiceminister zdrowia: 14 kwietnia podpisaliśmy umowę na 1241 respiratorów. Spółka nie wywiązała się z terminów dostaw

NIK: Respiratory nie nadawały się do użytku

Najwyższa Izba Kontroli miała ustalić dodatkowo, że chińskie maszyny w ogóle nie nadawały się do użytku. Nie miały certyfikatów CE, co oznacza, że nie były dopuszczone do obrotu na terenie Unii Europejskiej. 

"Nie miały też instrukcji po polsku, paszportów technicznych wymaganych przy dopuszczeniu do użytku jakiegokolwiek sprzętu medycznego ani nawet oznaczeń producenta na tabliczkach znamionowych. W dodatku na wyposażeniu aparaty miały przeterminowane czujniki tlenu - ich przydatność skończyła się w marcu 2019 r." - czytamy na stronie "Gazety Wyborczej" 

KGHM sprzedała respiratory Ministerstwu Zdrowia w kwietniu 2020 roku. Nie zawarto umowy z koncernem, spółka wystawiła resortowi jedynie fakturę. O zakup respiratorów wnioskował departament ratownictwa medycznego i obronności Ministerstwa Zdrowia.

Afera respiratorowa. Odpowiedzialnym za zakup był Janusz Cieszyński

Przypomnijmy, że Ministerstwo Zdrowia w 2020 roku zawarło umowę ze spółką E&K na dostawę 1,2 tys. respiratorów. Ministerstwo przelało na konto spółki ok. 160 mln zł. Ta dostarczyła jednak finalnie jedynie 200 urządzeń, które nie miały kompletnej dokumentacji, zostały też dostarczone niezgodnie z harmonogramem oraz, jak wskazywali posłowie KO, były niesprawne. W efekcie ministerstwo zrezygnowało ze współpracy, ale biznesmen zwrócił jedynie część zaliczki. Resort wciąż nie odzyskał 40 mln zł z wpłaconych pieniędzy.

Ministrem zdrowia był wówczas Łukasz Szumowski, a odpowiedzialnym za zakup wiceminister Janusz Cieszyński (obecnie sekretarz stanu w KPRM).

Więcej o: