Szczecin. Szpital aż dwa razy witał trojaczki w ciągu trzech tygodni. "Podwójne potrójne szczęście"

W Szczecinie w szpitalu "Zdroje" dwa razy w ciągu trzech tygodni przyszły na świat trojaczki. Cała szóstka płci męskiej. Nie obyło się bez powikłań. Część maluchów trafiła na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka, jednak teraz wszyscy chłopcy przebywają już w domach ze swoimi rodzinami.

"Podwójne potrójne szczęście w szpitalu 'Zdroje'. Po raz pierwszy w naszej historii w tak krótkim odstępie czasu dwukrotnie witaliśmy na świecie trojaczki" - czytamy w komunikacie opublikowanym w czwartek w mediach społecznościowych Szpitala Zdroje. 

Zobacz wideo Uroczy gest policjantów. W przebraniach rozdawali zabawki ukraińskim dzieciom

Pierwsza trójka urodziła się w szpitalu 25 lutego. Na świat przyszli wówczas: Ignacy, Mikołaj i Jan. A już trzy tygodnie później na oddziale pojawił się kolejny męski tercet, tym razem byli to: Bruno, Szymon i Tymon. Szczeciński szpital przekazał, że pierwsze trojaczki opuściły szpital tydzień temu, a w czwartek (21 kwietnia) z placówki wypisano ostatniego chłopca z drugiej trójki maluchów.

Wypadek w TarnowieKierowca potrącił matkę z dzieckiem. W ostatniej chwili odepchnęła wózek

Pierwsze trojaczki po narodzinach trafiły na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka

Pierwsze w tym roku urodzone w Szczecinie trojaczki przyszły na świat 25 lutego. "Ze względu na pogarszający się stan zdrowia mamy i płodów nasi specjaliści podjęli wówczas decyzję o pilnym zakończeniu ciąży. Maluszki przyszły na świat w 31. tygodniu ciąży. Pierwszy urodził się Ignacy z masą urodzeniową 1.310 g, minutę później na świat przyszedł Mikołaj ważący 1.460 g. Jako ostatni urodził się najmniejszy Jaś, który ważył zaledwie 1.140 g" - informuje szpital.

Przeczytaj więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl

Trojaczki urodziły się w stanie średnim i wymagały natychmiastowych czynności resuscytacyjnych. Bezpośrednio po narodzinach chłopcy trafili na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka. Jak wyjaśnia placówka, głównym powikłaniem było wcześniactwo dzieci. Chłopcy w chwili narodzin nie byli zdolni do samodzielnego oddychania i potrzebowali wsparcia oddechowego. - Na szczęście niezbyt długo, bo już po tygodniu odłączyliśmy ich od respiratorów - powiedział dr n.med. Jacek Patalan, lekarz kierujący Oddziałem Noworodków, Patologii i Intensywnej Terapii. W szpitalu chłopcy spędzili sześć tygodni, po tym czasie zostali wypisani. 

Straż miejska. Zdjęcie ilustracyjneElbląg. Pijana 12-latka na placu zabaw. Nikt z dorosłych nie zareagował

Matka "drugich" trojaczków trafiła do szpitala w dniu wybuchu wojny w Ukrainie. To był stres

Dzień przed narodzinami pierwszych trojaczków, na Oddział Patologii Ciąży trafiła pani Justyna, która również oczekiwała na narodziny trzech synów. "Jak opowiadała - ten dzień zapamięta do końca życia. Przypuszcza, że wybuch wojny w Ukrainie i stres z tym związany spowodowały, że tego dnia gorzej się poczuła" - wyjaśnia w komunikacie szpital. Lekarzom udało się przedłużyć ciążę kobiety do 33. tygodnia. Drugi tercet urodził się 17 marca. "Powitaliśmy w 'Zdrojach' na świecie Bruna (2.020 g), Szymona (1.820 g) i Tymona (1.920 g)". W szpitalu nieco dłużej niż bracia przebywał Tymon, jednak po dwóch tygodniach dołączył do rodziny.

Szczeciński szpital przekazał, że w 2022 roku, urodziło się dotąd 640 noworodków, w tym 15 par bliźniąt oraz para trojaczków. 

Więcej o: