Uchodźczynie z Ukrainy po gwałtach nie dostaną pomocy w Polsce? "Musiałyby udowadniać". Pomaga Federa

Uchodźczynie z Ukrainy, które doświadczyły gwałtu, mogą liczyć na pomoc jedynie organizacji pozarządowych - uważa Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. O zmianę przepisów zawartych w specustawie dot. pomocy uchodźcom z Ukrainy apelują też posłanki Lewicy. "Wysokie Obcasy" podały, że na początku kwietnia ponad 120 zgwałconych kobiet z podkijowskiej Buczy miało odmówić przyjazdu do Warszawy, bojąc się surowego prawa aborcyjnego. Żadna z organizacji nie odniosła się jeszcze do tej informacji.

Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmiła Denisowa alarmuje, że gwałty w Ukrainie przybrały charakter masowy. Najwięcej dramatycznych zdarzeń miało miejsce w podkijowskich miejscowościach, gdzie ofiarami bardzo często były dzieci. Symbolem bestialstwa Rosjan stała się Bucza - tam gwałcone były nawet kilkulatki.

Część pokrzywdzonych kobiet i nastolatek to uchodźczynie, które dotarły do Polski. - Kobiety sponiewierane przez rosyjskich żołdaków, trafiają do naszego kraju (...) jako uchodźczynie wojenne. Chcemy im w Polsce zapewnić prawdziwą pomoc, w tej jakże trudnej, upokarzającej i tragicznej dla nich sytuacji - mówiła w czasie konferencji prasowej posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic.

Zobacz wideo Na wyzwolonych terytoriach ukraińscy saperzy znajdują i usuwają duże ilości amunicji i niewybuchów

Pod koniec marca Lewica złożyła projekt zmian w specustawie dotyczącej pomocy uchodźcom z Ukrainy. - Wzywamy ministra sprawiedliwości do sprawdzenia, czy wszystkie korzystające, dysponujące środkami z Funduszu Sprawiedliwości organizacje zapewnią tym kobietom pełną pomoc prawną, psychologiczną i medyczną - mówiła Kucharska-Dziedzic.

Wanda Nowicka (Lewica) domagała się także, by Polki czy Ukrainki, które zostały zgwałcone w wyniku czego zaszły w ciąże, mogły przerwać ciążę w każdym publicznym szpitalu.

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Mieszkanki Buczy bały się przyjazdu do Polski

Jak piszą "Wysokie Obcasy", na początku kwietnia warszawski punkt pomocowy otrzymał zgłoszenie od wolontariuszki spod Kijowa. Kobieta chciała zorganizować transport dla 380 Ukrainek z Buczy. Gdy Ukrainki dowiedziały się, jak wyglądają przepisy aborcyjne w Polsce, poprosiły o czas do namysłu.

W tej grupie - jak piszą "WO" - aż 120 kobiet zostało wykorzystanych przez rosyjskich żołnierzy. Połowa uważa, że może być w ciąży, a część z nich nie jest w stanie udowodnić, że dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu.  - Dowiedziały się, że przepisy w Polsce są bardziej restrykcyjne niż w pozostałych krajach UE. Część z nich nie ma na to, co się stało żadnego zaświadczenia ani świadków, bo do wykorzystania doszło np. w domu i nikt nie mógłby tego potwierdzić. Nie chcą ryzykować - powiedziała w rozmowie z "WO" wolontariuszka koordynująca pomoc dla grupy kobiet (jak podała redakcja, kobieta nie chciała ujawnić swojego nazwiska ani nazwy punktu, w którym jest wolontariuszką, nie chcąc się narażać). - Nie chcą czekać tu miesiąc na to, czy dostaną okres, czy nie. Musiałyby wtedy znów wyjeżdżać na Słowację, do Czech czy Szwecji, a dla nich to podwójna trauma. Ja się nie dziwię, że nie chcą za chwilę znowu zmieniać kraju - dodała, wskazując, że finalnie kobiety całkiem zrezygnowały z przyjazdu do Polski. Tych informacji nie komentują na razie organizacje pozarządowe.

Posłanki Lewicy apelują do Zbigniewa Ziobro

Zgodnie z polskim prawem prokurator nie ma określonego czasu na wydanie decyzji administracyjnej zezwalającej na terminację ciąży pochodzącej z gwałtu. Posłanki Lewicy apelowały, by prokuratorzy w Polsce traktowali Ukrainki jako "ofiary zbrodni wojennych, które podlegają przestępstwu zgwałcenia". 

Parlamentarzystki Lewicy proponują ustanowienie terminu siedmiu dni na podjęcie przez prokuraturę takiej decyzji. Przypomniały także, że "wszystkie osoby, które są pokrzywdzone przestępstwem, które są ofiarami przestępstw, także zbrodni wojennych, mają pełne prawo do korzystania z pomocy z Funduszu Sprawiedliwości, którym zarządza minister sprawiedliwości".

Do tej pory Ministerstwo Sprawiedliwości nie chce przychylić się do tego pomysłu.

Akcja 'Daj coś z worka dla Orka' (zdjęcie ilustracyjne)Warszawa. Przed rosyjską ambasadą będą zbierać "dary" dla Rosjan

Zgwałcone Ukrainki będą mogły uzyskać pomoc w Polsce

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny informuje, że organizacja Women on Web oferuje bezpłatne zestawy farmakologiczne do przerwania ciąży uchodźczyniom z Ukrainy w niechcianej ciąży, które są w Polsce.

Federa uruchomiła także infolinię, która działa w poniedziałki, środy i piątki między 17.00 a 21.00. Ukraińskojęzyczna ginekolożka odpowiada na wszystkie pytania z zakresu zdrowia reprodukcyjnego takie jak: niechciana ciąża, antykoncepcja (awaryjna), trudny przebieg ciąży, badania prenatalne.

- Najwięcej jest pytań o pigułkę "dzień po", antykoncepcję i dostępność aborcji. Wiedziałyśmy, że jak przyjadą uchodźczynie, to będą takie problemy. Wiedziałyśmy też, że oprócz organizacji pozarządowych nikt się tymi sprawami nie zajmie - mówi w rozmowie z "Polityką" Krystyna Kacpura z Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jak zaznacza, Ukrainki przyjeżdżają zdziwione, że nie mogą wykupić tabletek antykoncepcyjnych w aptece bez recepty. 

- Od kilku tygodni zgłaszają się do nas kobiety z infekcjami intymnymi spowodowanymi brakiem dostępu do środków higienicznych, prysznica, wody, podpasek - wylicza. Jak mówi, są to kobiety, które stały na granicy kilkadziesiąt godzin, a jeszcze musiały do niej dotrzeć.

Jak podkreśla w najnowszym biuletynie, Federa prowadzi działalność na wszystkich frontach - pomaga bezpośrednio Ukrainkom kontaktującym się z ich biurem, apeluje do władz krajowych i prowadzi rzecznictwo międzynarodowe.

Infolinia działa pod numerem: 573 185 626.

Więcej o: