"Elitami są dzisiaj Obajtek, Morawiecki i cała ta strona". Kaczyński dotrzymał swojej obietnicy [SONDAŻ]

Łukasz Rogojsz
Polacy nie lubią elit i uważają, że mają one negatywny stosunek do zwykłych ludzi. Niemal połowa społeczeństwa dostrzega też konieczność całkowitej wymiany obecnych elit. Okazuje się też, że w spojrzeniu i ich ocenie jesteśmy podzieleni jak we wszystkim innym - to główne wnioski z najnowszego badania Instytutu Badań Zmian Społecznych.

Termin "elity" od lat odgrywa ogromną rolę w polskiej debacie publicznej. Dla Prawa i Sprawiedliwości stał się swoistą trampoliną do zdobycia i utrzymania władzy. Konfederacji pozwolił najpierw się zjednoczyć, a później dostać do Sejmu i na trwałe zagościć w polskim życiu politycznym. Z kolei Lewicy kwestia elit umożliwiła (ułatwiła?) powrót do ideologicznych korzeni poprzez krytykę uprzywilejowanych jej zdaniem grup społeczno-zawodowych. Ostatnią formacją mocną korzystającą z odnoszenia się do elit w swoim politycznym przekazie jest Agrounia, która kreuje się na najbardziej antyestablishmentowe środowisko na rodzimej scenie politycznej.

Polak nie lubi elit

Widać więc, że o elitach wszyscy mówią i niemal wszyscy wykorzystują je do swoich politycznych celów. Ale kim według Polaków są przedstawiciele tej grupy? Najpopularniejsze wskazanie nie dziwi, bowiem pokrywa się z wynikami postrzegania prestiżu społecznego zawodów. Mowa o osobach wysoko wykształconych, w tym pracownikach naukowych i wykładowcach akademickich, których na hasło "elity" wskazuje 42,07 proc. respondentów - wynika z badania przeprowadzone na zlecenie serwisu ZmianySpoleczne.pl. Nieco mniej popularną odpowiedzią (37,04 proc.) okazali się politycy, samorządowcy i posłowie. Ostatnie miejsce podium przypadło najbogatszym - milionerom i miliarderom (35,92 proc.). Co ciekawe, jedynie 5,01 proc. jako przedstawicieli elit wytypowało dziennikarzy, redaktorów naczelnych i publicystów. To o tyle zaskakujące, że zwłaszcza przez polityków i na potrzeby komunikacji politycznej ta grupa jest określana mianem elity. Społeczeństwo widzi to jednak zgoła inaczej.

Zobacz wideo Kim są według Polaków elity i co Polacy naprawdę o nich sądzą?

Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej (OGB), do której należy Instytut Badan Zmian Społecznych:

To obraz klasy wyższej, czyli tych, którzy dużo zarabiają albo mają tytuły (i to też wiąże się im z tym, że zarabiają dużo), czy wreszcie polityków, którzy dla większości Polaków zarabiają za dużo i bogacą się na polityce. Wydaje mi się, że te pojęcia się w głowach Polaków łączą

Społeczeństwo nie ma też o elitach zbyt dobrego zdania. Sam termin "elity" negatywnie postrzega ponad połowa z nas - 24,29 proc. zdecydowanie, a 26,94 raczej. Pozytywy odbiór tego słowa deklaruje niespełna 15 proc. Polaków - 5,23 proc. zdecydowanie, a 9,6 raczej. Aż jedna trzecia badanych nie potrafi ustosunkować się do pojęcia "elit".

Moim zdaniem, w państwie demokratycznym i w debacie publicznej to dość niebezpieczne, bo elity rozumiane definicyjnie jako najlepsi z najlepszych są w każdym państwie potrzebne

- przekonuje prezes OGB.

Więcej o polityce Zjednoczonej Prawicy oraz o najnowszych zmianach i trendach społecznych przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Zdaniem Pawłowskiego, takie wyniki nie powinny nas jednak zaskakiwać. Są namacalnym efektem tego, jak ułożyła się w Polsce po 1989 roku debata publiczna i społeczna percepcja elit.

Były trzy stopnie, gdy chciało się kogoś obrazić. Najpierw mówiło się o nim, że to elita. Jak chciało się kogoś bardziej obrazić, mówiło się, że to elita III RP. A jak najbardziej - że to elita okrągłostołowa. Generalnie pojęcie "elity" funkcjonowało w polityce jako obelga

- wskazuje nasz rozmówca. I dodaje, że antyelitarne nastawienie Polaków jest w dużej mierze pochodną polityczno-społecznej zmiany, która zadziała się w 2015 roku. To wówczas do władzy doszło PiS, niosące na sztandarach właśnie antyelitarne hasła i obietnicę wymiany zepsutych elit III RP.

embed

O ile nie widać istotnego rozróżnienia ze względu na płeć, jeśli chodzi o krytyczne postrzeganie elit - 52,34 proc. wśród mężczyzn i 50,15 u kobiet - o tyle bardzo interesujących informacji dostarcza rozbicie wyników na poszczególne grupy wiekowe. Okazuje się bowiem, że najmniej antyestablishmentową częścią społeczeństwa są... młodzi Polacy (18-29 lat). Negatywnie elity ocenia 44,3 proc. z nich. Najwięcej przeciwników elity mają wśród sześćdziesięciolatków (60-69 lat) - aż 57,89 proc.

Równie ciekawie prezentuje się podział wyników ze względu na miejsce zamieszkania. Ciekawe, bo wbrew obiegowym opiniom. To wcale nie na wsi (50,1 proc.) elity mają najwięcej przeciwników. Pod tym względem prym wiodą ośrodki miejsce od 100 do 500 tys. mieszkańców (53,06 proc.). Zaskoczenia nie ma, że najmniej negatywnych wskazań padło w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców (45,85 proc.). To również w metropoliach elity cieszą się największym uznaniem (25,56 proc.). Dużo bardziej zaskakujące jest jednak drugie miejsce pod tym względem. Zajmuje je bowiem... wieś (15,65 proc.).

Bajka o antyelitarnym PiS-ie

Kiedy natomiast spojrzymy na elektoraty partyjne i deklarowane poglądy polityczne, zaskoczeń będzie jeszcze więcej. Najbardziej antyelitarnym ugrupowaniem nie jest bowiem głoszące hasła walki z elitami PiS czy nawet z zasady antyelitarna lewica. Palmę pierwszeństwa dzierży tutaj Agrounia (75,11 proc. negatywnych wskazań). PiS i Lewica nie są nawet na drugim miejscu pod tym względem, bo tutaj uplasowało się PSL (61,32 proc.). Tuż za ludowcami znalazła się Lewica – 57,27 proc.

Pieniądze w związkuPieniądze, bogactwo, zarobki. Polskie tabu 30 lat po transformacji [WYWIAD]

Łukasz Pawłowski, prezes OGB:

Dla wyborców PiS-u partia dowozi zmianę elit. Jarosław Kaczyński mówił wprost, że jego celem jest zmiana elit i każde stanowisko, które dzięki obecnemu rządowi ktoś obejmuje - zostaje nowym ministrem, prezesem, szefem jakiejś nowej fundacji czy stowarzyszenia - to są te nowe elity i dla części tego elektoratu jest to spełnieniem złożonej obietnicy. Miały się zmienić elity, nie lubiliśmy starych elit, to mamy teraz nowe

Z kolei miano najbardziej przyjaznej elitom formacji trafia do Koalicji Obywatelskiej. Tylko 43,55 proc. jej elektoratu ma negatywne zdanie o elitach (pozytywne natomiast 17,01). Warto też odnotować, że drugi najbardziej antyelitarny elektorat, a więc sympatycy PSL, jest też... najbardziej proelitarnym elektoratem. 21,06 proc. wyborców ludowców dobrze ocenia elity, to więcej niż w przypadku jakiejkolwiek innej formacji.

Kiedy weźmiemy pod uwagę deklarowany światopogląd, a nie sympatie partyjne, okazuje się natomiast, że to wcale nie lewica jest w Polsce najbardziej antyelitarna. Krytycznie na elity patrzy co prawda aż 51,86 proc. osób o takich poglądach, ale jeszcze gorsze notowania uprzywilejowani mają wśród osób o zapatrywaniach prawicowych - 54,38. Tylko u centrystów wskaźnik negatywnych odpowiedzi jest poniżej 50 proc. i wynosi dokładnie 42,64. Centryści są pod tym względem spójni, bo wykazują też najwięcej pozytywnych ocen elit - 18,68 proc. U lewicy i prawicy wygląda to gorzej, odpowiednio 12,34 i 16,22 proc.

embed

Jak mówi nam Pawłowski, największym zaskoczeniem dla autorów badania było to, że "okazało się, że nie ma w Polsce jednych elit". Tutaj wskazuje na działania obecnej władzy zmierzające do wykreowania nowych elit społecznych, gospodarczych i politycznych.

W tym badaniu wyszło, że i elektorat PiS-u, i elektorat opozycji dostrzega te zmiany. Znaczy, że od siedmiu lat obecny rząd tworzy nowe elity

- podkreśla prezes OGB.

W tym kontekście nie dziwi go, że elektorat PiS-u zaskakująco pozytywnie odnosi się do elit. Bo w jego perspektywie są to już nowe elity, elity wymienione, elity obiecane przez prezesa Kaczyńskiego.

Nam elity kojarzą się z elitami III RP czy elitami okrągłostołowymi. A dzisiaj dla dużej części elektoratu - widać to też po negatywnych wypowiedziach elektoratów opozycyjnych - elitą jest Obajtek, elitą jest Morawiecki, ta nowa władza, te nowe osoby, które od siedmiu lat piastują ważne stanowiska. To jest właśnie ta grupa polityków, to są ci milionerzy jak Obajtek czy inni prezesi spółek. To jest nowa elita

- tłumaczy Pawłowski.

Pandemia koronawirusa obnażyła słabości państwa polskiego"W czasie pandemii zobaczyliśmy, co w praktyce oznacza państwo z kartonu" [WYWIAD]

W Polsce podzielonej na pół, gdzie mamy podzielone społeczeństwo, niestety również media i dziennikarzy, okazało się, że mamy też spolaryzowane elity. Wyborcy opozycyjni traktują jako elity, przynajmniej częściowo, kogoś zupełnie innego, niż przykładowo wyborcy PiS-u, którzy pamiętają te stare elity. Jest tutaj duży rozjazd

- zaznacza rozmówca Gazeta.pl.

Elity vs Reszta

Dlaczego Polacy, niezależnie od miejsca zamieszkania, wieku czy poglądów politycznych co do zasady mają negatywne nastawienie wobec elit? Może to wynikać m.in. z postrzegania ich stosunku do tzw. przeciętnego Polaka. Aż 56,17 proc. respondentów uważa, że ten stosunek jest negatywny. Nastawienie elit do zwykłych ludzi jako pozytywne odbiera raptem 9,34 proc. badanych, czyli wyraźnie mniej, niż odsetek respondentów pozytywnie oceniających sam termin „elity". To idealnie wpisuje się w polityczny przekaz takich partii jak PiS, Konfederacja czy Agrounia, które przedstawiają elity jako oderwane od rzeczywistości i żerujące na zwykłych obywatelach.

To jest wotum nieufności wobec ostatnich 30 lat. Tych wszystkich zmian z tego czasu

- diagnozuje w rozmowie z Gazeta.pl Łukasz Pawłowski, prezes OGB. I dodaje:

Tak widzimy zmiany tych 30 lat. Jeśli w ostatnich 30 latach ktoś został profesorem czy doktorem habilitowanym, w ostatnich 30 latach ktoś się wzbogacił, w ostatnich 30 latach ktoś osiągnął sukces na scenie politycznej, to się nam wszystkim kojarzy negatywnie, tzn. że jest w tym jakaś niesprawiedliwość, jakaś zadra, jakaś chęć zmiany tej sytuacji

Powyższe wyniki korespondują również z tym, jak Polacy oceniają zmianę rodzimych elit na przestrzeni ostatniej dekady. Ponad połowa z nas (55,97 proc.) uważa, że kondycja elit uległa pogorszeniu. Przeciwnego zdania jest nieco ponad jedna piąta społeczeństwa (22,76 proc.). Wartym odnotowania wnioskiem z badania jest to, że najostrzej zmianę elit oceniają mieszkańcy metropolii, które w obiegowej opinii były zawsze uważane za bastion elit i elitaryzmu. Tymczasem aż 71,83 proc. badanych z ośrodków powyżej 500 tys. mieszkańców twierdzi, że elity zmieniły się w ostatniej dekadzie na gorsze. Najmniej negatywnych wskazań jest na wsi - tam niespełna połowa (48,98 proc.) respondentów uważa, że w minionym dziesięcioleciu nastąpiła degeneracja elit.

Epidemia i towarzyszący jej kryzys gospodarczy wywrą duży wpływ na nasze społeczeństwo"Pytanie o postpandemiczne rebelie jest otwarte. Także w Polsce"

Ponieważ Polacy w swojej większości są krytyczni, jeśli chodzi o zmianę jakości elit w ostatnich dziesięciu latach, nie powinno dziwić, że niemal połowa społeczeństwa (47,44 proc.) jest przekonana o tym, że obecne elity należałoby w całości wymienić na nowe. Tylko co czwarty Polak (25,89) staje w ich obronie i twierdzi, że zmiana nie jest konieczna. 26,67 proc. badanych nie potrafi się w tej kwestii określić.

Co ciekawe, najmniej skłonni wymienić obecne elity są... seniorzy (grupa wiekowa +70 lat). Chce tego 42,79 proc. z nich. Tuż za nimi uplasowali się najmłodsi Polacy (18-29 lat). Wśród nich nowych elit oczekiwałoby 43,98 proc. respondentów. Zaskoczenia nie ma natomiast, gdy w tej kwestii spojrzymy na miejsce zamieszkania - wymiany elit najgłośniej domaga się wieś (49,98 proc.). Co jednak ciekawe, w obronie status quo najchętniej nie stają wcale mieszkańcy metropolii (28,28 proc.) a badani z miast 100-500 tys. mieszkańców (29,52).

Łukasz Pawłowski:

Duże miasta najbardziej zauważyły, że elitami są dzisiaj Obajtek, Morawiecki, cała ta strona polityczna. Są dwa procesy, które zachodzą w tych miastach – z jednej strony uważają, że elity są potrzebne, a z drugiej zauważają, że te elity od siedmiu lat się zmieniają i kierunek tych zmian im się nie podoba
Więcej o: