Iwona miała zanieść zupę do domu. Dziewczyna przepadła bez śladu. Do jej sprawy wróciło "archiwum X"

W tym roku mija 20 lat od jednego z najgłośniejszych zaginięć ostatnich dekad. 13-letnia Iwona Wąsik z Tarnowskich Gór zniknęła praktycznie bez śladu. Do dziś nie wiadomo, co stało się z nastolatką. Sprawę analizują funkcjonariusze policyjnego "archiwum X". Liczą na to, że w końcu poznamy prawdę o tym, co wydarzyło się 3 października 2002 r. na jednym z tarnowskich osiedli.

3 października 2002 r., Tarnowskie Góry. Jest po godz. 23.  

Andrzej Wąsik składa zawiadomienie o zaginięciu swojej 13-letniej córki, Iwony. Dziewczyna zaginęła po powrocie ze szkoły, ok. godz. 14. 

Policjant wpisuje w dokumencie: wiek z wyglądu - 13,14 lat, budowa ciała wysmukła, wzrost 168 cm, włosy długie, proste, szatynka, koński ogon. Zabrała ze sobą plecak z książkami i zeszytami.

Po nastolatce nie ma śladu. 

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Jedną z ostatnich osób, które widziały Iwonę, była Sabina, jej koleżanka z gimnazjum. Znały się od 8 lat. Tego dnia wracały razem ze szkoły. 

Fragment zeznań Sabiny z 2002 r.: W połowie drogi Iwonie przypomniało się, że nie wzięła zupy ze szkoły. Spotkałyśmy mamę Iwony, która zapytała, dlaczego nie ma tej zupy. Wróciłyśmy się po tą zupę. Z Iwoną rozstałam się pod moim blokiem, była godz. ok. 13.40. Ja poszłam do domu, a Iwona do swojego domu. 

Blok Iwony od bloku Sabiny dzieliło maksymalnie kilkaset metrów. Iwona, jak przekazała wówczas rodzina, do swojego domu jednak nie dotarła. 

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?

Matka Iwony: Córka i Sabina bywały "postrzelone"

Sabina mówi policjantom, że tego dnia umówiły się jeszcze na telefon o 14.30. Miała zdecydować, czy pójdzie z Iwoną do schroniska, w którym Iwona wyprowadzała od czasu do czasu psy na spacer. Iwona nie zadzwoniła. Sabina uznała więc, że jej przyjaciółka poszła tam z kimś innym.

Iwona mieszkała z matką, ojcem i dwoma braćmi. Matka pracowała jako listonoszka, ojciec pracował dorywczo. Nastolatka w przyszłości chciała zostać weterynarką. 

Iwona Wąsik, progresja wiekowaIwona Wąsik, progresja wiekowa fot. Policja

Małgorzata, matka Iwony: Bardzo przestrzegałam tego, aby mówiła mi, gdzie jest i żeby wracała do domu punktualnie. Ostatnio nakrzyczałam na nią, bo spóźniła się do domu, a było już ciemno. 

Kobieta relacjonuje, że wieczorem ojciec Iwony wsiadł na rower i pojechał do schroniska sprawdzić, czy nie ma tam jego córki. W ogóle tam się nie pojawiła. Szukali jej też u koleżanek. Późnym wieczorem zdecydowali się zgłosić sprawę na policję

Matka Iwony żąda od policjantów, by pokazać zdjęcie jej córki w telewizji. 

Sabina przyznaje, że dwa lata wcześniej rozważały z Iwoną ucieczkę z domu, ale w końcu zrezygnowały. Twierdzi, że Iwona na pewno nie uciekła w pojedynkę, bo umawiały się, że uciekłyby razem latem, wzięłyby namiot, jedzenie, ubrania i psa. 

Matka Iwony mówi z kolei funkcjonariuszom, że nie była zwolenniczką tej przyjaźni, bo zarówno Sabina, jak i Iwona były jej zdaniem "postrzelone" i mogły wpadać na "głupie pomysły, z których nie wyjdzie nic dobrego".

Brytyjska policja (zdjęcie ilustracyjne)Zaginięcie Madeleine McCann. Brytyjska policja zakończy śledztwo

Sabina uważa, że mama Iwony bywała bardzo zasadnicza. Wspomina, że dawała Iwonie kary za spóźnianie się do domu (np. zakaz gry na komputerze) i nie pozwalała jej przyjaźnić się z chłopcami starszymi niż 15 lat. Ale i tak Sabina i Iwona przyjaźniły się z dwoma 17-latkami, których poznały latem. 

Nastolatków przesłuchano, nic do sprawy nie wnieśli.

Sabina: Myślę, że jak ktoś obcy zaproponowałby jej jakieś dyskietki do wymiany, to poszłaby z nim.(...) Myślę, że Iwonę ktoś zaczepił i ona z nim poszła.

Zaginięcie Iwony Wąsik. Tropy donikąd

Policjanci przeszukują osiedle, piwnice, ogródki działkowe, altany. Zgłasza się też kilkudziesięcioosobowa grupa ochotników, sprawdzają zagajniki leśne, pola, nieużytki, rejon rzeki. Rodzina zatrudnia detektywa, szuka też pomocy o jasnowidza. Przeszukiwane są akweny, angażowani są płetwonurkowie. 

Kilka dni po zaginięciu dziewczyny pojawia się informacja, że Iwona może być przetrzymywana na terenie jednej z posesji. Sprawdzono dom, garaż, pomieszczenia gospodarcze. Bezskutecznie. 

W listopadzie przy drodze ktoś znajduje bluzę dresową i bieliznę. Matka Iwony stwierdza jednoznacznie, że te rzeczy nie należały do jej córki. 

Auto Samanthy HopperUSA: Wyjaśniono zaginięcie kobiety i jej 2-letniej córki z 1998 r.

Policjanci dowiadują się o ciemnym samochodzie, którego kierowca miał onanizować się w centrum Tarnowskich Gór. Jedna z fryzjerek wspomina z kolei, że kilka miesięcy wcześniej ewidentnie śledził ją 27-latek za kierownicą jakiegoś auta. Podobna sytuacja miała spotkać nieco później jej kuzynkę. Pojawia się również sygnał o mężczyźnie, który miał fotografować uczennice pod jedną ze szkół i podawać się za dziennikarza. 

Sabina mówi policjantom o mężczyźnie, który miał ją zaczepić kilka dni wcześniej. Policjanci to weryfikują. Do dnia po zaginięciu Iwony przebywał u matki. Przyznaje, że "miał miejsce incydent z dziewczynkami". Zaznacza, że nie było to kilka dni wcześniej, a w poprzednim roku i nie zaczepiał, a prosił je o pomoc w przyniesieniu zakupów. 

Wszystkie tropy prowadzą donikąd. 

Niewiele pomagają też przesłuchania pracowników schroniska dla zwierząt. Mówią, że Iwona pojawiała się tam dość rzadko. 

"Wiesz, jak bardzo cię lubię, zależy mi na naszej przyjaźni"

Policja przygląda się aktywności Iwony w internecie. Chodziła kiedyś do jednej z kawiarenek internetowych w mieście, kilkukrotnie korzystała z sieci u koleżanki, a także w szkolnej bibliotece. Miała swoją skrzynkę e-mailową, kontakty nawiązywała za pośrednictwem internetowych czatów. 

Sabina potwierdza, że Iwona korespondowała w internecie z jakimś mężczyzną i dała mu nawet swój numer telefonu. 

Aneta P., koleżanka Iwony z podstawówki:  Nie wiem, o czym z nim rozmawiała, podejrzewam, że o jakichś pierdołach. (...) Powiedziała mi kiedyś, że jest starszy i że miał dziecko w naszym wieku.

Dziewczyna dodaje, że Iwona "była zawsze bardzo żywa i spontaniczna" i "czasami nie zastanawiała się nad czymś, tylko coś robiła". 

Iwona WąsikIwona Wąsik fot. materiały Policji

Prokurator wnioskuje do usługodawcy o dostęp do skrzynki e-mailowej dziewczyny. Śledczy docierają do wiadomości wysyłanych przez nastolatkę.

Jedna z nich pochodzi z 4 kwietnia 2002 r. 

"Mam nadzieje ze sie na mnie nie gniewasz... Duże sorx za nasz? ostatni? = klootnie, mam nadzieje ze sie nie powturzy ;)

Wiesz jak bardzo cide lubie, i zalezy mi na naszej przyjazni. 

Twoja Qmpela Kaja"

- pisze Iwona. 

Adresat wiadomości w jednym z e-maili przesyła Iwonie całusy i "pozdrowienia z Warszawy". 

Policjanci docierają do niego w styczniu. Okazuje się, że osoba, z którą korespondowała Iwona, to 38-letni mężczyzna na stałe mieszkający w stolicy. 

Przekonuje, że "jest poważną osobą", ma żonę, dziecko i koresponduje z osobami tylko zbliżonymi wiekowo. Z "Kają" wymienił tylko trzy, może cztery wiadomości. Twierdzi, że to Iwona "zaczepiła" go na czacie i ich kontakt nie przerodził się w dłuższą znajomość.

W dniu, w którym zaginęła Iwona, był w Luksemburgu u swojego brata. Pojechał tam miesiąc wcześniej za pracą.  

Jeden z mieszkańców osiedla mówi, że widział zdjęcie Iwony na popularnym wówczas portalu Fotka.pl. Jest przekonany, że Iwona mogła poznać kogoś właśnie w ten sposób. Czy tak rzeczywiście było? Nie wiadomo.

Młody mężczyzna ubrany na czarno

Znajomi Iwony wspominają o jakimś tajemniczym ubranym na czarno młodym mężczyźnie, z którym mieli widzieć nastolatkę niedługo przed zaginięciem. Trudno stwierdzić, czy ów mężczyzna naprawdę istniał, bo koledzy i koleżanki Iwony plączą się w swoich wersjach, a czasem po prostu kłamią. 

Sabina twierdzi, że kilka dni po zaginięciu Iwony siedziała ze znajomymi przed blokiem i zobaczyła właśnie tego mężczyznę. Jeden z kolegów miał widzieć wcześniej Iwonę właśnie z tym chłopakiem. Inny miał z kolei przekonywać, że ów chłopak chodził od klatki do klatki i zrywał ogłoszenia o zaginięciu nastolatki. 

Anna Semczuk i Ernestyna WieruszewskaZakopane. Zaginięcie 17-latek. Archiwum X wraca do sprawy sprzed 29 lat

Policjanci słyszą od jednego z dzieci, że ubrany na czarno chłopak był o głowę wyższy od Iwony, innym razem - o głowę niższy. Raz miał dłuższe włosy, a innym razem - krótsze. 

Kolega Iwony mówi też policjantom, że Iwona wchodziła z tym chłopakiem do pobliskiego sklepu w dniu zaginięcia. Twierdzi również, że Iwona miała być w tym sklepie w towarzystwie "jakichś osób". Kilka miesięcy później zmienia jednak zdanie. Mówi, że była tam sama, a po wyjściu poszła na spacer z psem, którego wcześniej przywiązała gdzieś przed sklepem. 

Sprzedawczyni nie pamięta, czy tego dnia obsługiwała Iwonę. Przyznaje, że kojarzy ją z widzenia. 

Jeden z kolegów opowiada, że pod koniec października widział Iwonę biegnącą za rękę właśnie z ubranym na czarno chłopakiem. Dziewczyna, jak relacjonuje, była "nieco zabrudzona na twarzy i miała tłuste włosy". 

Później sam przyznaje, że to wszystko zmyślił. Biegły psycholog potwierdza, że chłopak jest dość podatny na sugestie. 

Opinia psychologiczna jednej z najbliższych koleżanek Iwony wykazuje z kolei, że dziewczyna po zaginięciu nastolatki "wypowiadała się mało spójnie", "luki pamięciowe wypełniała zmyśleniami", a niektóre podawane przez nią fakty "wydawały się mało prawdopodobne".

Do policji dociera też informacja, że w dniu zaginięcia Iwona spóźniła się kilka minut na ostatnią lekcję, bo rozmawiała z kimś przez telefon. Koleżanki twierdzą jednak, że kończyła obiad, którego nie zdążyła zjeść na przerwie w szkolnej stołówce. 

Prokuratura umarza śledztwo

W lutym 2003 r. dochodzenie ws. uprowadzenia lub przetrzymywania Iwony zostaje umorzone. Rodzice składają zażalenie, które następnie Prokuratura Okręgowa w Gliwicach uwzględnia i zaleca Prokuraturze Rejonowej w Tarnowskich Górach uzupełnienie wcześniejszych działań. Niewiele to zmienia, bo w czerwcu i tak dochodzi do umorzenia.

Iwona miałaby w tym roku 33 lata. Wciąż figuruje w policyjnej bazie osób zaginionych. Informację o jej zaginięciu można znaleźć też na stronie internetowej fundacji ITAKA. Komunikatowi towarzyszy portret dorosłej Iwony przygotowany na podstawie zdjęć z dzieciństwa. 

Policjanci o Iwonie nie zapomnieli. Jej sprawą zajmuje się tzw. "archiwum X" Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Funkcjonariusze liczą na to, że jakiś przeoczony wcześniej szczegół pozwoli na wyjaśnienie sprawy, a prawda o zaginięciu Iwony ujrzy w końcu światło dzienne. 

Tekst powstał na podstawie analizy akt prokuratorskich.

Posiadasz informacje na temat zaginięcia Iwony Wąsik? Skontaktuj się z Komendą Powiatową Policji w Tarnowskich Górach (tel. 47 8534 255, e-mail: dyżurny@tarnowskie-gory.ka.policja.gov.pl) lub Fundacją ITAKA (tel. 22 654 70 70, e-mail: itaka@zaginieni.pl).

Więcej o: