Starogard Gdański. W pożarze zginęła trójka dzieci. Strażacy biorą pod uwagę dwa scenariusze

W pożarze kamienicy w Starogardzie Gdańskim zginęło troje dzieci, a czwarte trafiło do szpitala z poważnymi obrażeniami. Specjalna komisja i prokuratura badają, co było przyczyną tragedii.

Więcej informacji na temat pożaru w Starogardzie Gdańskim znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W czwartek 31 marca w pożarze kamienicy w Starogardzie Gdańskim zginęła trójka dzieci. Pięcioletni chłopiec i dwie dziewczynki - jedna dwuletnia, druga kilkumiesięczna. To w ich mieszkaniu znajdowało się źródło pożaru. Co doprowadziło do tragedii? Sprawę bada specjalna komisja.

Zobacz wideo Jelenia Góra. Policja zatrzymała 32-latka, który podpalił materac na klatce schodowej

Pożar w Stargardzie Gdańskim. Strażacy mówią o ewentualnych przyczynach 

Pożar wybuchł około godziny ósmej. Mimo szybkiej reakcji służb nie udało się wszystkich uratować. Strażacy biorą pod uwagę dwa scenariusze.

 - Służby biorą pod uwagę zaprószenie ognia lub zwarcie instalacji elektrycznej. Czynności na miejscu prowadzą policyjni technicy i prokurator - poinformował oficer prasowy KPP w Starogardzie Gdańskim asp. sztab. Marcin Kunka.

Sprawdzono, czy dorośli z mieszkania, w którym wybuchł pożar, byli trzeźwi. - Na tym etapie nie mam informacji, żeby te osoby znajdowały się pod wpływem alkoholu - stwierdził Kunka.

Reporter TVN-u poinformował, że na ustalenie przyczyny pożaru będziemy musieli poczekać jeszcze co najmniej kilka godzin. W kamienicy pracuje w tej chwili specjalna komisja i prokuratura.

Poza trójką zmarłych dzieci, poszkodowane zostało jeszcze czwarte z rodzeństwa. Wymagało specjalistycznej pomocy, dlatego trafiło do szpitala w Gdańsku. W szpitalu w Starogardzie przebywa z kolei matka zmarłych dzieci. Informację o ich śmierci służby przekazały jej w obecności psychologów.

Pożar kamienicy w Starogardzie Gdańskim.Star. Gdański. W pożarze zginęła trójka dzieci. Czwarte walczy o życie

Strażacy przyznają, że była to dla nich jedna z najtrudniejszych akcji. Zgłoszenie przyjęto około godziny 9.00 i mimo małej odległości do miejsca pożaru, nie udało się wszystkich uratować. Kamienica, w której mieszkała rodzina to stary budynek z drewnianą konstrukcją, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się ognia.

W budynku mieszka ponad 20 osób - w tej chwil przebywają w hotelach i mieszkaniach zastępczych.

Interwencja policji. Zdjęcie ilustracyjne.Śmierć Mai wstrząsnęła Starogardem Gdańskim. Zapłonęły znicze pod jej domem

Więcej o: