Poranna Rozmowa Gazeta.pl. Tomasz Włostowski: Brakuje rekompensat za sankcje dla krajów, które ponoszą straty

W środę gościem Łukasza Rogojsza był Tomasz Włostowski z kancelarii EU Sanctions w Brukseli. W programie poruszone zostały kwestie sankcji, zarówno na Rosję, jak i Białoruś oraz problemy z rezygnacją z rosyjskiego sektora energetycznego. Zapraszamy!
Zobacz wideo

Tomasz Włostowski jest ekspertem ds. prawa sankcji i kontroli eksportu, obecnie pracuje w kancelarii EU Sanctions. W środowej Porannej Rozmowie opowiedział m.in. o tym, czy Zachód zrobił już wszystko, co było można, w kwestii sankcji, co zostało w zanadrzu, a także, czy zostaną nałożone sankcje na Białoruś w razie wkroczenia białoruskich wojsk na Ukrainę. 

Poruszony został także temat rosyjskiego sektora energetycznego i możliwych sankcji, które dotkną ropę, gaz czy węgiel, dalej importowane z Rosji przez kraje Zachodu.

Zmęczenie sankcjami

Tomasz Włostowski zauważył na początku Porannej Rozmowy, że zaczyna pojawiać się już pewne zmęczenie sankcjami i "znowu zaczynamy słyszeć stare teksty" po serii ostrzejszych działań.

- Sankcje nie zatrzymały wojny. Wojna dalej ma miejsce i dalej widzimy straszne rzeczy za naszą wschodnią granicą. Oczekiwalibyśmy, że sankcji będzie więcej, ale powoli dochodzą do nas słuchy, że niektóre państwa zaczynają być zmęczone tym tematem i wolą dać czas nałożonym już sankcjom, żeby zadziałały - powiedział. 

W dalszej części rozmowy padło także pytanie o ewentualne pakiety sankcji przeznaczone dla Białorusi, jeśli ta zdecyduje się na dołączenie do wojny w Ukrainie, czym straszy regularnie od wielu dni. 

- Opór wobec sankcji rosyjskich jest dużo większy, niż wobec białoruskich - powiedział ekspert. - Coś, że tak kolokwialnie powiem, pękło przy sankcjach rosyjskich. Jeśli chodzi o system SWIFT czy sankcje wobec banku centralnego – myślę, że bez wahania Unia użyje tego typu sankcji wobec Białorusi.

Czy doczekamy się zakazu importu surowców energetycznych z Rosji?

Kolejną kwestią, która została poruszona przez Łukasza Rogojsza i gościa Porannej Rozmowy było odcięcie Rosji od sprzedaży surowców takich jak gaz, ropa i węgiel. Nie zostały one objęte przez dotychczasowe sankcje.

- 65 proc. eksportu Rosji do Unii Europejskiej to surowce energetyczne. Teraz to już oczywiście większa liczba, gdy handel nieenergetyczny jest powoli wyłączany – zaznaczył Tomasz Włostowski. I dodał, że w kwestii sankcji, to właściwie głównie sankcje energetyczne zostały do wdrożenia: - Został nam jeszcze środek, po który Unia do tej pory jeszcze nie sięgnęła, czyli daleko idące zakazy importu. Do tej pory nałożony tylko zakaz importu na produkty stalowe, ale nie sięgnięto po inne kategorie, jak drewno, kamienie szlachetne czy cały sektor chemiczny. 

Problemem jest duży przepływ gotówki i "dziurawe" sankcje na bank centralny. Ekspert przewiduje także wprowadzenie tzw. "secondary sanctions", czyli sankcji drugiego rzędu obejmujących transakcje bankowe.

- Podmioty amerykańskie i europejskie mają zakaz transakcji z bankiem centralnym. Natomiast nie ma zakazu transakcji pośrednich. Podam panu przykład: bank centralny ma konto dolarowe w banku rosyjskim. Ten bank rosyjski ma konto dolarowe w banku chińskim. A bank chiński ma konto dolarowe w Stanach Zjednoczonych. I w ten sposób możliwy jest przepływ gotówki, dolarów, przez bank chiński do rosyjskiego banku centralnego.

Rekompensaty za sankcje

- W unijnym procesie sankcyjnym brakuje systemu rekompensowania dla państw, które ponoszą straty gospodarcze z powodu sankcji - mówił Włostowski. - W tym momencie zostają z tym same. Jeśli my, jako Unia, uznajemy, że nakładamy na jakiś kraj wspólne sankcje, to w naszym interesie jest, żeby sektory i państwa, które tracą na tych sankcjach, miały jakąś rekompensatę.

Jak zwrócił uwagę Łukasz Rogojsz, istnienie takiego systemu mogłoby pomóc przekonać kraje takie jak Węgry, które najsilniej wypowiadają się przeciwko nakładaniu sankcji.

- Ten temat jest podnoszony przez państwa, w które te sankcje najmocniej uderzają. Nie wiemy niestety, co się dokładnie dzieje za zamkniętymi drzwiami, ale z tego, co do mnie dotarło, nie ma systemu rekompensat, który byłby konkretny i bliski wprowadzenia - dodał Włostowski. 

Sankcje Zachodu

Pierwsze sankcje na Rosję zostały nałożone tuż po wybuchu wojny w Ukrainie i miały być od początku dużo poważniejsze, niż spodziewał się tego Władimir Putin. Rosja została wyłączona z wielu transakcji międzynarodowych, a spora część znanych zachodnich firm ogłosiła natychmiastowe lub stopniowe wycofanie się z tego rynku.

- Stany Zjednoczone zamroziły aktywa pięciu dużych rosyjskich banków, ograniczyły możliwość handlowania z państwowymi rosyjskimi firmami, bardzo utrudniły obrót rosyjskimi akcjami i obligacjami, które są dzisiaj de facto bezwartościowe - powiedział dla Gazety.pl szwedzki ekonomista Anders Aslund. - Efekt jest taki, że niemal nikt nie chce dzisiaj handlować z Rosją. W pierwsze dwa tygodnie wojny 31 rosyjskich spółek notowanych na londyńskiej giełdzie straciło na wartości 98 proc.

Więcej o: