Wrocław. Pseudotaksówkarze żerują na uchodźcach. Żądają kilkuset złotych za kurs

Uchodźców w Polsce przybywa każdego dnia - jedni próbują pomóc, a inni żerują na ich krzywdzie. Coraz więcej nieuczciwych przewoźników próbuje wykorzystać sytuację Ukraińców. Takie sytuacje zdarzają się między innymi we Wrocławiu.

We Wrocławiu obywatele Ukrainy mogą doświadczyć nieprzyjemnych sytuacji, w które wplątują ich nieuczciwi przewoźnicy. Jak donoszą mieszkańcy Wrocławia, stawki za przejazd są nawet siedmiokrotnie wyższe. W taki sposób mieli zostać oszukani dwaj Ukraińcy, którzy chcieli się dostać z Dworca Głównego we Wrocławiu do jednej z dzielnic miasta, oddalonej o kilka kilometrów. 

Zobacz wideo Włamał się do 28 lokali usługowych na terenie Wrocławia, kradł pieniądze i jedzenie

Pani Anna, mieszkanka Wrocławia, przekazała Onetowi, że jeden z nieuczciwych przewoźników miał wziąć od dwóch obywateli Ukrainy 350 zł po przejechaniu ośmiu kilometrów. Potwierdziła to także inna mieszkanka, pani Katarzyna. "Kierowca taxi chciał 350 zł za kurs na Pilczyce, na ul. Tkacką. Dwoje Ukraińców" - poinformowała w Internecie.

Rozmówczyni Onetu tłumaczy, że samochody członków "mafii pseudotaksówkarzy", pobierających wygórowane kwoty za przejazdy, parkują często przy Dworcu Głównym we Wrocławiu od strony ul. Suchej. Jak informuje, stawki są średnio cztery razy wyższe od klasycznych.

Co istotne, na parking Dworca Głównego PKP we Wrocławiu od strony poczty, przy ul. Piłsudskiego mogą wjechać tylko samochody Maxi Taxi. Korporacja wynajmuje teren od PKP na czas nieokreślony. Za nieuprawniony wjazd na ten teren, można zapłacić karę w wysokości 450 zł.

Wrocław. Celem "pseudotaksówkarzy" są obcokrajowcy, którzy nie znają polskich realiów

O tym, że od pewnego czasu we Wrocławiu działają nieuczciwi przewoźnicy, opowiedział Onetowi też szef jednej z korporacji taksówkarskich. Mężczyzna woli pozostać anonimowy w obawie przed możliwym zniszczeniem samochodu lub personalną agresją.

Niestety, jest sporo kierowców, którzy 'udają' taksówkarzy, a nie mają z nami nic wspólnego. Na swoich pojazdach naklejają niby jakieś numery licencji, których nie mają. Mało tego, zdarza się, że oznaczają się numerami prawdziwych taksówkarzy i potem, kiedy oszukają pasażerów, to oni mają problemy. Najczęściej zasadzają się na cudzoziemców - ich najłatwiej naciągnąć, bo nie są u siebie i nie znają stawek. Od dawna oczekujemy od rządzących, by rozwiązali ten problem systemowo

- podkreślił rozmówca. Według stawek zatwierdzonych we Wrocławiu, start podróży powinien wynieść 9 zł, potem w tzw. pierwszej taryfie można naliczyć maksymalnie 4 zł za kilometr. Nieuczciwi taksówkarze, jeżdżąc po mieście włączają kolejne taryfy, gdzie stawki są wyższe i pobierają za kurs np. 100 zł.

Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr CywińskiCywiński: jeśli teraz nie będzie się umierało za Kijów, to będzie trzeba za Gdańsk

Wrocław. Komenda policji nie otrzymała oficjalnych zgłoszeń o przestępstwie

Wrocławska policja nie odnotowała natomiast oficjalnych zgłoszeń, dotyczących tego procederu. Zapowiedziano jednak kontrole w miejscach, gdzie przebywają Ukraińcy szukający schronienia.

Zarówno w Komisariacie Policji Wrocław Stare Miasto, jak też Komisariacie Wrocław Krzyki, w obrębie których znajduje się dworzec kolejowy Wrocław Główny, nie odnotowano zgłoszeń dotyczących oszustw związanych ze świadczeniem usług przewozowych na szkodę uchodźców z Ukrainy. Tego rodzaju przestępstw nie odnotowano również w innych jednostkach terenowych powiatu wrocławskiego, jak też na terenie samego Komisariatu Kolejowego

- powiedział Onetowi nadkom. Kamil Rynkiewicz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Do Wydziału Transportu we Wrocławiu również nie wpłynęła ani jedna oficjalna skarga poruszająca problem pseudotaksówkarzy. Jak zaznacza Patryk Załęczny z biura prasowego wrocławskiego Ratusza tylko "udokumentowana skarga" może stanowić podstawę do ustalenia faktycznych okoliczności zdarzenia, a w przypadku stwierdzenia naruszenia przez przewoźnika przepisów - do wyciągnięcia wobec niego konsekwencji.

Adam Niedzielski, minister zdrowia, zdjęcie ilustracyjneUchodźcy leczeni poza kolejnością? Niedzielski: To absolutnie nieprawda

Zwrócono też uwagę, że wrocławska policja stara się na bieżąco uczulać obcokrajowców na różnego rodzaju sytuacje, z którymi mogą się spotkać w naszym kraju. Sprawdzany jest też każdy sygnał, świadczący o zagrożeniu:

Policjanci starają się przekazywać im wiedzę prewencyjną bezpośrednio, ostrzegając przed możliwymi zagrożeniami, a także wręczają ulotki informacyjne poruszające m.in. tematykę bezpieczeństwa w podróży. Sprawdzamy każdy sygnał, który może świadczyć o jakimkolwiek zagrożeniu, tak, by móc od razu na nie zareagować. Jednak wśród nich nie ma na razie informacji o przewoźnikach, którzy mieliby oszukiwać uchodźców z Ukrainy stosując zawyżone stawki

- podkreślił nadkom. Kamil Rynkiewicz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu

Wrocław. Problem wyłudzania pieniędzy od uchodźców zgłoszony do prokuratury

Sprawą zainteresował się również minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro. "Kilkaset złotych za przejechanie kilku kilometrów! Nie może być zgody państwa na takie żerowanie na ludzkiej krzywdzie. Dlatego na moje polecenie prokuratura zajmie się bulwersującymi przypadkami naciągania uchodźców. Winni nie mogą pozostać bezkarni" - napisał na Twitterze.

Obecnie prowadzone jest postępowanie dotyczące działań oszustów (w tym lichwiarzy i nieuczciwych przewoźników), którzy wykorzystują krytyczną sytuację Ukraińców uciekających przed wojną i żerują na ich krzywdzie. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Warszawie - poinformowała z kolei Prokuratura Krajowa.

Oszuści zostaną ukarani - grozi im do 8 lat więzienia

Problem wykorzystywania obcokrajowców nie jest nowy, jeszcze przed wybuchem wojny dochodziło do sytuacji, w których osoby przyjeżdżające na Dworzec Centralny i korzystające z usług transportowych, były tak oszukiwane - podkreśla w rozmowie z Onetem insp. Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

- Zwiększyliśmy przekaz informacyjny w stosunku do obywateli Ukrainy, m.in. rozdając ulotki i rozmawiając z nimi osobiście czy poprzez wolontariuszy, aby byli ostrożni i zwracali uwagę na cennik, tak, aby nie dali się oszukać. Każdą taką sprawę będziemy traktować indywidualnie i sprawdzać, czy nie doszło do oszustwa. Podstawą prawną może tu być artykuł 286 Kodeksu karnego - dodaje.

Z Art. 286. Kodeksu karnego wynika: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".

Więcej o: