Łódź. Studentka z Ukrainy napisała do uczelni ws. licencjatu. "Zdaję najlepszy egzamin. Egzamin życia"

"Wspominam babcię, która opowiadała o wojnie, o niemieckim czołgu na naszym podwórku. Ona by nie zrozumiała, gdybyśmy teraz wyjechali" - napisała w liście do Uniwersytetu Łódzkiego Ukrainka Wiktoria Ptaszyńska, na co dzień studiuje na UŁ. Wojna w Ukrainie zastała ją w rodzinnej Winnicy, więc została tłumaczką Czerwonego Krzyża. W wolnych chwilach pisze pracę licencjacką.

"Wojna? Jaka wojna?! Przecież studiuję, mam licencjat do napisania, praktyki do odbycia" - to pierwsza reakcja Wiktorii Ptaszyńskiej, studentki III roku anglistyki na Uniwersytecie Łódzkim na wieść o ataku Rosji na Ukrainę. Pierwsze godziny od wybuchu wojny były spokojne, ale krótko po nich nastąpił wybuch, który opisała w liście wysłanym do uczelni.

Zobacz wideo Prof. Iwanow: Putin planował upokorzyć Ukrainę

"Już pomiędzy godziną 8 a 9 usłyszeliśmy bardzo głośny wybuch, jakby pod naszym oknem, ale okazało się, że trafili w skład amunicji w odległej o 20 kilometrów Kalinówce. W mieście zawyły syreny. Od tego momentu życie się zmieniło, myśleliśmy, jak się ratować, gdzie i czym wyjechać, no i czy warto" - czytamy w treści listu, który opublikował Uniwersytet Łódzki na swojej oficjalnej stronie. 

Wojna w Ukrainie. Studentka Uniwersytetu Łódzkiego w środku wydarzeń

Wojna w Ukrainie trwa już 15 dzień. Każdego dnia Ukraińcy walczą o swoją suwerenność. Miliony obywateli zdecydowało się na emigrację. Tylko do Polski przybyło już ponad milion osób, a liczba ta wciąż rośnie. Na ucieczkę nie zdecydowała się Wiktoria. Została w Winnicy, która leży w środkowej części Ukrainy, nad Bohem, na wschodnim Podolu, 260 km na południowy zachód od Kijowa. Miasto jest stolicą rejonu i obwodu winnickiego, liczyło (przed wojną w Ukrainie) 370 tys. mieszkańców.

Wiktoria zajęła się wolontariatem w biurze Czerwonego Krzyża. Pomaga obcokrajowcom, którzy nie znają ukraińskiego

"Pierwsze dwa dni upłynęły nam jak we mgle, nie spaliśmy, budziliśmy się co półtorej godziny na dźwięk syren alarmów przeciwlotniczych. Siostra, która ma 10 lat, strasznie się bała. Zapewniałam ją, że jest bezpiecznie, że nic się nie stanie, a ona spytała mnie: 'Skoro tak bezpiecznie, to dlaczego trzęsą ci się ręce?'. Okazało się, że nie kontrolowałam ich zupełnie... " - opisuje ukraińska studentka. 

Więcej informacji o wojnie w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Jej rodzina również zdecydowała, że nie będzie wyjeżdżać z Winnicy. Powodów jest kilka. Wśród nich Wiktoria wymienia m.in. brak samochodu, który wytrzymałby tak długą podróż oraz wątek rodzinny związany z II wojną światową

Pacjenci z Ukrainy trafią do Unii Europejskiej. Jest już 10 tysięcy łóżekPacjenci z Ukrainy trafią do Unii Europejskiej. Jest już 10 tysięcy łóżek

"Trudno powiedzieć, czy robię dużo dobrego dla Ukrainy i czy jestem dzielna. Staram się, ale przyznaję, że czasem ogarniają mnie wątpliwości, czy nie mogłabym więcej. Zawsze wtedy wspominam babcię, która opowiadała o wojnie, o niemieckim czołgu na naszym podwórku. Ona by nie zrozumiała, gdybyśmy teraz wyjechali. Nigdy by nam nie wybaczyła..." - napisała.

Wiktoria razem z rodziną uratowała już kilka istnień. Do swojego domu przyjęli krewnych z Mariupola. Uratowała kota sąsiadów, a jej matka udostępniła piwnicę dla Czerwonego Krzyża. "Nie wiadomo, czego bać się bardziej: bomb czy maruderów rabujących ludziom dobytek" - dodała studentka.

Studia w Łodzi pozwoliły jej pomóc. "Zdaję najlepszy egzamin. Egzamin życia"

Pomoc w Czerwonym Krzyżu umożliwiło jej studiowanie anglistyki na Wydziale Filologicznym UŁ. "Teraz zdaję tutaj najlepszy egzamin, jaki można sobie wymarzyć, egzamin życia. Wspaniałe jest to, że mogę dzwonić do Polski w różnych sprawach i mówić po polsku, mogę komunikować się spokojnie z Brytyjką po angielsku. To jest wolność, w tym jest sens naszej nauki na filologii UŁ. Poznałam dużo nowego słownictwa w związku z obecną sytuacją. Staram się szukać dobrych stron tego, co robię. Wierzę, że wojna się skończy, a moja znajomość języków obcych będzie jeszcze lepsza" - opisuje w liście do uczelni studentka. 

Ćwiczenia wojskowe AnakondaWojsko wysyła zawiadomienia. Obowiązkowe szkolenia dla rezerwistów w Polsce

Wojna nie zaprzepaści jej studiów. Wiktoria przyznała, że dotychczas udało jej się połączyć na zajęcia tylko dwukrotnie. Ale możliwość studiowania online sprawi, że dopóki będzie miała połączenie, to będzie się uczyć. Prowadzący zajęcia na UŁ okazują dziewczynie dużo zrozumienia. 

*********

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Specjalne wydanie po ukraińsku z najnowszymi informacjami z Ukrainy. Gazetę możesz pobrać bezpłatnie tutaj >

Więcej o: