Lubartów. 30-latek nie chciał zejść z dachu samochodu. Kierowca zawiózł go pod komendę [WIDEO]

30-letni przechodzień wskoczył na dach samochodu przepuszczającego pieszych na pasach i odmówił zejścia. Kierowca pomocy postanowił szukać pod komendą. Teraz niesfornemu mężczyźnie grozi nawet pięć lat więzienia.
Zobacz wideo Lubartów. Policja publikuje film z podróży mężczyzny na dachu samochodu

Do niecodziennej sytuacji doszło kilka dni temu w Lubartowie (woj. lubelskie). Jak informuje tamtejsza policja, 30-letni mężczyzna wskoczył na dach busa i odmówił zejścia. Zdezorientowany kierowca pomocy szukał pod komendą.

Lubartów. Mężczyzna wskoczył na dach przejeżdżającego samochodu i odmówił zejścia

Do zdarzenia doszło w pierwszej połowie lutego. Kiedy jadący ulicą Powstańców Warszawy kierowca busa przepuszczał pieszych na przejściu, na maskę jego samochodu wskoczył pewien mężczyzna. 30-latek wspiął się na dach pojazdu, uszkadzając przy tym przednią szybę auta, i odmówił zejścia. "Będący w szoku kierowca zadzwonił na numer alarmowy, informując o tym zdarzeniu. Zapewne bojąc się o własne zdrowie, nie wysiadł z pojazdu, tylko od razu skierował się do lubartowskiej komendy policji, która mieści się kilka ulic dalej. Przez całą drogę jechał tak z intruzem na dachu" - informują policjanci.

Więcej wiadomości z kraju znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Niemcy. Dzik zdemolował salon, a potem odpoczywał na kanapie. Nietypowa interwencja policjiDzik zdemolował salon, a potem odpoczywał na kanapie. Wypuścili go policjanci

Rodeo na masce samochodu. Mężczyźnie grozi nawet do pięciu lat więzienia

Jak widzimy na nagraniu miejskiego monitoringu, które opublikowała policja, po dojechaniu pod komendę 30-latek został natychmiast zatrzymany, a następnie osadzony w policyjnym areszcie. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał, że nie pamięta dokładnego przebiegu zdarzenia i nie wie, co nim kierowało. Właściciel busa oszacował powstałe straty na ponad sześć tys. zł, a mężczyźnie został przedstawiony zarzut zniszczenia mienia. Teraz grozi mu kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.

Zdjęcie ilustracyjnePoszukiwany zgłosił się na policję z walizkami. "Męczyło go ukrywanie się"

Więcej o: