Namioty, śpiwory, całe obozowiska. Amerykanie od miesiąca szykują się na uchodźców z Ukrainy

Amerykańskie wojsko na wszelki wypadek planuje, co zrobić jeśli z Ukrainy na zachód ruszą tysiące uchodźców. W rozmowie z Gazeta.pl firma współpracująca z wojskiem USA w Polsce przyznaje, że wstępne przygotowania były już w styczniu. Teraz pośrednio potwierdza to Pentagon.

- Udzielanie wsparcia w sprawnej ewakuacji to jest coś, czym mogliby się zająć i zrobiliby to raczej dobrze - stwierdził w poniedziałek rzecznik Pentagonu, mówiąc o tym, po co amerykańscy żołnierze w południowo-wschodniej Polsce. John Kirby mówił, że spadochroniarze z 82. Dywizji są szkoleni między innymi do takich zadań. - Jak konkretnie miałoby to wyglądać i jak mieliby to robić, to już kwestia wspólnych ustaleń z polskimi władzami - dodał.

Zobacz wideo

Niecodzienne zamówienia w systemie

To było pierwsze przyznanie, choć dość ogólnikowe, do tego, w jakim charakterze zostali przysłani do nas dodatkowi amerykańscy żołnierze. Ogólnie w odpowiedzi na kryzys pomiędzy Rosją, Ukrainą i NATO. Mają być sygnałem pod adresem wszystkich zainteresowanych, że USA są zdeterminowane i będą wspierać swoich sojuszników. Poza byciem i siedzeniem w prowizorycznych obozowiskach spadochroniarze mają jednak pewne konkretne zadania, których można się ogólnie domyślić.

- Przygotowania były zauważalne od co najmniej drugiej połowy stycznia. Miały formę szeregu różnych kontraktów logistycznych związanych ze wsparciem operacji wojska USA w Europie Centralnej - mówi Gazeta.pl Ron Farkas, właściciel firmy logistycznej i doradczej Poland-US Operations. Były oficer lotnictwa wojskowego USA, logistyk, który osiadł w Polsce. System kontraktowy Pentagonu, oficjalnie jawny, ale faktycznie na tyle zawiły i rozległy, jest przejrzysty jedynie dla specjalistów. Jak mówi Farkas, umieszczono w nim zapytania o możliwość szybkich dostaw całych miasteczek namiotowych wraz z odpowiednim zapleczem w postaci generatorów, odbioru odpadów czy brudnych ubrań do prania.

Na dowód Amerykanin pokazuje część z dokumentów. Niektóre są opisane jako zaplecze dla żołnierzy USA w ramach odbywających się właśnie ćwiczeń NATO Saber Strike 2022. Jednak wśród zapytań są też takie na dostawy niesprecyzowanych, ale znacznych ilości śpiworów, poduszek, karimat, łóżek polowych. I to w terminach kilkudniowych. - Mogę powiedzieć tyle: Dla naszych żołnierzy nie zamawia się takich rzeczy - stwierdza Farkas. Były amerykański wojskowy dodaje, że w zapytaniach i kontraktach miejscami celowo jest stosowany niejasny język, unika się podawania konkretnych miejsc dostaw czy ilości zamówionych przedmiotów. - Jest ewidentne, że Pentagon chce unikać używania takich sformułowań jak "uchodźcy" - tłumaczy.

Amerykańscy żołnierze lądowali w JasionceKolejni amerykańscy żołnierze wylądowali w Polsce. Spotkanie dowódców

Zdaniem Farkasa, w jego ocenie jest ewidentne, że amerykańskie wojsko poczyniło już pewne przygotowania na ewentualność wybuchu wojny na Ukrainie, konieczności ewakuacji stamtąd obywateli państw NATO i przyjęcie ukraińskich uchodźców. Zaznacza, że z jego doświadczenia wynika, iż Pentagon nie robiłby czegoś takiego bez porozumienia z polskimi władzami. Warszawa musi być więc też w jakimś stopniu zaangażowana w przygotowania już od stycznia.

- Bycie przygotowanym to krok w kierunku odstraszania przeciwnika. Przygotowywanie się na rosyjską inwazję i jej skutki to nie wzniecanie paniki, ale zapobieganie jej. Ci, którzy zostaną na Ukrainie, aby walczyć, będą mogli się na tym lepiej skupić, wiedząc, że ich najbliżsi są bezpieczni za zachodnią granicą - twierdzi Farkas. Dodaje, że skoro żołnierze USA są w Polsce, ewidentnie są prowadzone przygotowania na najgorszy scenariusz po stronie amerykańskiej i polskiej, to teraz warto skupić się na tym, aby jak najlepiej je skoordynować.

Polskie władze również prowadzą bowiem przygotowania na ewentualnych uciekinierów ze wschodu. Pojawiły się już informacje o poszukiwaniu miejsc ich zakwaterowania.

Generał Christopher Donahue niedługo przed odlotem z KabuluOstatni wyleciał z Afganistanu, teraz przyleciał do Polski

Pierwsza akcja

Jakie realnie zadania mają żołnierze przerzucani teraz do Polski, pokazują też wydarzenia nocy z wtorku na środę. Krótko przed północą z lotniska w Mielcu, gdzie powstało główne obozowisko żołnierzy 82. Dywizji, wystartował śmigłowiec UH-60M Blackhawk w wersji ewakuacji medycznej. Jeden z kilku, które tam przyleciały w ciągu minionego tygodnia. Skierował się do przejścia granicznego z Ukrainą w Korczowie, gdzie wylądował krótko przed północą. Na maszynę czekał już czarny samochód, który najprawdopodobniej przyjechał z Ukrainy. Do śmigłowca wsiadło kilka osób, po czym odleciał na lotnisko w Rzeszowie. Tamtejszy szpital potwierdził, że w nocy przyjął jedną chorą osobę. Według nieoficjalnych informacji to obywatelka USA ewakuowana z Ukrainy z powodów zdrowotnych.

Tego rodzaju zadania to chleb powszedni amerykańskich wojsk szybkiego reagowania, do których należy 82. Dywizja. Na wielką skalę ta sama jednostka realizowała w sierpniu w Kabulu. Nie bez przypadku rozmieszczono ją teraz tuż pod ukraińską granicą, choć inne oddziały wojska USA stacjonujące w Polsce są na jej drugim krańcu.

Wymowny jest też fakt, że na lotnisku w Mielcu w ostatnich dniach zjawił się nawet CV-22B Osprey, czyli specjalistyczna maszyna służąca w tej wersji siłom specjalnym USA. Jest hybrydą śmigłowca i samolotu, czyli może startować i lądować w terenie, jednocześnie mając duży zasięg i wysoką prędkość przelotową. Świetne, choć drogie, narzędzie do wykonywania dalekich rajdów z komandosami na pokładzie. O obecności oddziałów sił specjalnych wojska USA w Polsce nic oficjalnie nie wiadomo, ale nie byłoby to niczym zaskakującym. Amerykanie regularnie współpracują ze swoimi polskim odpowiednikami i pojawiają się w naszym kraju.

Zobacz wideo
Więcej o: