Warszawa. Pasażerka oskarża kierowcę Bolta o molestowanie. Jest stanowisko policji

Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia, do którego miało dojść w Warszawie w aucie prowadzonym przez kierowcę aplikacji Bolt. Jedna z pasażerek twierdzi, że miała paść ofiarą molestowania. Sprawa została zgłoszona na policję. Biuro prasowe Bolta podkreśla, że współpracuje ze służbami i blokuje kierowców, którzy mogą być niebezpieczni.

Sytuację, do której miało dojść w nocy z niedzieli na poniedziałek, opisała w mediach społecznościowych pani Noemi. Kobieta umieściła komentarz na fanpage'u aplikacji Bolt, za której pośrednictwem zamówiła przejazd.

"Zamówiłam Bolta, który miał mnie zawieźć ze spotkania ze znajomymi na Świętokrzyskiej w Warszawie do domu - na Wolę. Ta trasa zwykle zajmuje jakieś sześć minut o tej porze. Wczorajszej nocy trwała godzinę" - czytamy.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Kobieta twierdzi, że była zmęczona po dwudniowych warsztatach tanecznych i zasnęła w aucie.

"Śniło mi się, że mówi do mnie jakiś męski głos i dotyka mnie po pośladkach. Gdy się obudziłam, okazało się, że to nie był sen… facet ze zdjęcia, czyli kierowca Bolta, wywiózł mnie na jakiś parking, było pusto dookoła, jakieś domy jednorodzinne, niedaleko ogromny piętrowy parking typu Park and Ride" - dodała pani Noemi.

Jak dodała, "wpadła w szał ze strachu" i postraszyła mężczyznę policją. Ostatecznie kierowca odwiózł kobietę do domu.

Zobacz wideo Siemoniak: Każdy wariant, w którym PiS nie ma większości w komisji jest dobry

Policja: Gromadzimy materiał dowodowy

- W sprawie zostało przyjęte zawiadomienie o przestępstwie, wszczęte jest dochodzenie w tej sprawie, gromadzimy materiały dowodowe. Ma to na celu ustalenie okoliczności tego zdarzenia, jak również ustalenie osoby odpowiedzialnej - mówi w rozmowie z Gazeta.pl kom. Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.

Zapytana o to, czy Bolt przekazał już policji dane kierowcy, funkcjonariuszka odpowiedziała, że "nie może zdradzać szczegółowych informacji". 

Rzeczniczka poinformowała nas później, że materiały zostały już przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola celem wszczęcia śledztwa.

Biuro prasowe aplikacji Bolt przekazało w oświadczeniu przesłanym portalowi Kobieta.gazeta.pl, że tego typu zarzuty traktuje "bardzo poważnie", a firma "nie akceptuje takiego zachowania wśród kierowców i kierowczyń zatrudnionych przez floty współpracujące z Bolt".

Pani Noemi była molestowana przez kierowcę. 'Wywiózł mnie na jakiś parking'. Mamy komentarz BoltaPani Noemi była molestowana przez kierowcę. "Wywiózł mnie na parking, dookoła było pusto"

"Nasz zespół odpowiada na wszystkie zgłoszenia przesyłane w aplikacji, blokuje kierowcę na platformie Bolt, tak by nie mógł realizować już przejazdów oraz bada każdą zaistniałą sytuację. Współpracujemy z policją przy każdej sprawie, zapewniając, żeby osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje" - dodano.

Firma podkreśliła m.in., że Bolt "wymaga od swoich partnerów flotowych, którzy zatrudniają kierowców, przedstawienia szeregu dokumentów potwierdzających, czy dana osoba może przewozić ludzi". Chodzi o zaświadczenie o niekaralności, dokumenty identyfikacyjne kierowcy, kopię prawa jazdy kierowcy oraz dowodu rejestracyjnego.

Więcej o: