Protesty po śmierci 37-letniej Agnieszki. "To mogła być moja mama", "Porodówki - sale tortur"

"W takim kraju strach żyć", "Polska zabija kobiety", "To mogła być moja mama" - m.in. takie hasła pojawiły się na transparentach podczas środowych manifestacji po śmierci 37-letniej Agnieszki z Częstochowy. Będącej w pierwszym trymestrze ciąży kobiecie lekarze, jak wynika z relacji jej rodziny, mieli odmówić usunięcia martwego płodu.
Zobacz wideo Obecna ustawa antyaborcyjna zgodna z Konstytucją? Prof. Wiącek: Moim zdaniem nie

W środę wieczorem w polskich miastach odbyły się manifestacje związane ze śmiercią Agnieszki z Częstochowy. W Krakowie protestujący pod hasłem "Opór albo kolejne ofiary!" zebrali się pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Minutą ciszy uczcili pamięć zmarłej 37-latki.

Manifestujący, organizacje pozarządowe i rodzina kobiety wskazują, że śmierć Agnieszki ma związek z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku ws. aborcji. Jak podaje krakowska "Gazeta Wyborcza", podczas demonstracji skandowano: "Macie krew na rękach", "Chcemy wyboru, nie terroru" czy "Solidarność naszą siłą". - Mam nadzieję, że nie będziemy musiały walczyć jak Irlandki, tyle lat. Wierzę, że to się zmieni za rok albo pół, zanim kolejna osoba umrze przez te nieludzkie przepisy - mówiła jedna z protestujących.

"Umarła matka trójki dzieci. Przez chorą ideologię"

W geście solidarności z bliskimi Agnieszki grupa osób zebrała się także w Szczecinie na pl. Pawła Adamowicza. - Boję się, że do Agnieszki i Izy mogą dołączyć kolejne kobiety. Może Dagmara, Laura, Zosia, Ania... I znów będziemy tu tak stać? Co jakiś czas będziemy krzyczeć: ani jednej więcej?! Imiona zaczną się powtarzać. To jest tak przykre. Przyniosłam czerwony znicz. Chciałabym przesłać wyrazy głębokiego współczucia i mentalnie przytulić rodzinę zmarłej Agnieszki, trójkę jej dzieci, które zostały bez mamy - mówiła, cytowana przez portal 24kurier.pl, aktywistka Dagmara Adamiak. - PiS stale mówi, jak bardzo kocha rodziny, jak są ważne i jak bardzo będzie je wspierał. Widzi w nich ostoję społeczeństwa. Ale gdy kobieta umiera... Przecież bez niej rodziny już nie ma. Umarła matka trójki dzieci. Przez chorą ideologię - dodała.

Protesty odbyły się również w innych miastach, m.in. w Katowicach czy Gdańsku przed biurami posłów Prawa i Sprawiedliwości. Na transparentach pojawiły się hasła: "Ani jednej więcej", "Strach żyć w takim kraju", "Polska zabija kobiety", "To mogła być moja mama", "To już kolejna".

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

"Zamieniliście Polskę w getto ciąż. Porodówki - w sale tortur"

Wcześniej w środę oświadczenie w sprawie śmierci Agnieszki wydały aktywistki z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. "Mówimy #AniJednejWięcej, ale zakaz aborcji zabija nas po kolei. Ile trumien przygotować? Dziś złożymy rodzinie zmarłej Agnieszki kondolencje. Czy dołączycie, Julio [Przyłębska - red.], Jarosławie [Kaczyński - red.], Zbigniewie [Ziobro - red.]? Chodźcie do nas. Powiemy wam, czym jest zakaz aborcji. Rządzi bezprawie i śmierć. Zamieniliście Polskę w getto ciąż. Porodówki - w sale tortur" - napisały.

"Gdybyśmy mogły, obrzucałybyśmy was kamieniami. Gdybyśmy mogły, wyciągnęłybyśmy was zza biurek siłą. Gdybyśmy mogły, wywlokłybyśmy was na ulicę. Gdyby to było możliwe, natychmiast zatrzasnęłybyśmy za wami kratki" - dodały.

Siostra zmarłej Agnieszki z Częstochowy zabrała głosSiostra zmarłej 37-latki: Jej mąż błagał lekarzy, by ratowali mu żonę

Nie żyje 37-letnia Agnieszka z Częstochowy

O sprawie 37-letniej Agnieszki, która osierociła trójkę dzieci, poinformowała rodzina kobiety. Komunikat wydał także Aborcyjny Dream Team. Jak przekazali bliscy, będąca w pierwszym trymestrze ciąży bliźniaczej 37-latka 21 grudnia ubiegłego roku trafiła do Wojewódzkiego Szpitala w Częstochowie na oddział ginekologii. Skarżyła się wówczas na coraz silniejsze bóle brzucha i wymioty. "Wcześniej lekceważono jej skargi, mówiąc, że to ciąża bliźniacza i ma prawo tak boleć" - informowała rodzina kobiety.

Po dwóch dniach od przyjęcia na oddział stwierdzono śmierć pierwszego płodu. "Według ekspertyzy lekarskiej, 23 grudnia 2021 zmarł jej pierwszy z bliźniaków. Niestety nie pozwolono na usunięcie martwego płodu, ponieważ prawo w Polsce tego surowo zabrania. Czekano, aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną" - napisali krewni pani Agnieszki.

29 grudnia nastąpiła śmierć drugiego płodu, a zgodnie z relacją rodziny 37-latki, lekarze dopiero po dwóch dniach ręcznie usunęli martwe płody. "Przez ten cały czas, zostawiono w niej rozkładające się ciała nienarodzonych synków. Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci" - podkreśliła rodzina.

Stan kobiety się pogorszył. 25 stycznia pani Agnieszka zmarła.

Śmierć Agnieszki. Pod siedzibą TK płoną znicze. Śmierć Agnieszki. Pod siedzibą TK płoną znicze. "Zakaz aborcji zabija"

Więcej o: