Tomasz Szwejgiert o podsłuchach Pegasusem: Miały ustalić zakres naszej wiedzy o Mariuszu Kamińskim

Na stronie Wiesci24.pl pojawiło się oświadczenie Tomasza Szwejgierta, który odniósł się do ostatnich doniesień, zgodnie z którymi miał być podsłuchiwany systemem Pegasus. Inwigilacja dziennikarza miała mieć miejsce w czasie, gdy pracował nad książką o Mariuszu Kamińskim, szefie MSWiA.

"Nazywam się Tomasz Szwejgiert jestem dziennikarzem. Zastępcą redaktora naczelnego portali sluzbyspecjalne.com i Wiesci24.pl, współautorem pierwszej biografii szefa polskich służb i policji Mariusza Kamińskiego. W latach 2008-2017 byłem współpracownikiem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a wcześniej wywiadu cywilnego. Za swoją pracę byłem wielokrotnie nagradzany, także za rządów PiS" - napisał na wstępie. Wczoraj rzecznik Kamińskiego Stanisław Żaryn informował, że doniesienia o "związkach Szwejgierta z tajnymi służbami są nieprawdziwe".

Tomasz SzwejgiertTomasz Szwejgiert - kim jest? Dziennikarz miał być podsłuchiwany

Tomasz Szwejgiert o pierwszym zatrzymaniu. Nastąpiło "dwa dni po przekazaniu materiałów"

Tomasz Szwejgiert pisze dalej, że we wrześniu 2017 roku przekazał do CBA materiały dotyczące przejęcia aż 500 mln euro "w kontrolowanym przez osoby blisko związane z Prokuratorem Generalnym banku PEKAO S.A". Według dziennikarza, w sprawę prania brudnych pieniędzy mogli być zaangażowani funkcjonariusze ABW.

"Dwa dni po przekazaniu tych materiałów rozpoczęto przeciwko mnie śledztwo, które skutkowało zatrzymaniem mnie 23 stycznia 2018 r. Zostałem też natychmiast zdekonspirowany wobec mojego informatora, który był źródłem moich informacji" - pisze dalej Szwejgiert i twierdzi, że osoba, która miała go "zdekonspirować" to jeden z najbliższych współpracowników Mariusza Kamińskiego.

Zobacz wideo "Autostrada to nie tor wyścigowy" - mówi policja. I karze kierowcę SUV-a aż 2500 zł mandatu

Dziennikarz pisze dalej, że zarzuty przeciwko niemu pochodziły od osób, wobec których Szwejgiert zebrał dowody na ich uczestnictwo w wyłudzeniu VAT. Twierdzi więc, że były to pomówienia, przez które spędził w areszcie tymczasowym ponad 10 miesięcy.

Po wyjściu w grudniu 2018 roku Szwejgiert zaczął drążyć temat swojego zatrzymania. Wspólnie z dziennikarzem Janem Pińskim ustalili, że szef polskich służb Mariusz Kamiński miał rzekomo znać się z pułkownikiem rosyjskiego MSW, co miało zostać utajnione w ankiecie bezpieczeństwa. W IPN dotarli do dokumentów, na podstawie których wywnioskowali, że Mariusz Kamiński "wsypał" swojego kolegę-opozycjonistę. Kamiński miał być też zarejestrowany w Agenturalnej Sieci Operacyjnej SB pod kryptonimem "Marek".

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Michał KołodziejczakCitizen Lab potwierdza dwa nowe przypadki stosowania Pegasusa

Drugie zatrzymanie Tomasza Szwejgierta miało miejsce przed premierą jego książki

Szwejgiert został po raz drugi zatrzymany w październiku 2020 roku tuż przed premierą książki o Mariuszu Kamińskim. "Tym razem izolowano mnie przez prawie 12 miesięcy bez prawa kontaktu, nawet telefonicznego z kimkolwiek bliskim. Miałem tylko ograniczony kontakt z adwokatem" - napisał dziennikarz.

Na koniec Szwejgiert odnosi się już do tego, że miał być podsłuchiwany przez Pegasusa. "Uważam, że użycie przeciwko mnie Pegasusa miało ustalić zakres naszej wiedzy o Mariuszu Kamińskim i jego związkach z wysokiej rangi oficerem rosyjskich służb, które pragnął zachować w tajemnicy oraz o przestępstwach popełnianych przez służby pod jego kierownictwem. Miało także dostarczyć pretekstów do postawienia zarzutów drugiemu współautorowi biografii o Mariuszu Kamińskim - Janowi Pińskiemu. Pierwsze użycie Pegasusa wobec mnie nastąpiło dwa tygodnie po tym jak przesłaliśmy do Mariusza Kamińskiego pytania dot. przygotowywanej książki" - pisze Szwejgiert.

*****

Siema! Gazeta.pl kolejny już raz gra #JedenDzieńDłużej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Każde dodatkowe wsparcie dla tej akcji jest bezcenne. Licytujcie i kwestujcie razem z nami!