Telefon Zaufania może ograniczyć infolinię przez brak dofinansowania. "Dziecko, które połknęło tabletki, nie będzie czekało"

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę alarmuje, że bez wsparcia ze strony budżetu państwa Telefon Zaufania nie będzie dostępny bez przerwy. Pod koniec 2021 roku okazało się, że Państwo nie przeznaczy na jego działalność ani złotówki. - Dziecko, które połknęło tabletki albo chce właśnie skoczyć z dachu i wybierze nasz numer, nie będzie czekało na moment, aż znów infolinia będzie dostępna - ostrzega Monika Sajkowska, prezeska FDDS.

Telefon Zaufania działa nieprzerwanie od listopada 2008 roku. W pierwszych latach działalności współfinansowanie ze środków publicznych oscylowało między 30 a 60 proc. rocznego budżetu utrzymania telefonu. W ostatnich latach wsparcie finansowe drastycznie zmalało i nie przekraczało 6 proc. Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że w 2022 r. nie zostanie udzielone żadne wsparcie dla telefonu 116 111.

- Przez ostatnie lata wsparcie dla Telefonu Zaufania nie było wystarczające, ale jednak było. Mieliśmy nadzieję, że może w przyszłości będzie lepiej, że rząd zrozumie potrzebę naszej działalności. Dawało to przynajmniej minimalne poczucie stabilizacji. Teraz okazało się, że nie tylko nie mamy w rządzie partnera, ale straciliśmy też nadzieję - mówi Gazeta.pl Monika Sajkowska, prezeska Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która prowadzi Telefon Zaufania.

Fundacja przez 13 lat działania odebrała ponad 1,4 miliona połączeń (tylko w ubiegłym roku ponad 57 tysięcy), odpowiedziała na ponad 92 tysiące wiadomości i przeprowadziła ponad 3,3 tysiąca interwencji w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia dziecka. A sytuacji takich z roku na rok jest coraz więcej. W 2018 r. było ich 346, w 2019 - 519, w 2020 - 747, w 2021 - aż 823. 

Zobacz wideo Pandemia uderza w młodych. Psychiatra: Narastają w nich trudne emocje

Więcej najnowszych wiadomości z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

W tej chwili telefon działa wyłącznie dzięki hojności indywidualnych obywateli, prywatnych fundacji i firm. Jednak w sytuacji braku jakiegokolwiek wsparcia ze strony budżetu państwa, a także m.in. z uwagi na rosnące koszta, jego dalsze działanie w trybie 24/7 nie będzie możliwe, co pozbawi wiele dzieci szansy na pomoc, także w dramatycznych sytuacjach.

Apel do premiera Mateusza Morawieckiego ws. współfinansowania dla Telefonu Zaufania można podpisać tutaj.

"Dziecko, które połknęło tabletki, nie będzie czekało, aż infolinia będzie dostępna"

- Stoimy przed takim zagrożeniem, że będziemy musieli ograniczyć dostępność Telefonu Zaufania. W sytuacji, gdy nie będziemy mieć środków na wystarczające utrzymanie linii, będziemy zmuszeni wyznaczyć godziny pracy na te, kiedy dzwoni najwięcej dzieci - tłumaczy prezes FDDS.

- To już jest ostateczna decyzja, ale może okazać się nieunikniona. To nie jest tak, że są jakiekolwiek godziny, gdy nasza pomoc nie jest potrzebna. Są takie, gdy tych telefonów jest po prostu mniej - dodaje.

Jak zaznacza, specjaliści FDDS podejmują średnio trzy interwencje ratujące życie dziecka dziennie.

- Dziecko, które ma niewielki problem z rówieśnikami, czy w rodzinie, zadzwoni do nas, nawet gdy ograniczymy dostępność połączeń. Sprawdzi, kiedy może się z nami skontaktować i wtedy zadzwoni. Jednak, dziecko, które połknęło tabletki albo chce właśnie skoczyć z dachu i wybierze nasz numer, nie będzie czekało na moment, aż znów infolinia będzie dostępna - ostrzega Monika Sajkowska.

- Takie sytuacje mogą i będą się zdarzały, gdy ograniczymy naszą infolinię. Tak wygląda nasza rzeczywistość - zaznacza.

- Stąd nasz apel i petycja do premiera Mateusza Morawieckiego. Mamy nadzieję, że ta decyzja rządu może zostać zmieniona i nie będziemy musieli podejmować tak drastycznych kroków - kończy.

Co siódme dziecko w Polsce jest niezadowolone ze swojego życia

- Zgodnie z wynikami badań opublikowanymi przez Rzecznika Praw Dziecka, co siódme dziecko w Polsce odczuwa na tyle silne niezadowolenie ze swojego życia, że zagraża to jego zdrowiu psychicznemu. Problemy te nie znikają, a ich skala rośnie. Sytuacja izolacji, nauki zdalnej nie stanowi warunków sprzyjających prawidłowemu rozwojowi psychospołecznemu - mówi Gazeta.pl psycholożka i psychoterapeutka Barbara Piwek.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przeprowadziła raport ilościowy, którego wyniki potwierdzają tę tezę. Dokument obrazuje negatywne doświadczenia młodzieży w czasie pandemii. Jego stworzeniu przyświecał cel poznania skali doświadczania przez młodzież różnego rodzaju przemocy i krzywdzenia w okresie zamknięcia szkół.

Wyniki raportu wskazują, że ponad co czwarty młody Polak (27,2 proc.) w wieku 13-17 lat doświadczył w okresie od połowy marca do końca czerwca co najmniej jednej z badanych form krzywdzenia, a 15,8 proc. respondentów doświadczyło jednej, 6,2 proc. - dwóch, a 5,2 proc. co najmniej trzech form krzywdzenia.

Co siódmy młody człowiek (15 proc.) doznał przemocy ze strony rówieśników, co dziewiąty (10,8 proc.) ze strony bliskiej osoby dorosłej. Wykorzystywania seksualnego doświadczyło 10,2 proc. badanych.

Tymczasem dzieci i młodzież nie mogą liczyć na wystarczające wsparcie także w instytucjach lokalnych. Tam oferty wsparcia okazują się zbyt ubogie wobec narastających potrzeb.

Lokalna oferta wsparcia? Niewystarczająca

W ramach działań FDDS przeprowadzono także diagnozę sytuacji lokalnej oferty wsparcia i pomocy dla dzieci pokrzywdzonych przestępstwem i ich opiekunów. 

- Badanie pokazało, że realną przeszkodą utrudniającą pomoc dzieciom jest m.in. niewystarczająca liczba miejsc świadczących pomoc psychologiczną dla dzieci i młodzieży, zbyt wąska oferta pomocy oraz mała liczba specjalistów: psychiatrów, seksuologów oraz psychologów i terapeutów pracujących z małymi dziećmi - przekazuje w rozmowie z Gazeta.pl badaczka Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę Katarzyna Makaruk.

Jak podkreśla, w prawie połowie badanych Ośrodków Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem dziecko w ogóle nie ma możliwości skorzystania z wizyty psychiatrycznej, ale w niemal wszystkich placówkach tego typu oferowana jest pomoc psychologiczna dla dzieci. Jednak ta forma wsparcia ogranicza się często tylko do kilku konsultacji.

Przemysław Czarnek w Sejmie, 12.01. 2021 r.Czarnek za depresję uczniów wini opozycję. "Te słowa nigdy nie powinny paść"

Na początku pandemii w wielu instytucjach pomocowych czasowo rezygnowano ze spotkań stacjonarnych, w tym konsultacji i terapii. Niektóre z nich nie przyjmowały nowych pacjentów. W przypadku małych dzieci spotkania z terapeutami odbywały się przeważnie stacjonarnie, natomiast z nastolatkami - online.

Sytuacja pandemiczna pogorszyła funkcjonowanie szczególnie tych rodzin, w których wcześniej występowały różne problemy oraz zachowania przemocowe. Prawie co trzeci z badanych nastolatków w wieku 13-17 lat uznał, że w pierwszych miesiącach pandemii jego samopoczucie się pogorszyło.

MEiN uruchamia swój telefon zaufania. Na jego czele egzorcysta

Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek podkreśla, że na wsparcie psychologiczne dzieci ma zostać przeznaczone siedem milionów złotych. Z tych środków zostanie pokryta m.in. działalność nowej infolinii dla dzieci i rodziców.

Jej prowadzenie przez najbliższe dwa miesiące zlecono fundacji Auxilium, której przewodzi ksiądz Józef Partyka, który jest także egzorcystą. Na ten cel do końca października Auxilium dostanie 171 tysięcy złotych.

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieżyCzarnek zdecydował. Telefon zaufania dla dzieci poprowadzi egzorcysta

Ministerstwo tłumaczy, że wybór fundacji podjęty został ze względu na doświadczenie tej instytucji oraz wykwalifikowaną kadrę, która działa w "Auxilium". Sama fundacja, "której celem jest dobrostan człowieka rozumianego jako jedność duszy, psychiki i ciała", działa dopiero od 2019 roku. Prowadzi specjalistyczne poradnie i telefon zaufania "Arka", który obejmuje diecezję tarnowską. Dzwoniący mogą otrzymać pomoc psychologów, księży, egzorcystów lub doradców od naprotechnologii (leczenia niepłodności z wykorzystaniem drobnych zabiegów chirurgicznych czy stosowania środków hormonalnych oraz terapii. Warto podkreślić, że metoda ta nie jest skuteczna w większości przypadków niepłodności).

Sam duchowny Józef Partyka jest natomiast wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uczelni, której absolwentem jest także minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Więcej o: