Grupa Granica: Straż Graniczna wywiozła nastolatka w stanie skrajnej hipotermii. "Zniknął ze szpitala"

Pochodzący z Syrii osiemnastolatek w stanie skrajnego wyczerpania, z objawami hipotermii drugiego stopnia został wywieziony przez Straż Graniczną ze szpitala w Siemiatyczach - podaje Grupa Granica. Rzeczniczka SG Katarzyna Zdanowicz przekazała Gazeta.pl, że nie posiada informacji o wspomnianej sytuacji

We wtorek granicę z Białorusi do Polski nielegalnie próbowało przekroczyć 68 osób. Straż Graniczna poinformowała, że dwie grupy kilkunastoosobowe nielegalnie przekroczyły granicę na odcinku ochranianym przez placówkę Straży Granicznej w Mielniku.

Od początku miesiąca SG niemal każdego dnia informuje o kilkudziesięciu migrantach, którym udaremnia próbę przedostania się do Polski. Te liczby są dużo mniejsze niż jesienią i o kryzysie na wschodniej granicy mówi się już dużo mniej.

Więcej najnowszych informacji o sytuacji na granicy przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Jednak nie znaczy to, że na Podlasiu nie ma ludzi w potrzebie. Poza osobami, którym SG udaremnia przedostanie się przez granicę, są też takie, którym się to udaje. Po zatrzymaniu już w Polsce wciąż grożą im wywózki - pomimo tego, że na Podlasiu jest od kilku do nawet kilkunastu stopni mrozu. Aktywiści starają się zapobiegać push-backom i ratować migrantów. 

Zobacz wideo Jak poradziła sobie Polska z kryzysem na granicy? Aleksander Kwaśniewski ocenia

SG wywiozła 18-latka w stanie skrajnego wyczerpania

We wtorek Grupa Granica poinformowała, że w okolicach Sutna grupa aktywistek i aktywistów Grupy Granica i Fundacji Ocalenie udzieliła pomocy ośmioosobowej grupie migrantów z Syrii, Jemenu, Palestyny i Egiptu.

"Jeden z nich - pochodzący z Syrii osiemnastolatek - był w stanie skrajnego wyczerpania, z objawami hipotermii drugiego stopnia. Po wezwaniu karetki chłopak został zabrany do szpitala w Siemiatyczach. Przed trzecią w nocy aktywistki i aktywiści przekazali mu w szpitalu ubrania, jedzenie i środki czystości. Pomimo starań nie zdołaliśmy zapewnić mu prawnej ochrony przed wywózką" - piszą aktywiści.

W środę rano okazało się, że nastolatek został wywieziony z powrotem do Białorusi przez Straż Graniczną z Mielnika. Do tej pory nie możemy ustalić, gdzie jest. Wywózka człowieka będącego w takim stanie oznacza bezpośrednie zagrożenie dla jego życia - stan zdrowia chłopaka nie pozwoli mu przeżyć kolejnych nocy i dni w ekstremalnych warunkach, jakie panują na granicy.

Rzeczniczka SG Katarzyna Zdanowicz przekazała Gazeta.pl, że nie posiada informacji o wspomnianej sytuacji. - We wtorek do szpitala w tym regionie trafił 19-letni mężczyzna. Jego stan był dobry i nie został przyjęty na oddział. Nie wiem, czy to ta sama osoba, o którą pani pyta. Nie mam informacji o tak licznej grupie, o której informuje Grupa Granica - podkreśliła.

Gdy otrzymamy szczegółowe informacje w tej sprawie, tekst zostanie zaktualizowany.

Grupa Granica potwierdziła nam, że przed trzecią w nocy aktywistki i aktywiści przekazali mu w szpitalu ubrania, jedzenie i środki czystości. Około siódmej rano nikt nie mógł znaleźć nastolatka w siemiatyckim szpitalu. Do tej pory nie udało się ustalić jego położenia.

Osoby współtworzące i wspierające Grupę Granica tylko od 1 stycznia do dziś pomogły 17 nastolatkom i dzieciom - najmłodsze miało zaledwie półtora roku.

10 stycznia Grupa Granica poinformowała, że aktywiści uratowali rodzinę z czwórką dzieci. Imigranci trafili we wtorek pod opiekę Fundacji Mała Ojczyzna z Michałowa.

Aktywiści uratowali rodzinę z czwórką dzieci

Mieszkańcy Podlasia, współpracujący z Grupą Granica odnaleźli w niedziele Syryjską rodzinę, błąkającą się po przekroczeniu polsko-białoruskiej granicy po podlaskich lasach, w okolicy Michałowa odnaleźli w niedzielę (9 stycznia) po 2 w nocy mieszkańcy Podlasia, współpracujący z Grupą Granica. 

"Wspólnymi siłami mieszkanek i mieszkańców Podlasia, aktywistów z Grupy Granica oraz przewodniczącej Rady Gminy Michałowo – Marii Ancipiuk – udało się skutecznie zapobiec wywózce i połączyć rodzinę z 4 dzieci. Trwało to prawie 20 godzin, przy skrajnie złych warunkach pogodowych i mroźnej temperaturze" - podają aktywiści.

Jak informowała Grupa Granica, osoby te - pochodzące z Syrii - doświadczyły przemocy ze strony służb białoruskich, a ich życie i zdrowie były zagrożone. "Gdyby nie pomoc mieszkanek Podlasia, aktywistek, przedstawicieli rady Michałowa, doszłoby do rozdzielania rodziny z dziećmi. Była to kolejna trudna i wyczerpująca interwencja humanitarna na Pograniczu" - dodają wolontariusze.

Więcej o: