Warszawa. Policjant miał złamać 19-latce rękę w trzech miejscach. Prokuratura umorzyła sprawę

Podczas interwencji policji na manifestacji w Warszawie w 2020 r., 19-letniej wówczas Aleksandrze policjant miał złamać rękę w trzech miejscach. Ręka prawdopodobnie nigdy nie wróci do wcześniejszej sprawności. - Boli mnie przy każdym większym wysiłku. Już nie wspominając o urazie psychicznym - mówi młoda kobieta. Tymczasem prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie.
Zobacz wideo Magdalena Biejat komentuje użycie wobec niej gazu przez policję

Do zdarzenia doszło podczas manifestacji w grudniu 2020 roku. "Spacer dla przyszłości" przeszedł Alejami Ujazdowskimi, a następnie część protestujących udała się przed komendę policji przy ul. Wilczej. Uczestnicy domagali się między innymi podjęcia działań w kierunku przeciwdziałania zmianom klimatycznym. To właśnie tego dnia interwencja policjantów miała zakończyć się dla 19-letniej Aleksandry poważnym urazem.

Korki na ZakopianceZakopianka stoi. Olbrzymie korki w stronę Krakowa [ZDJĘCIA]

Policjant miał złamać jej rękę podczas protestu. Może nigdy nie odzyskać pełnej sprawności

"Najpierw trafiłam do kotła, w którym policja zamknęła kilka osób. Potem zostałam przyduszona poprzez ciągnięcie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka - i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu" - relacjonowała po zdarzeniu kobieta na kanale Telegram.

Doszło do "złamania spiralnego z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej". Pokrzywdzona opisywała także, że przez kilkadziesiąt minut odmawiano jej pomocy medycznej.

Ręka Aleksandry została złamana w trzech miejscach, kobieta musiała poddać się operacji, podczas której do jej kości została przytwierdzona śrubami tytanowa płyta. Rehabilitacja trwa nadal, choć kobieta prawdopodobnie nigdy nie odzyska pełnej sprawności - podaje Onet

- Wciąż odczuwam skutki tego zdarzenia. Ręka boli mnie przy każdym większym wysiłku. Już nie wspominając o urazie psychicznym. Teraz mimowolnie denerwuję się już na sam widok munduru. Gdy [...] idę do sklepu czy do pracy [i] natykam się na policjanta, aż tracę oddech z przerażenia. I mam wrażenie, że zaraz znowu stanie się coś złego - mówi kobieta w rozmowie z portalem.

Więcej aktualnych wiadomości z kraju znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Demonstracja / zdjęcie ilustracyjnePolicjant złamał rękę 19-latce. Rzecznik mówi o "braku reakcji"

Prokuratura umarza śledztwo ws. złamania ręki podczas protestu. "Brak znamion czynu zabronionego"

Kobieta złożyła za pośrednictwem swojej pełnomocniczki zażalenie do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia na bezpodstawne zatrzymanie oraz skargę na działanie funkcjonariuszy do Komendy Stołecznej Policji. Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jak podaje Onet, którego dziennikarz widział akta sprawy, mimo że "Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nie zostawił suchej nitki na sposobie i przebiegu policyjnej interwencji", prokuratura śledztwo umorzyła, tłumacząc to "brakiem znamion czynu zabronionego".

"Postanowienie wydała prok. Edyta Dudzińska, znana m.in. z ekspresowego umorzenia śledztwa w sprawie decyzji o przeprowadzeniu wyborów na prezydenta RP w czasie pandemii koronawirusa. Podjęła tę decyzję w przeciągu trzech godzin" - czytamy. Pełnomocniczka pokrzywdzonej złożyła zażalenie na tę decyzję.

Więcej o: