COVID-19 paraliżuje szpitale. Brak miejsc, wstrzymane przyjęcia planowe. Krytycznie w trzech województwach

- Każdego dnia wszystkie miejsca, w tym respiratorowe, dla pacjentów covidowych są zajęte - mówi Gazeta.pl Łukasz Wójtowicz z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Z tego powodu szpital od 1 grudnia wstrzymał przyjęcia planowe. W woj. lubelskim w ośmiu szpitalach nie ma żadnego wolnego miejsca na oddziałach intensywnej terapii. Podobnie wygląda sytuacja na Dolnym Śląsku. Tam w szpitalach dominują osoby młode i niezaszczepione.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że ostatniej doby z powodu koronawirusa zmarły w Polsce 794 osoby. Wykryto ponad 15 tysięcy zakażeń COVID-19. Liczba zajętych łóżek dla zakażonych pacjentów stale rośnie. Obecnie w skali Polski wolnych jest ok. 33 proc. miejsc. Są jednak województwa, gdzie nawet w kilkunastu szpitalach brakuje miejsc zarówno na oddziałach covidowych jak i na oddziałach intensywnej terapii.

W woj. lubelskim w ośmiu szpitalach nie ma żadnego wolnego miejsca na oddziałach intensywnej terapii. Z kolei w czterech placówkach brakuje miejsc dla pacjentów chorych na COVID-19.

Więcej najnowszych informacji o koronawirusie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Koronawirus w Polsce (szpital covidowy - zdjęcie ilustracyjne)Koronawirus w Polsce. Zmarły aż 794 osoby. Ponad 15 tys. zakażeń

Dla pacjentów z koronawirusem nie ma już miejsc w SPSK4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie, Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim imienia Papieża Jana Pawła II w Zamościu, a także w szpitalach w Lubartowie oraz w Janowie Lubelskim.

- Dynamika spadku zakażeń wyhamowała. Widać to także w statystyce zgonów. Są to wyższe liczby niż w poprzednim tygodniu - przekazał w środę w czasie wideokonferencji wojewoda Lubelski Lech Sprawka.

- Wskaźnik zgonów w woj. lubelskim jest najwyższy w kraju - dodał wojewoda. - W ciągu najbliższych dniach możemy mieć efekt spotkań świątecznych i szybkiego rozprzestrzeniania się wariantu omikron. Na przykładzie Wielkiej Brytanii możemy spodziewać się gwałtownego wzrostu zachorowań - przestrzegł. 

Zobacz wideo Dr Szułdrzyński tłumaczy, kto choruje w IV fali COVID-19 i czy czeka nas V fala koronawirusa

Decyzją wojewody szpital tymczasowy w województwie pozostaje utrzymany w związku z zagrożeniem gwałtownym wzrostem liczby zakażeń.

Dramatyczna sytuacja na Pomorzu. Trwa oczekiwanie na szpital tymczasowy

Obecnie niemal wszystkie miejsca dla pacjentów COVID-owych w Trójmieście są zajęte. Sytuacja ma ulec poprawie po powstaniu szpitala tymczasowego, który ma ruszyć do 15 stycznia.

-  Można powiedzieć, że każdego dnia wszystkie miejsca, w tym respiratorowe, dla pacjentów covidowych są zajęte. Zdarzają się takie momenty, że z bazy ponad 100 łóżek kilka pozostaje wolnych, ale zapełniają się one bardzo szybko - przekazuje Gazeta.pl Łukasz Wójtowicz z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

W UCK z początkiem grudnia podjęto decyzję o wstrzymaniu przyjęć planowych. Odraczane są więc zabiegi, na które pacjenci czekali miesiącami. - W konsekwencji to powoduje, że pacjenci i tak później docierają do szpitala przez oddziały ratunkowe, ale jest to też dużo trudniejsze, dużo droższe i dużo bardziej obciążające dla samych pacjentów - mówi portalowi zdrowie.trojmiasto Jakub Kraszewski, dyrektor UCK w Gdańsku.

Dolny Śląsk. Na oddziałach dominują ludzie młodzi i niezaszczepieni

Miejsc na oddziałach intensywnej terapii brakuje na terenie całego Dolnego Śląska. W piątek 10 grudnia Uniwersytecki Szpital Kliniczny przyjął 113 osób z koronawirusem, a do dyspozycji było tylko 89 miejsc. 

- Obecnie przebywa u nas 97 pacjentów z COVID-19 w tym 15 dzieci. W szpitalu tymczasowym zajętych jest 147 łóżek - przekazała gazeta.pl Monika Kowalska, rzeczniczka USK. 

W IV fali pandemii koronawirusa wśród pacjentów z COVID-19, którzy trafiają do kliniki, dominują ludzie młodzi wieku od 30 do 58 lat. W większości są niezaszczepieni, a zakażenie przebiega u nich "w sposób dramatyczny". 

Medycy podczas pandemii koronawirusa (zdjęcie ilustracyjne)Rząd ma kasandryczny scenariusz pandemii. Ponad 2 tys. zgonów dziennie

 - Pacjenci z COVID-19 zajmują połowę łóżek na oddziale, ale często się zdarza, że nadal wymagają intensywnej terapii, nawet jeśli już pokonali wirusa i nie zarażają. Nie można ich jednak wypisać na inny oddział, bo nie pozwala na to ich stan zdrowia - powiedział "Gazecie Wyborczej" prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Rząd ma kasandryczny scenariusz pandemii. Nawet 2,3 tys. zgonów dziennie

Epidemia koronawirusa może przybrać na sile i doprowadzić do znaczącego wzrostu liczby zgonów oraz zablokować system ochrony zdrowia. Taki rozwój sytuacji ma przewidywać jeden ze scenariuszy, którym dysponuje rząd - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Nie wiadomo, czy pandemia COVID-19 faktycznie rozwinie się w sposób, który zakłada jeden z modeli. Jego autorzy, naukowcy ICM UW oraz MOCOS z Politechniki Wrocławskiej, nazywają wariant omikron "deltą na sterydach". Nowa mutacja nie miałaby być groźniejsza od poprzedniej, ale może łatwiej przenosić się z człowieka na człowieka i omijać nasz system immunologiczny. 

Zdaniem ekspertów piąta fala koronawirusa może być wyjątkowo dotkliwa. Już na początku marca liczba pacjentów wymagających hospitalizacji może bowiem sięgnąć 80 tys. Liczba zgonów może natomiast sięgnąć nawet 2,3 tys. dziennie. Do tej pory najwyższe wskaźniki tego typu oscylowały w Polsce w granicach 1 tys. osób dziennie.

Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Więcej o: